2010





24.02.2010r.

Wizyta Małgosi, co mama na rękach ją nosi.


https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/malgosiazmieniona.jpg
26. 02. 2010r.
Pobudeczka niesympatyczna - 4 rano i melodyjki w aucie Marcysia - podobne do niektórych dzwonków do drzwi - tyle że głosniejsze. Myślałam, że może Madzia się obudziła i już rześka jak rusałka.
 
- Jak to wyłączyć? - pyta Jacek - i wciska kolejne przyciski z nadzieją natrafienia na wyłącznik. Kolejne przyciski powodują następne wyjce!!!
Ciśnienie 500!!! Dobrze, że ktoś wynalazł śrubokręt! Odłączyliśmy baterie.
 

27. 02. 2010r. 
No i pojechali w góry - Jacek z Maćkiem. O 3 rano Maćko czujny jak owsik - gotowy na wojaże! Po raz pierwszy założy narty - wystartuje w zawodach przedszkolaków - trzymamy kciuki za "medalistę"!
A dziewczyny od rana malują farbami pejzaże - najlepiej wyszło Madzi na jej bluzce! Pewnie nie dopiorę!!!
W twórczym porywie ochlapały też ścianę w kuchni i meble!!! Obie latały ze ścierkami!

A, przypomniał mi się kawał:
Trzech kolegów - Ludwik, Gustaw i Hubert - zbierało kasę na wycieczkę do Paryża. Zbierali kilka lat i udało się! Jest kasa na wyjazd. Spotykają się - omawiają sprawy dotyczące ich wypadu:
- Ja, Ludwik będę tak z francuska - Lui, ty - Gustawie - będziesz Gui, a ty, Hubercie...
- Ja nie jadę!

28. 02. 2010r.
 
Maćko dzwonił - szczęśliwy, bo zajął trzecie miejsce w biegach na nartach - na troje dzieci. Niezły wynik...

https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/mnarty.jpg

Ale podobnie było z Klaudynką - ona zajęła piąte miejce na pięcioro dzieci. Też nieźle...
 

https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/knarty.jpg

Ale za rok pewnie będzie lepiej. Oswojeni z nartami ruszą na podbój gór!!!
A, Maciuś wróci z "limonem"! - przewrócił się w autobusie. Nie zrażał się sytuacją - dolegliwości przyćmił nocleg na piętrowym łóżku - jego marzenie się spełniło. Do tej pory nawet nie stał obok piętrowego łóżka, tym bardziej się cieszył.

06. 03. 2010r.
Limono powoli schodzi Maciusiowi. Raczej powiedziałabym, że zmienia powoli barwy - z bordowo - śliwkowej na pastelowe...
Za to Madzia wchodzi na etap agresywnego wymuszania wszystkiego od dzieci.
A Marcyś wczoraj zrobił samodzielnie cztery kroki.
 

10. 03. 2010r.
Maćko przegiął trochę w przedszkolu. Biegał, ganiał się z kolegami po klasie. Nie przestał, mimo że pani na niego patrzyła! O! O!
 
Poszedł dzisiaj biedak ze świadomością, że jeśli sytuacja się powtórzy, będzie musiał całować panią w usta!!! Oj, zobaczymy.
Marcyś ma katar, ugilony po brodę...
 
Klaudynka znowu zimno na wardze...
 
A Madzia tańczy i śpiewa im do ucha...

21.03.2010
Mój kochany fircyk malutki. Od wczoraj zasypia samodzielnie - serce mi krwawiło!!! Krzyczał i płakał, bo chciał cyca. Ale konsekwentnie siedziałam na brzegu łóżka i nie odzywałam się. Wreszcie zasnął.
Dzisiaj cały proces trwał nie dłużej niż 10 minut. Pogłaskałam Marcysia po główce, przytulił się do ręki, ziewnął sobie kilka razy i tyle. Śpi!!!
Beze mnie!!!
Serce nadal krwawi... Ale przestanie... Zniosę to dzielnie!!! Bo na razie to chyba jajo zniosę - mój kochany pierniczek!

22.03.2010
Marcyniu syniu usnął dzisiaj piękniutko - przytulił się do ręki, pogłaskałam go po główce i tyle. Śpi...
A Klaudynka ma jutro pokaz mody - będzie prezentowała przed całą szkołą modę "na galowo". Oglądała dziś Fashion TV i ćwiczyła chodzenie... No, no!
Maciuś ok w przedszkolu! Żadnych uwag na razie, stara się - dostał Bakugana.
 
A Madzia bawiła się cały czas w  zabawę: "Leży kamyczek na środku podwórka, a w tym kamyczku jest maleńka dziurka - kto w tej dziurce mieszka? A Klaudynka z Maciusiem naśladowali głosy zwierząt.

23.03.2010
Maćko dostał dzisiaj karteczkę z uśmiechniętą buzią. Wreszcie. Taki szczęśliwy przyleciał do mnie w przedszkolu, dostał w domu nagrodę.
Klaudynka miała dzisiaj pokaz - jako jedyna była poproszona o ponowne wyjście na wybieg! Ho, ho!
A Marcysiu zasnął dzisiaj w dwie minuty - jakoś dziwnie - byłam przygotowana na wrzaski i łzy, a tu nic!
 
Za to Madzia fajnie, bo chciała spać w kozakach! No, no...

29.03.2010
Miał być kurs - nie było kursu. A już się nastawiłam, że opanuję w 3 godziny ortografię. I kicha. Muszę poczekać.

31.03. 2010
Jeszcze tylko kilka dni i stukną nam dwie jedyneczki - 11 lat razem jako żona i mąż!!! A w dodatku w tym roku wypada dokładnie w Niedzielę Wielkanocną - identycznie jak wtedy!!! Cofniemy się w czasie, będziemy oglądali kasetę z dziećmi i opowiadali jak i co - trochę jak babcia z dziadkiem...
 
Jednakowo zakochani, tylko jakby zmarszczek trochę więcej 
 !!!

08.04.2010
Pięknych 11 róż stało już raniutko na stole a do nich doczepiona była mała torebeczka i bransoletka! Szok! A ja niczego nie miałam... Trochę kicha, ale może kosiareczkę kupię na allegro...
 
A dzisiaj miałam przygodę z super glue. Było super, bo przykleił mi się do palca razem z ręcznikiem. Tuż przed wyjściem z domu do pracy - masakra!!! Delikatnie - musiałam powolutku igłą odczepiać po mikronie milimetra. Zeszło, ale rozum pozostał ten sam sprzed fajasiarskiej przygody. Chyba jedyna na świecie tak zrobiłam. Chciałam tylko dokleić kawałek okleiny przy kuchennych drzwiczkach. Dobrze, że z drzwiami nie musiałam pędzić do pracy... Ale jaja!!! Cholera!!! Ale jeszcze przed wyjściem weszłam na forum: przyklejony palec na super glue i było! Ludzie też tak mieli!!! Ciekawe, co robili...
 

03.05.2010
Dzisiaj moja mama ma urodzinki - jak zwykle osiemnaste.. Niedługo i moja osiemnastka...
Jacek kiedyś się śmiał: Ciekawe, kto pierwszy będzie obchodził czterdziechę! Ale do tego czasu jeszcze ho, ho!
No... Prawie ho, ho. Właściwie to tylko ho! I już nadejdzie, jak ten trądzik - fru i jest! Masakra.
 
Jutro będzie dla mamy prezent - kuchnia gazowa. Tamta stara to już ledwo zipie. Dwa palniki chodzą na pół gwizdka, a jeden tylko pali na ful. Do luftu. To będzie dla mamy niespodzianka jak ta lala, nawet nie domyśla się, co to takiego. W tamtym roku kupiliśmy mamie meble - cztery szafy do pokoju na całą ścianę - tyle że nie była to niespodzianka, bo musiała mama dołożyć część kasy.
Teraz złożyliśmy się po 270 zł. i jutro przyjedzie transport z Amicą. 
Pamiętam, że kilka lat temu mama cały czas dostawała od nas bluzki. Już nawet nie kryła wściwkłości, kiedy widziała kolejną bluzkę. W końcu wzięła mnie na bok i powiedziała "Znowu bluzka! Nie macie innych pomysłów!" Od tego czasu konsultowaliśmy z mamą prezenty.  
A ja wreszcie kupiłam Jackowi prezent na 11-ą rocznicę - chciał CB radio. Trochę musiał poczekać, ale to nic.
 

26.05.2010r.
Dzień Matki i Ojca laurkowy i serduszkowy!!!

https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/laurka.jpg


https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/laurki.jpg
Ale szkoła Klaudii miała niezły pomysł na zarobienie kasy - dzieci przez cały dzień robiły laurki, pudełeczka, korale z bibuły, lusterka w makaronie - a mamy kładły 5 zł. za wykupienie tych prac. No, ale jak tu nie kupić!
Jutro u Maciusia i Madzi przedstawienie, a w piątek święto szkoły u Klaudynki.
Maćko dziasiaj biegał na Turnieju Przedszkolaków. Cieszył się, że pani nie wybrała go do tańca. Już od rana trenował biegi... Ścigał się na dworze  z trzema drużynami. Wygrała czerwona ekipa z innego przedszkola. Na koniec jedli pączki, a nagrodą była odznaka i flaga turnieju.
 

27.05.2010r.
Dzień Matki i Ojca w przedszkolu. Madzi grupa nie organizowała nic, za to Maciuś był krasnalem w przedstawieniu "Przygody Krasnala". Była to bajka ekologiczna z drzewami, kwiatkami, żabką, narratorami i niegrzecznymi dziećmi.
 
Krasnal zachęcał do dbania o las i czystość.
 
"Co za hałąs, bolą uszy
Zając z sarną uciec musiał
Czy nie wiedzą to dzieci
Że nie krzyczy się w lesie?
Nie śmieci!
Trawa wszędzie wygnieciona
Tu papier, tam puszka rzucona"

https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/krasnal.jpg

I taniec z Maciusiem na moich stopach!

https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/taniec.jpg

01.06.2010
Prezent na Dzień Dziecka

https://img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/domek.jpg

06.06.2010
- Mamo, ja nie chciałabym się źle uczyć. Nawet gdybyś mamuś mnie nie pilnowała, to ja sama bym się starała mieć dobre stopnie.
 
Niunia kochana.
A Maciusiowi ciężko przychodzi akceptacja porażki. Dzisiaj na działce zrobiliśmy wyścigi do piaskownicy, wyścigi na bieg tyłem, na skokach na jednej nodze, przeplatanką w prawo i lewo - jak piłkarze. No i biedny prawie zawsze był ostatni albo rezygnował w połowie, jeśli widział, że Klaudynka wygrywa.
 
Dopiero się uspokoił, kiedy powiedziałam mu, że jest mistrzem w budowaniu z klocków Lego, że Klaudynka nie umiałaby wyczarować takich zwierząt i maszyn, koparek i w ogóle, i w szczególe! Że jeszcze 2 lata i to on będzie tu śmigał jak perszing. No!
A Madzia ciągle śpi i lata z torebką. Za to Marcyś teraz potrafi spać trzy razy dziennie. Dzisiaj piesek sąsiadów poczuł pieczoną kiełbaskę i czekał przy siatce na jakiś kawałek. Dzieci go częstowały, ale z tej historii najbardziej był zadowolony Marcyś. Posadzony w wózku obserwował każdy ruch psa, piszczał do niego - chyba godzinę tak bez przerwy był zajęty patrzeniem na psa.
 
A Madzia jeszcze nie kuma, o co chodzi z jazdą na rowerze. Powiedziała, że jak dostanie cukierka "Krówkę", to wsiądzie...
 
A jak było fajnie, kiedy dzieci poprosiły Madzię:
- Madziu, posprzątaj swoje zabawki z piaskownicy.
- Nie, dziękuję.
I poszła sobie.

10.06.2010
Dzisiaj było fajnie, bo rano poprosiłam Jacka, żeby mi podkleił na bucie czarną taśmą izolacyjną takie miejsce, z którego zdarł się kolor. A że nie miał taśmy, to pomalował to miejsce markerem czarnym. No i w tym upale marker odbił mi się kolorem na piętach!!!
Szok!!! Jakie były czrne!!! Rany!!!
Dobrze, że to tak bardziej pod spodem było i nie rzucało się w oczy...

21.07.2010
Wakacyjny wyjazd nad morze wypalił jak ta lala! Tropikalne upały, tropikalna opalenizna i wypoczynek na leniwca... Maciuś troszkę musiał uważać na opalanie, właściwie to chodził w koszulce, bo zeszła mu skóra na karku, a ta pod spodem też mu się przypaliła mimo smarowania balsamem. W przyszłym roku kupię z filtrem 50. 20 była za słaba. Marcyś i dziewczyny nie marudziły na słońce - mają inną karnację.
Moi rodzice też odpoczęli, opaleni i styrani grą w
 tysiąca. Ja już czasem odpuszczałam i ćwiczyłam czytanie z Maciusiem. 
Teraz trochę mi kwasi, bo się miga od czytania, ale się nie daję jego fochom!
Żaden foch mnie nie powstrzyma!
Dzisiaj przeczytał trzy bajki i pojedziemy do marketu po trzy zabawki - drobne raczej...
Od jutra nowy system - za cały tydzień czytania będzie zabawka.

Każdej nocy odwiedzał nas mały jeżyk... Najbardziej smakowało mu mięso z grilla

25.08.2010
No i proszę... Ciocia Karolinka wytłumaczyła i spisała mi sposób wstawiania zdjęć na stronkę - jak krowie na rowie, bo tak do mnie trzeba, jeżeli chodzi o sprawy z komputerem... Ale się udało!
Pojutrze ognisko integracyjne w Bukowcu. Chciałam być "nieobecna - usprawiedliwiona", ale Pani Dyrektor dwa razy dzwoniła i tyle... Jak odmówić szefowej? Miałam za słabe argumenty - skala asertywności - absolutne zero.

28.08.2010
Opłacało się być na ognisku! Wszyscy byli! Aby się wkupić w imprezę, należało opowiedzieć kawał... Różnie szło, wiadomo. Nie wszyscy są urodzonymi błaznami...
Integracja jak ta lala - dyrekcja kazała do siebie mówić na ty - niektórzy próbowali, ja się raczej bałam. Hitem spotkania była piosenka "Wiła wianki"; nawet nie wiem czy ma ona jakieś zwrotki, bo był tylko refren śpiewany. Drugim hitem było "Sto lat" - zaczynaliśmy śpiewać, kiedy ktoś akurat musiał odebrać telefon... 

02.09.2010
Nerwicę swoją powoli wyciszam, bo oszaleję! Bałam się początku roku...
Na szczęście Maćko zadowolony, Klaudynka też, bo doszła do jej klasy Kasia. Razem w ławce, razem na przerwie, razem na świetlicy... Madzia tradycyjnie, nie odzywa się do pani Julity; ale kobitka się nie zraża - daje jej czas do czerwca - podobnie było w tamtym roku. A Marcyś też ok. Mimo że najmłodszy w grupie, daje radę. Trochę kwasił wczoraj, wiadomo. Dzisiaj już debeściak.

08.09.2010
Pajac z allegro się odezwał. Postraszony wytoczonym sporem i zdecydowanym negatywem raz dwa odpisał, że dziękuje za negatywny komentarz i jeśli chcę, to on może jeszcze dzisiaj wysłać telefon. Powiedziałam, że anuluję natychmiast, gdy otrzymam przesyłkę. Szok.
 
No i kurcze, dupek na allegro mnie zrobił w trąbę, bo nie odbiera tel. ani nie odpisuje na maile. Szkoda, że nad morze jest tak daleko...  Bo nad morzem mieszka... Pajac.
A u mnie w pracy już, już szybciutko - podyktowałam 50 sentencji po łacinie  i dałam 2 tygodnie na zaliczenie. To jeszcze była zaległa lekcja z tamtego roku, więc nawet nie zaszemrali...

14.09.2010
No i kicha, bo nie umiem anulować negatywnego komentarza. Ale już poprosiłam o pomoc, może się uda.
Dzisiaj dwie i pół godziny byłąm na zabraniu u Maćka w szkole.Jakaś masakra!!! Tyle czasu!

15.09.2010
Jestem odpowiedzialna za Dzień N-ciela. Znowu coś..! Ale nawet się nie zbuntuję, bo inne dziewczyny mają gorzej - 3 Maja, 11 Listopada. Już wolę to. Zrobię rozpoznawanie głosów nauczycieli na podstawie czytanego tekstu- jeszcze nie wiem czy będzie to jakiś przepis, np. na naleśniki, czy instrukcja obsługi pralki, czy kawały. No i śmieszne powiedzonka - rozpoznać kto jak mówi na lekcji. A, i Mini Playback Show.Każda klasa losowała piosenki (Dody, Lady Gagi, Kasi Cerekwickiej i in.).
 
A Marcyś chory biedny. Zapalenie krtani. Dobrze, że noc przespał. Na razie bez antybiotyku. Ciekawe czy się uda.


20.09.2010
Na szczęście Marcyś już nie kaszle. Teraz dziewczyny kaszlą! Ale Flegamina działa cuda. 
A wczoraj był Giam z Francji u nas - kolega Oli. Więcej niż kolega. Poznali się na studiach i zakochali jak ta lala. Dobrze, że Ola tłumaczyła, bo ja bym nie dźwignęła rozmowy. Trochę tam pogadałam, ale raczej wolałam, jak tłumaczyła. Powiedziałam mu, że ściemnia, bo pewnie wszystko rozumie, o czym my tu trajkoczemy i że będzie miał krótki sprawdzian ze znajomości imion naszych dzieci...  Naprawdę fajny koleś.

27.09.2010
Klaudynka miała problem z okiem. Spuchło jej, bo w nocy ją coś ugryzło. Jest takim uczuleniowcem, że satelitarne wykwity dostała na rękach i nogach. Dzisiaj nawet nie była w szkole, bo się wstydziła iść. Rozumiem ją. Ale już ok.
 

28.09.2010
Dzisiaj znowu Maciuś miał przygodę - robił fikołka i wyrżnął o kant łóżka. Zaczerwieniło mu się czoło i już wymyślił, że nie pójdzie jutro do szkoły... Sprawdzałam - nie widać. Może iść.  

30.09.2010
Tak bardzo chciałam, żeby dzieci zapisały się na jakieś kółka. Klaudynka wybrała plastyczne, Maciuś sportowe i poprosiłam, żęby chodził  na kółko miłośników czytania.
 
I wyszedł numer, bo po dzieci na świetlicę weszła katechetka i spytała, kto idzie na koło biblijne. No i Maciuś się zgłosił, bo myślał, że na to kółko ma iść. Ale najważniejsze, że mu się podoba!!!


03.11.2010
Teraz będzie fajnie... Od jutra do połowy grudnia jesteśmy bez windy. Trochę słabo z tym X piętrem na piechtę... Mam na szczęście dorobiony klucz do sąsiedniej klatki, więc będziemy zapitalać przejściówką na jedenastym. Masakra!!!

18.11.2010
Klaudynka zajęła w szkole trzecie miejsce w konkursie recytatorskim. Maciuś też reprezentował swoją klasę. Temat "Pies lub kot w literaturze".
 
A za tydzień ma oddać własny wiersz pt. "Moje magiczne miejsce".
03.12.2010
No i oddała wiersz:

"Moje magiczne miejsce"

Ja mam jedno miejsce magiczne
Jest urocze, a nawet śliczne
Tam Wróżka Zębowa mnie witała
Już dziewięć razy pieniążek mi dała
Tam Barbie z Kenem tańczą łagodnie
A ja żałuję, że włożyłam spodnie
I Hannah Montana śpiewać mi każe
I mówi "Jak nie zaśpiewasz, to się obrażę"
Cyfry, litery? Tam wszystko umiem
Nawet po chińsku dzieci rozumiem
Królewna Fiona nadal czeka
Na swego wybawcę - dzielnego Shreka
Shrek po kolei drzwi otwiera
Prosi o różdżkę Harry'ego Pottera
Mam jedną książkę. Gdy ją otworzę
Świat kolorowy kredkami tworzę
Nie ma w nim wojen, bólu, przykrości
Jest dużo zdrowia, szczęścia, miłości

Moje miejsce magiczne jest daleko, ja wiem
Lecz jestem tam co noc. To miejsce to sen.

04.12.2010
Klaudynka płakała i płakała. Usłyszała,że jest wojna w Korei. No nie mogła się uspokoić. Tłumaczyłam jej, że wojna jest nie tylko tam w  Korei. Ale też są mądrzy i dobrzy ludzie, którzy mieszkają w bogatych państwach i kombinują, jak najszybciej zakończyć wojnę.

Za to dzisiejszą noc trzeba szybko odespać, bo Marcyś haftował - z przerwami na sen. Madzia też miała jelitówkę.

Numer, bo dostałam wiadomość w sprawie redagowania gazetki szkolnej od szefa kuratorium - mojej byłej n-cielki WOS-u z podstawówki. No nieee, szok. Zaraz jej napisałam, kim jestem, skąd się znamy. Fajna babka, naprawdę fajna.
14.12.2010
Mam na zajęciach dziecko z porażeniem mózgowym. No, wyzwanie przede mną. Wiotkość mięśni, nie zgłasza potrzeb fizjol., nie mówi. Śliczny jest. Jeszcze ma na imię Maciuś...
 
15.12.2010
Maciuś dostał wyróżnienie w konkursie powiatowym "Moim marzeniem jest..." Narysował samolot w chmurach. Piękny! A to jest wiersz, który w konkursie zajął pierwsze miejsce. Klaudynka już myśli nad następnymi... 


"Moim marzeniem jest..."

Moim marzeniem jest pewna kraina

Która się nigdzie nie kończy i nigdzie nie zaczyna

 

Tam Wróżka Zębowa często mnie wita

Zawsze o zdrowie z uśmiechem pyta

 

Tam Barbie z Kenem tańczą łagodnie
A ja żałuję, że włożyłam spodnie


I Hannah Montana śpiewać mi każe
I mówi "Jak nie zaśpiewasz, to się obrażę"


Cyfry, litery? Tam wszystko umiem
Nawet po chińsku dzieci rozumiem

Królewna Fiona nadal czeka
Na swego wybawcę - dzielnego Shreka


Shrek po kolei drzwi otwiera
Prosi o różdżkę Harry'ego Pottera


Mam jedną książkę - gdy ją otworzę
Świat kolorowy kredkami tworzę


Nie ma w nim wojen, bólu, przykrości
Jest dużo zdrowia, szczęścia, miłości

Wymarzona kraina jest daleko, ja wiem
Lecz jestem tam co noc - to miejsce to sen.

 

 

Agata z gimnazjum z IIc od Ewy też ładnie napisała na komputerze swoje przemyślenia. Napisała, że zadałam im pracę pt. "Moim marzeniem jest..." Praca miała być w dowolnej formie przedstawiona, obojętnie czy plastyczna, literacka, czy praezentacja na CD.
Na lekcji chwilkę się nad tym zastanowiłam... "chciałabym...", "zwiedziłabym...", "kiedyś będę..." i jakoś nie umiałam dopowiedzieć drugiej części zadania. Dalej napisała, że - nie, ja muszę od niej to wziąć. Napiszę dokładnie, co było w tej pracy, bo teraz ją skaleczę. A się poryczałam przy czytaniu.
Poza tym zadzwoniłam do jej rodziców, żeby stworzyła z tego pracę na CD. Powiedziałam, że jeśli nie umie podłożyć głosu, to na pewno kogoś znajdę - niech tylko wszystko prześle na pocztę. Siedziała do pierwszej w nocy i prawie skończyła. Podłożyła piosenkę Wyszkoni "Wiem, że jesteś tam" czy jakoś tak. Wygrała w kategorii "Gimnazjum".
 

A Monika powiedziała dzisiaj, że "Aneta, takich nauczycieli dzisiaj nie ma! Ma dziewczyna szczęście, że ją uczysz!" A tam, powiedziałam, bo co miałam zrobić...  Ale się ucieszyłam, że tak do mnie powiedziała. 
Cieszę się z sukcesu Klauduni, Maciusia i Agatki.

Klaudunia usnęła dopiero po dziewiątej, bo rozmawiałyśmy o jej wierszu i w ogóle.
 
Zaczęła układać mniej więcej taki:

Mam szczególny dom
Jest ogromny jak słoń
Coś tam... coś tam
Mam też psa. Kiedy wdepnę w kupę
A ja dokończyłam:
To od razu dostaję w d...
No i znowu śmiech i tulenie...

Wszystko ok. Tylko Marcyś gorączkował w żłobku. Jutro idzie na wczasy do mamy. Biedny...

Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja