Klaudia


10.08.2019
Ale super są te wakacje! 19 lipca wyjechaliśmy do Włoch na kolonie. Było super! Pojechałam tam z osobami z poprzednich kolonii, ale były też nowe osoby - Hania Kalinowska, Ala - dziewczyna Seby i Szymek - chłopak Hani. Wszyscy bardzo fajni. Naprawdę to był super wyjazd. Rzym jest przepiękny. Jest to jedno z ulubionych moich miast. Super było zobaczyć miejsca z książek od historii. Było tez bardzo ciepło. Zjadłam tam pyszne kokosowe lody i nawet pierwszy raz w życiu spróbowałam prawdziwego kokosa. Był dobry, ale mniej intensywny w smaku niż smak sklepowy. Pierwszy raz tez byłam w klubie. Miałam wykupiony karnet na trzy wejścia do Carnaby w Rimini za 36 euro! I bardzo mi się podobało! Gdybym nie była ze znajomymi to na pewno nie byłabym tak zadowolona. A tak to tańczyłam sobie głupio z Hanią. I muzyka była fajna. Na każdym pietrze inna (bo były trzypoziomy). Ostatnim razem byliśmy nawet na imprezie na plaży. Super! Miałam pokój z Manią, Hanią i Alą. Lepiej nie mogłam trafić. Jedzenie było dobre - było dużo opcji bez mięsa! Śniadania były najskromniejsze. Jadłam wtedy ciasta. Na obiad był jakiś jeden makaron, ale kolacja za to była bardzo obfita. Były aż cztery dania! Przystawka, dwa makarony i deser. Ten deser był najlepsza częścią dnia. Tiramisu było przepyszne! 

Odwiedziliśmy aquapark. Byliśmy tam aż dwa dni. Byłam na wszystkich największych zjeżdzalniach. Jadłam też pyszne lody - 3 euro za 3 duże gałki. 

Ostatniego dnia byliśmy w Wenecji. Tam tez było przepięknie! Tylko pogoda mogła być lepsza. Przez cały wyjazd było ciepło i świeciło słońce, a ostatniego dnia padało. Chociaż jak zwiedzaliśmy Wenecję, to nie było deszczu. I tak było mokro. Nawet jak siedzieliśmy w restauracji, to woda nam podeszła pod nogi. Na głównym placu aż musiałam zdjąć buty, bo woda była po kostki.

Naszym przewodnikiem/pilotem był Arturito. Bardzo często się przez niego denerwowałam. Właściwie nie tylko ja. Nie nadawał się do tej pracy. Robił nam zdjęcia z ukrycia (które teraz są na Facebooku), nie umiał korzystać z map, był bardzo powolny (jak dorosły Mateusz Jędrzejczyk). 

Jeszcze muszę przesłać Szymkowi zdjęcia, bo tylko on nie miał Iphona i nie dało się mu szybko przesłać tych 3 tysięcy zdjęć i filmów. Ale zrobię to w domu, bo teraz jestem na najlepszych wakacjach życia! Jesteśmy w Stanach!!!


18.07.2019

Jutro już wyjeżdżamy do Włoch na kolonie. Jedziemy do Rimini na 11 dni chyba. Bardzo się cieszę. Najbardziej z tego, że jadę z fajnymi osobami. Jedzie Hania, Marysia, Martyna, Julka Macuga, Julka Mariasik, Marta, Hania Kalinowska, Szymek (chłopak Hani), Sebastian i jego dziewczyna Ala. Poza tym sporo osób poprzednich obozów. Na pewno będzie wesoło. Hotel chyba jakoś nie powala, ale to nie to się liczy. Ważne, że będziemy mieć blisko plażę. Odwiedzimy Rzym i Wenecję! Tam jeszcze nie byłam! Bardzo się cieszę. Jedziemy jeszcze do Aquafunu. To taki wielki aquapark. Uwielbiam takie miejsca! 

A po tych wakacjach zaczyna się kolejny wyjazd. Wyjazd życia! Lecimy do Stanów! Nadal nie mogę w to uwierzyć! Udało nam się dostać wizę. Są załatwione bilety za 21 000 i teraz tylko pozostało nam tam pojechać. Tak bardzo się cieszę! Odwiedzenie USA to moje największe marzenie. Jak mama powiedziała, że lecimy i wszystko się udało, to się popłakałam. Jedziemy na zachodnie wybrzeże. Zwiedzamy Kalifornię i Nevadę. Razem z ciocią robimy plany wycieczek. 3 dni np. spędzimy w Los Angeles. Potem jedziemy do Las Vegas. A dalej to nie wiem tak do końca. Ważne, że tam jedziemy!

29.06.2019

Przez ten cały tydzień chodziłam na francuskie półkolonie, które organizowała Pani Karolina. Pomagałam jej tam przy dzieciach. Było dziewięć dziewcznek: Zosia, Zosia, Kaja, Kaja, Olga, Wiktoria, Maja, Iga, Karolka. Wszystkie były super! Byłam tam od wtorku do piątku. Musiałam wstawać o 6.20, żeby na 7.20 być u pani w Andrzejowie. Jechałam tam rowerem i potem go zostawiałam na podwórku. Potem razem z panią jechałyśmy do SP37. Potem od 8.00 przychodziły dziewczynki. Chwilę się bawiłyśmy, a potem szłyśmy na śniadanie. Tam nalewałam herbaty, soku, wody, smarowałam chleb masłem i patrzyłam, jak jedzą. Kaja np. jadła 4 kanapki. Potem wracałyśmy do sali i zajmowałyśmy się projektowaniem koszulek, wyszywaniem ich, projektowaniem naszyjników albo bawiłyśmy się. Bardzo długo zajęło mi szycie koszulek. Musiałam przyszywać pompony, koraliki, piórka, cekiny i wstążki w taki sposób, jaki dziewczynki sobie zażyczyły. Ukłułam się kilka razy, ale dla takiego efektu było warto. Naprawdę ładnie to wyszło. Nawet w piątek był pokaz mody. Dziewczynki założyły koszulki i spódnice, które zrobiły (z bibuły, folii, taśmy i wstążek – wszystko im się odklejało, więc musiałam pomagać). W ogóle mówiły na mnie ciocia. Czasem też na pani, ale częściej ciocia. Chyba 5 dziewczyn miało 6 lat, najstarsze miały po 10 lat. Każdego dnia miały zajęcia z francuskiego. Uczyły się nazw warzyw i owoców (i tego dnia poszłyśmy do Lidla, żeby szukać cen niektórych roślin). Poznały też nazwy ubrań. Potem też bawiłyśmy się w sklep po francusku. W ciągu dnia też wychodziłyśmy na dwór i bawiłyśmy się na placu zabaw. Skakanki były tam główną atrakcją. A zarzucanie ich na drzewa to już w ogóle hit. Bardzo mi się podobało tam. Jedzenie było pyszne! Były gofry, pizza, pyszna pomidorowa, lasagne warzywna, frytki i serki. Bardzo dobre one były. I pogoda nawet się udała. Tylko w środę było 35 stopni. Tak to mniej było, ale świeciło słońce, więc idealnie. W czwartek Maja miała 6 urodziny, więc poszłyśmy na lody. Pani nam kupiła. Ja wzięłam słony karmel – najlepszy! Maja zrobiła mi bransoletkę. Taką piękną z koralikami. Bardzo fajnie było. Dostałam nawet 300zł od pani! Mimo że byłam bardzo zmęczona, to super to był czas. Mam nadzieję, że za rok też mnie pani weźmie. 

22.06.2019

Wczoraj byłam z Hanią i Marysią w Łodzi. Byłyśmy na najlepszych lodach w Bosko. Ja wzięłam gofra z gałką lodów. Ale tam gałka to jak takie 4 po prostu. Ogromne one są. W dodatku ten gofer był pyszny! Potem poszłyśmy jeszcze do Kardamonu. Jadłam wegańską pizzę z Hanią. Marysia wzięła burgera. Pycha. Dzisiaj dziewczyny wyjeżdżają do Chorwacji. A nasz wyjazd tez jest niedaleko. Mniej niż miesiąc! Super! 

Czytam Małego Księcia po francusku. Trudne to jest, bo jest pełno nowych słów. Poza tym czasy, których jeszcze nie przerobiłam… Ale cieszę się, że chociaż trochę rozumiem. Jeszcze dzisiaj zrobię  prezentację o modzie dla Pani Karoliny. Bo przecież będę pomagać na tych półkoloniach. Będę musiała wstać wcześnie, żeby o 7.30 być u pani. Już nie mogę się doczekać!

Nie mogę zmarnować tych wakacji… Już taka jestem na siebie zła, bo chciałabym coś robić, ale nie wiem, co i jak. Chciałabym już zacząć działać. 

19.06.2019

Dzisiaj miałam zakończenie roku. Cieszę się, że już skończyłam tą pierwszą klasę. Wow. Ale to dziwnie brzmi. Zaraz pójdę do drugiej klasy. Podbno będzie ciężej trochę. Zaczynam rozszerzenia. Teraz będę miała tylko 9 przedmiotów. Teraz miałam 16. Ale dobrze mi poszedł ten rok. Jestem zadowolona. Miałam średnią 5.25. Najwyższą w mojej klasie. Byłam wyczytana na apelu razem z osobami, które miały średnią powyżej 5.00. Z mojej klasy było oprócz mnie dwóch chłopaków, którzy mieli średnią właśnie powyżej 5.00. Najwyższa w szkole to było 5.67, a w pierwszych klasie 5.38. Ale i tak się cieszę. Miałam tylko jedną 4 – z fizyki, a 6 z wf, woku, angielskiego, religii i PP. Bardzo się cieszę, że mam takie dobre oceny. Nawet mam 5 z chemii i biologii. A z tego miałam 4 na pierwszy semestr. Na semestr miałam chyba 4.94, więc duża różnica. Na dodatek udało mi się zdobyć dobry wynik w konkursie FOX z angielskiego. Dobry rok to był. 

Po rozdaniu dyplomów i świadectw w klasach poszłam rozdać Raffaelo nauczycielom. Dałam: Dudkowi, p. Tomtale (biologia i EDB), p. Staluszce (chemia), p. Flejszman (polski), p. Zagrodny (matma), p. Chrabelskiemu (PP i geografia), p. Szklarczyk (francuski). Wszyscy byli tacy mili. Pani Flejszman powiedziała, że jestem tak urocza i że jak nie było mnie na jakiejś lekcji, to wiedziała, że coś tu nie gra. Pan Chrabelski to też mówił, że czasem to mu się nie chciało, ale gdy patrzył na mnie i ten mój optymist, to wracały mu chęci. Pani Szklarczyk powiedziała, że przyjemnie jej się ze mną pracowało i że jestem grzeczna i mądra. Pani Zagrodny też mi podziękowała bardzo, że wspomniałam o jej uśmiechu. Pan Dudek pogratulował mi wyników. Pani Staluszka, że ma nadzieję, że coś zostanie z tej chemii w głowie i że taka uśmiechnięta jestem. Mili bardzo.

Dostałam wyniki z DELFa. Pisałam egzamin 1 czerwca. Jerzy powiedział, że wyniki będą w lipcu, a były już 20 czerwca! I… napisałam na 96%! Napisałam najlepiej z tej sesji z A1. Druga osoba za mną miała 94%. Straciłam 3 punkty w słuchaniu – nie zdążyłam zapisać nr telefonu i czegoś tam jeszcze. Ale to nic. I tak myślałam, że więcej straciłam. No i jeden punkt straciłam w pisaniu maila. Tam chyba źle miałam z przymiotnikami. Napisałam „ami nouveau”, a powinno być „nouveau ami”. Cieszę się, że 25 punktów miałam w mówieniu. Panie były bardzo miłe. Były trzy etapy. Mogłam się do nich przygotować – miałam 10 minut na to. Na początku mówiłam o sobie. Taka autoprezentacja. Potem musiałam zadawać pytania z wylosowanymi wcześniej słowami: horaires (A quelle heure vous etes nee?), artiste (Voulez-vous travailler comme l’artiste?), langue (Quel langue est le plus populaire dans le mond?), directeur (Comment s’appelle votre directeur?), autobus (De quelle couleur est le bus numero 2?), petit-dejeneur (Qu est-ce que vous mangez le petit-dejeneur habituelement?). I ostatni etap to była scenka. Musiałam przeprowadzić dialog. Miałam zapisać się na dodatkowe zajęcia artystyczne (do wyboru muzyczne, teatralne, kucharskie i judo chyba). Ja wybrałam muzyczne. Panie były bardzo fajne. I mnie rozumiały! A ta rozmowa trwała chyba z 6min. Niepotrzebnie się stresowałam. 

 

9.06.2019

Jeeej! Już jest czerwiec! Wczoraj były ostatnie dni otwarte w mojej szkole w tym roku. Byłam w Sali od PP – już trzeci raz. Pani Szklarczyk się mnie spytała, czy jestem gdzieś przypisana. Gdy powiedziałam, że tak, powiedziała – „szkoda”… Szkoda, że nie mogłam być w każdej sali. Ale już obiecałam, że pojawię się w sali PP. Miałam być razem z Heleną i Mikołajem. Wstałam rano – o 7! O 8 już byłam w busie. Drzwi się zaczynały o 10, więc poszłam jeszcze do Biedronki i kupiłam dwie czekolady z orzechami – moje ulubione. Były w promocji. Potem weszłam do szkoły. Okazało się, że nikogo nie było, kto miał ze mną prowadzić drzwi otwarte. Poszłam po kluczyk do sali – na początku pani woźna nie chciała mi go dać, musiałam zostawić tam legitymację. Potem Jerzy i Piotrek Koneczny xd pomogli mi układać krzesła. Potem zorientowałam się, że nie mam prezentacji. W sensie w pliku… Musiałam szybko reagować – napisałam do Nikodema, Zuzi i jeszcze na grupie. Nikodem na szczęście mi pomógł. Gdy już było blisko 10, a nikogo nie było, napisałam jeszcze raz do Mikołaja. Wtedy się zgodził. Chociaż jak ktoś się deklaruje, to powinien dotrzymać słowa… No i tak musiałam sama poprowadzić pierwszą prezentację. Na dodatek wykorzystałam dwie moje czekolady dla takiego konkursu. Ale poradziłam sobie. Tym razem były tylko 3 grupy, a nie 5 jak zwykle. Na szczęście. Pan Chrabelski mnie pochwalił!

W środę jadę na wycieczkę. Uff. Właśnie wtedy zaczną się moje wakacje. Do środy muszę mieć wystawione wszystkie oceny. Na razie jest super! Mam 5 z chemii i biologii! Na tym najbardziej mi zależało. Jedyna czwórka to ta z fizyki. Ale tym się nic a nic nie przejmuję. I tak ta fizyka mi średnio leży, a nie będę chodzić na korki do Konecznego. Hahah

Mam 6 z angielskiego! Pani powiedziała, że docenia ten nasz zapał i to, że chodzimy na kółko. Bardzo się cieszę. Chyba będę miała jeszcze 6 z wf, woku i religii. Z religii muszę jeszcze zaliczyć List do Filipian we wtorek. Jestem zadowolona z tych ocen. Nawet mam 5 z polskiego! Pani zna moje imię. Ciekawe czy po wakacjach będzie pamiętać? Pisałam dykatndo. Nie poszło mi jakoś rewelacyjnie. Ale i tak dobrze, że pisałam.

Maciek jest teraz w szpitalu z rodzicami . Dostał jakiejś wysypki. Podobno to od antybiotyku, który brał na szyję. A w połączeniu ze słońcem to mu dało taką czerwoną skórę. Na szczęście go nie boli, ale pojechał do szpitala na badania. Dlatego też nie był wczoraj na drzwiach otwartych. Właśnie idę mu zrobić ciastka! Czekoladowe. Podobno najlepszy przepis – z Bon Apetit!

A w wakacje będę pomagać mojej Pani od francuskiego! Ale się cieszę! Będę na takich półkoloniach z młodszymi dziećmi. Niby dostanę jakieś pieniądze, ale nie to się liczy. Ważne, że dobrze spędzę czas z Panią i z francuskim!

1.06.2019

Jestem już po egzaminie pisemnym DELF A1. Mama zawiozła mnie do Manufaktury na 7.40, a o 8.00 już się zaczął egzamin. Najpierw było słuchanie - to chyba mi poszło najgorzej... ale to nic! To pierwszy mój taki egzamin. Nawet z angielskiego takiego nie zdawałam. Kosztował aż 180zl! A wyższe poziomy kosztują jeszcze więcej. Na liście dopiero wczoraj zauważyłam, że nie piszę go jaki jedyna z mojej szkoły. Egzamin B2 pisze Jurek z mojej klasy. On już długo uczy się francuskiego. Podobno nawet miał np. biologię po francuski w gimnazjum. Dodatkowo widziałam jeszcze, że taka dziewczyna z klasy Ic też pisze. Tylko, że A2. Dziwne trochę, bo chodzi ze mną do grupy początkującej z francuskiego w szkole i ja umiem więcej... No ale ważne, że ja napisałam. Za godzinę mam egzamin ustny. Trochę się boję - najbardziej odgrywania scenek. Od 9.30 czekam na rynku w Manufakturze. Teraz na dzień dziecka jest tam jakiś mecz w koszykówkę, ale nie oglądam go. Zjadłam wegańskiego loda Magnum, kupiłam dwie paczki daktyli - uwielbiam obie te rzeczy.

Zgłosiłam się do dyktanda z polskiego w szkole. Będę je pisać w tym tygodniu. W ogóle to jest ostatni pełny tydzień w pierwszej klasie. Będzie trochę ciężki - w poniedziałek kartkówka z angielskiego, we wtorek odpowiadanie z religii z fragmentu Biblii, w środę kartkówka z fizyki , w czwartek prezentacja z geografii o ładnych miejscach na świecie i Barter Day na pp (taka wymiana rzeczy między sobą) i w piątek chyba kartkówka z biologii. Nie wiem jeszcze, czy będę ja pisać, bo piszą ja te osoby, którym ocena się waha. Ja miałam 4 w tamtym semestrze, a w tym 5, wiec w sumie nie wiem... z chemii tez nie wiem, co będę miała. Oby 5! Chciałabym bardzo.

Potem już jadę na wycieczkę na Mazury. Nigdy tam nie byłam. Będzie spływ kajakowy! Mam nadzieje, ze mi się spodoba.

Ale cieszę się, ze już koniec roku. Te wakacje będą najlepsze. Jedziemy na obóz do Włoch i może odwiedzamy moje miejsce marzeń! Staramy się o wizę! Tak się cieszę. Nawet dzisiaj mi się śniły Stany. Mam nadzieje, ze się uda!

21.05.2019

Już tak mało zostało do końca roku! Hurra! Na dodatek skrócili ten rok szkolny do 19.06. Tak to kończylibyśmy dopiero 21.06. Czyli został mniej niż miesiąc. Jeszcze nie czuję, że jest koniec roku. Madzia ma już wystawione proponowane oceny – ja ani jednej. Ale pewnie zaraz się zacznie… Jutro mam sprawdzian z matematyki (chyba 9 już). Jeszcze muszę przygotować się do takiej jakby matury ustnej z polskiego z Makbeta i napisać coś o Radonie na fizykę. Można zrobić, co się chce, więc ja z Mamą napiszemy wiersz. Na ostatnią chwilę – ale tak najlepiej wychodzi. Mama mnie zapisała na DELFA! Będę pisać JUNIOR A1 1 czerwca. Ten egzamin trwa chyba ze cztery godziny – jest część ustna i pisemna. Bardziej się boję tej ustnej. Ale tak mam w każdym języku. Angielskiego też wolę słuchać niż mówić w nim. Ale ten francuski to ja UWIELBIAM! Och, mogłabym się uczyć go codziennie! W sumie mogę – nie wiem, czemu tak nie robię. Dostałam nawet od cioci Eli takie materiały do francuskiego. Jakieś karty pracy i książki. Muszę je przerobić. Niestety moim wrogiem jest telefon. A właściwie aplikacje na nim. Instagram, YouTube… Muszę przestac – już nawet założyłam sobie takie ograniczenie, ale nadal je łamię. Mam nadzieję, że jak czytam to następnym razem, to już jestem od tego uwolniona… 

13.05.2019

Maciek miał w sobotę bierzmowanie. Poprosił mnie, żebym była jego świadkiem. To znaczy bardziej powiedział, że będę, a nie poprosił, ale ucieszyłam się. Maciek wybrał imię Piotr – ładne. Wybrał je z Mamą dopiero dzień przed, ale jak takie ładne, to może być. To tak jak ja moją szkołę wybrałam dwa dni przed końcem terminu. Maciek mówi, że nie wie, gdzie chce iść do szkoły. Jeszcze ma czas, żeby chodzić na drzwi otwarte. Chciałabym, żeby poszedł do mojej szkoły.

Już wróciłam do szkoły po maturach. Myślałam, że będzie gorzej z tym tempem nauki. Przecież tyle straciliśmy lekcji, ale nie jest tak źle. Nawet pani od matmy jest spokojna. Ona jest kochana. Na szczęście dostałam 5 z chemii! Uff! Zawsze się tak tym stresuję. To był sprawdzian, na którym zostałam poproszona, żeby usiąść z Antonim i pomóc mu zdać. Podbno też dostał 5, więc się cieszę. 

Jeszcze jest nowa najnowsza sprawa z Piotrem Konecznym. Yhhh… To zaczęło się 29.04. Wtedy wróciliśmy po strajkcach i on tak zaczął ze mną zaczynać rozmowy, jak nigdy wcześniej tak jakoś nie było. Pozyczył też ode mnie dwa złote (i nadal nie oddał!!!). Tak dosiadał się do mnie na przerwach – troche się przestraszyłam.  Potem pomachał do mnie na Messengerze, ale nie odpisałam. Potem niestety napisał, co jest na wos (potem się okazało, że dobrze wiedział), więc ja odpisałam, bo chodziło o lekcje. Och, to był błąd. Potem pisał mi ow soich jakiś technikach naukowych xd i powiedział, że jego pasją jest pomaganie innym 

8.05.2019

Dzisiaj jest ostatni dzień mojego wolnego. Wczoraj byłam na francuskim. Dałam chłopcom prezenty i ucieszyli się z nich! Na szczęście. Już nie mogę się doczekać aż odwiedzą nas w wakacje. Chociaż pani już wie, jak wygląda nasz dom, bo musiałam nagrać filmik, w którym opisuje go po francusku. Uwielbiam ten francuski. Panią, zajęcia, język – wszystko. Będę pisać DELFA A1. To ten o najniższym poziomie, ale od czegoś rzeba zacząć. Mam nadzieję, że mi dobrze pójdzie. 

Byłam już u Karoliny. Zostałam u niej na noc. Było fajnie. Opowiadała mi o swoich planach na 18, byłyśmy w Porcie kupić jej kurtkę i bluzkę, grałyśmy w Kocham Cię Polsko, oglądałyśmy dużo Kuchennych Rewolucji xd Bardzo ja lubię.

Teraz w maju są matury. Adrian w tym roku  pisze. Przyjechał w sobotę, jak my  byliśmy w kinie do mamy razem z Natalią, żeby powtórzyć polski. Mama wiadomo, jak zwykle nauczyła go więcej w 2 godziny niż ktokolwiek umiałby przez całe 3 lata. Mama to wszystko umie!

Mama miała urodziny w poniedziałek. Kupiliśmy Mamie taki medal „Winner”, bo Mama jest najlepsza i zwycięzcą w każdej kategorii. Mama kupiła też sobie na urodziny taki śliczny, przepiękny zegarek. Jest taki czarny i złoty. To był taki spontaniczny zakup. Jak zwykle. Poszłyśmy tylko obejrzeć branzoletki, a wyszłyśmy z nowym zegarkiem!

5.05.2019

Wczoraj byłam z dziećmi w Łodzi. Pierwszy raz pojechaliśmy bez rodziców. Mama nas podrzuciła do Bedonia i stamtąd zupełnie sami pojechaliśmy pociągiem na Fabryczną. Dzieci pierwszy raz jechały pociągiem. No, prawie pierwszy… Musiałam kupić bilety, ale tylko w pociągu, bo na tramwaje i autobusy dostaliśmy od Babci. Chłopcy poszli do kina na Avengersów Koniec Gry, a ja z Madzią poszłyśmy do Tigera i do Galerii Łódzkiej. Miałyśmy dużo czasu, bo film trwał trzy godziny. Zdążyłyśmy pójść na lody i na zakupy spożywcze. Znalazłyśmy długo poszukiwane daktyle. I zdążyłam zrobić dzisiaj z nich sernik. Z daktyli i jeszcze z nerkowców. Ale spróbuję dopiero jutro, bo za chwilę jadę do Babci, a potem do Karoliny na noc. Mam nadzieję, że będzie fajnie. A my z dziećmi musimy sobie częściej tak spędzać dzień! 

O! Mam jeszcze taki powód to szczęścia – nowe spodnie. Są super. Bardzo długo takie chciałam. Są one takie luźne. Eleganckie, ale wygodne. Są takie czarne w paski wzdłuż. Już nie mogę się doczekać aż założę je razem z czerwonym płaszczem i butami. Też nowymi. Są śliczne. Takie eleganckie z wstążką! Idealne. 

27.05.2019

Już wróciliśmy z Cypru. Wyjechaliśmy z domu 18 maja ok. 14. Po drodze zatrzymaliśmy się w Burger Kingu. Ja niestety musiałam zjeść burgera, ale miałam też frytki. Potem pojechaliśmy na lotnisko Chopina. A nie, najpierw na taki parking i potem pojechaliśmy na lotnisko takim samym autem jak naszym. Nawet miał taki sam kolor. Lot mieliśmy późno – chyba o 21. Ja się trochę boję latać samolotami. Siedziałam między Madzią a Maćkiem. Wtedy nawet nie było prawie w ogóle turbulencji. Na szczęście! Pierwszy raz po wyjściu z samolotu nie poczułam takiego uderzenia gorąca. Było chyba nawet zimniej niż w Polsce. Weszliśmy na lotnisko i odebraliśmy bagaże. Tylko my mieliśmy je ostrechowane w folii. Potem szybko to zdjeliśmy, żeby nie było wstydu. Już potem ich tak nie zafoljowaliśmy. Musieliśmy odhaczyc się na liście i w jak to robiliśmy, to obok nas stali państwo, którzy też nazwyali się Owczarek! Jak podawaliśmy nasze nazwisko to chyba myśleli, że sobie robimy żarty. Wsiedliśmy do busa i ja podczas półgodzinnej jazdy grałam w Candy Crush. Jakby był Netflix to to bym oglądała…. W hotelu Leonardo&Laura Splash Resort byliśmy ok. 4 nad ranem. Wzieliśmy kartę do pokoju. Mama załatwiła nam kanapki, bo powiedziała, że jesteśmy głodni (ja nie byłam). Potem w pokoju to tylko szybko umyliśmy zęby i poszliśmy spać. Wstaliśmy ok. 11. To już było po śniadaniu (bo było od 7 do 9), ale zeszliśmy sobie do takiego małego bufetu „Little Italia” i tam spróbowałam takiego przepysznego czekoladowego kremu, który potem jadłam przez cały wyjazd. Nie brałam za każdym razem plastkiowej łyżeczki – miałam taką jedną stałą. Sprawdziliśmy wtedy, czy woda jest ciepła – niestety nie była. W ogóle to byłam przerażona, bo było zimniej niż w Polsce i myślałam, że będę musiała nosić bluzy i długie spodnie przez tamten wiatr, ale potem się poprawiło. Nie kąpaliśmy się wtedy, więc poszliśmy do pokoju. Dostaliśmy dwa pokoje, ale były między nimi drzwi, które udało nam się otworzyć, więc tak jakby mieliśmy jeden wspólny pokój. Tylko przez pierwszą noc Marcyś spał razem z rodzicami, a potem przenieśliśmy jego łóżko i we czwórkę spaliśmy w jednym pokoju. Nie było aż tak ciasno – pomieściliśmy się! Mieliśmy dużą szafę, więc każdy miał miejsce dla siebie. Potem poszliśmy na obiad. Dobre jedzenie było. Ja jadłam dużo warzyw, bo owoców było mało. Pyszna była kukurydza. Brokuły też super! No i ten pyszny krem czekoladowy! Mmm… W pierwszym dniu naszego pobytu spotkała nas niespodzianka. Kasia Cichopek była z nami w hotelu. Ja jej nie znałam, kojarzyłam tylko nazwisko. Ale potem już każdego dnia ją obserowaliśmy. Częśto byliśmy na kolacji w tym samym czasie, co my. Widzieliśmy jej dzieci i męża… Patrzyliśmy na jej zdjęcia na Instagramie, które robiła w tych samych miejscach, co my. Ale nie byliśmy jacyś dziwni i natrętni. Było bardzo fajnie! Hotel był duży i było dużo basenów razem ze zjeżdzalniami. Mimo że ja nie przepadam za zimną wodą, to razem z Madzią (i Maćkiem – ale to tylko na początku, bo potem już sobie poszedł grać na telefonie w pokoju, bo był internet) byłyśmy na zjeżdzalniach. Bardzo fajnie było. Było tam dwóch panów ratowników i oni nam pomagali zjeżdzać na matach, bo my nie mogłyśmy się odepchnąć. I oni tak śmiesznie ze ssobą jakby konkurowali, kto mocniej popchnie i która z nas zjedzie do basenu jako pierwsza. Właśnie ta zjeżdzalnia z matami była naszą ulubioną. Były jeszcze dwie na pontony – rampa i taka kręcona – i jeszcze taka, co się zjeżdzało bez niczego. Ale ta na matach to najszybsza. Super było! Była też trampolina i często tam skakaliśmy. Najbardziej Madzia i Marcyś. Czasem od razu po śniadaniu. Ale bardzo mi się podobało. Nie opaliłam się zbytnio, bo nie leżałam na słońcu, ale i tak mam ślady po tej opasce na ręce. Zwiedziliśmy jeszcze skałę Afrodyty, park w Paphos i Grobowce Królewskie w Paphos. Widzieliśmy mozaiki w tym parku. Bardzo mi się podobało. Nawet pogoda była super. Wszędzie dojeżdżaliśmy autobusem miejskim! Tata poszukał w internecie i poruszaliśmy się bez biura podróży. O, i byliśmy jeszcze w centrum handlowym w Paphos. Największym zdziwieniem były dla mnie wielkanocne dekoracje. Tak jak u nas na Boże Narodzenie. Był wielki królik, a na ulicach stały pisanki z napisem „Wesołych świąt”. W tym centrum handlowym byliśmy w jednym sklepie. Nazywał się Jumbo. Był to ogromny sklep. W Polsce takiego nie widziałam. Tam było wszystko! Jakieś dmuchane zamki, pluszaki, lalki. Ale były też takie rzeczy do domu, dekoracje. Kupiliśmy nawet walizkę! Wzięliśmy też słodycze, pluszaki i kupiliśmy też dla dzieci mojej pani od francuskiego takie piłki odstresoujące i samochodziki. Mam nadzieję, że im się spodobają! Byliśmy w hotelu tydzień i potem musieliśmy jechać. Przez ten pobyt udało mi się przeczytać książkę „Służące”. JUuż tak dawno nie czytałam… Ale bardzo mi się podobała. Zaczęłam też „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Okazało się, że wracamy razem z Kasią Cichopek. Była tyle samo dni, co my. Na lotnisku bardzo długo staliśmy w kolejce. Ponad godzinę! Ale potem już wszystko poszło gładko. Wylecieliśmy ok. 19.30. Ja trochę się bałam lecieć. W sumie jak zawsze. Trzy godziny lecieliśmy, a ja byłam cała zestresowana. Najbardziej na turbulencjach. To czuć tak, jakby jechało się po dziurach, ale gdzie tam dziury są na niebie, to ja nie wiem… Po drodze zatrzymaliśmy się w McDonaldzie. Ja wzięłam pyszne frytki. No i potem już byliśmy w domu. Figa się bardzo ucieszyła, gdy nas zobaczyła. Podczas naszego wyjazdu ciocia Ela, ciocia Ania i wujek Krzysiek się nią opiekowali. Ale się bardzo ucieszyłam, że w końcu jestem przy niej. 

Cieszę się też bardzo, bo mam nowy telefon! IPhone X! Kto by się spodziewał? No na pewno nie ja. Mama to tak umie zawsze wymyślić, że nawet się nie zdążę zastanowić, a tu już mam nowy telefon. Mama też potrzebowała nowego. Pojechałyśmy do Manufaktury i wyszły śmy z nowymi telefonami. Mama ma Huaweia p20 pro. Mamy też obudowy i szkiełka. Mamę to wszysycy uwielbiają – nawet tam dostała zniżkę. Bardzo bym chciała być taka jak Mama.

13.04.2019

Właśnie sobie siedzimy z Marcinem i z Madzią w aucie w Andrespolu. Mama poszła teraz po chleb do piekarni. Byliśmy w Pepco. Marcin chyba teraz ma 10 nowych koszulek. Kupiliśmy też małą piłkę - taką do basenu. I jeszcze nową tortownicę! Na szczęście. Już długo była zepsuta - nie zamykała się. Ale wczoraj jak robiłam sernik na zimno, to galaretka wylała się dołem. I teraz mam nowiutką. W czwartek zrobiłam też 3bita. Bardzo lubimy to ciasto. Drogie jest - wydałam 21zł, ale raz na jakiś czas można. Ostatni raz robiłam je przecież w ferie, więc najwyższy czas!

11.04.2019

Wczoraj byłam na Arenie Młodych. Bardzo mi się podobało. Musiałam wstać o 6.30, żeby zdążyć na 9 na Atlas Arenę. Pojechałam Januarem o 7.10 i ok. 8.15 byłam na miejscu. Byłam aż  z siebie dumna, bo sama pojechałam autobusem -  sprawdziłam w mapach i pojechałam autobusem nr 80. Jak dojechałam na miejsce, to myślałam, że już sobie wejdę. Ale nie. Marzłam tam 20 minut! Były chyba 4 stopnie. Masakra. Nie byłam za dobrze ubrana. Chociaż miałam mój ulubiony i najpiękniejszy czerwony płaszcz. Jejku! Kosztował chyba 200 zł w Stradivariusie, ale to najładniejsza moja rzecz. Naprawdę czuje się w nim bardzo dobrze! 

No i w końcu otworzyli drzwi i weszłam. Spotkałam nawet Konrada Pacha. Ogólnie to Mateusz Niewiatowski miał na mnie czekać, ale powiedział, że się spóźni. Okazało się, że czekał na mnie 15 minut. Ups… Ale ogólnie to było bardzo fajnie. Tylko dosyć sługo – 5 godzin. Tematem przewodnim było serce. Był lekarz kardiochirurg – Jacek Mol. Ale byłam nawet na spowiedzi. Bardzo miły ksiądz. Zawsze się tak dobrze czuję po spowiedzi. Potem nawet miałam modlitwę wstawienniczą. Nie wiem czemu, ale same mi łzy leciały. Nie wiem…

Nadal mamy strajki. Dzisiaj nawet wstałam o 11. Dawno tak późno nie wstawałam. Jeszcze jakieś 2 lata temu to była moja zwyczajna godzina wstawania w soboty, ale teraz wstaję o 9. Jeszcze nie założyliśmy drugiego konta na Netflixie. Pewnie założymy teraz w sobotę, żeby było jak polecimy na Cypr! No właśnie – jedziemy na Cypr! Rodzice mieli 20 rocznicę ślubu. Bardzo się cieszę! My kupiliśmy bilety na Polską Noc Kabaretową w Łodzi. Niesety dopiero w listopadzie, ale nie było w bliższym terminie w Łodzi. Mam nadzieję, że będzie się rodzicom podobało. Dostali jeszcze od nas dwa Merci i puchar dla najlepszych rodziców na świecie. 

9.04.2019

Dzisiaj jest drugi dzień strajku nauczycieli. Oczywiście bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że nauczyciele wywalczą, co im się należy. Ja też na tym korzystam  – nie muszę chodzić do szkoły. Cieszę się, tylko nie wiadomo, ile ten strajk potrwa. Maciek ma jutro egzaminy. Trzymam za niego kciuki. Mówi, że się nie stresuje. I bardzo dobrze. Ja też nie chciałam się stresować egzaminami. Ale to już niedługo będzie za nim. Jutro idę na Arenę Młodych. Byłam już rok temu. Bardzo mi się podobało. Mam nadzieję, że teraz też będzie wspaniale. 

Już byłam na dwóch dniach otwartych u mnie w szkole. Byłam w sali od podstaw przedsiębiorczości. Pan Chrabelski mnie poprosił jakiś miesiąc temu, żebym uczestniczyła właśnie w tych drzwiach otwartych. Oczywiście, że się zgodziłam. Zuzia przygotowała teskt – nawet był ok. Mówiłam bardzo dużo. Połowę tesktu, czyli przez około 5 minut. Potem prowadziłam nawet konkurs polegający na odgadnięciu rasy psów. Mówiłam tam, że to ja prowadzę firmę SZH. Na każdym z drzwi otwartych mówiłam tekst po 6 razy. Pan Chrabelski bardzo mi podziękował. Powiedział nawet, że tak mi ufa, że cały projekt mógłby mi powierzyć. Jak ja go lubię!

Musiałam zrobić swoje logo na informatykę. Długo myślałam, jak to zrobić. W końcu zrobiłam coś takiego: 

 Mnie tam się podoba. Mama mi podpowiedziała, jak to zrobić. Niestety dostałam za to 4. Ale to nic…

Pisałam ostatnio na francuskim DELFA A1. Miałam 85%. Najgorzej poszło mi słuchanie – 16/25. Coś ta, mi nie poszło… Ale reszta ok. Tylko jakieś tam małe błędy.

8.04.2019

Dzisiaj spotkałam się z Hanią i Marysią. Nie było Asia, bo jej szkoła nie strajkuje. Byłyśmy w Andrespolu. Jadłyśmy pizzę i lody w ukochanej Favoli. Na szczęście już jest otwarta. Pycha! Ostatnio się spotkałam z Hanią po drzwiach otwartych. Pochwaliła mój płaszczyk. Byłyśmy na wegańskiej pizzy. Pyszna była. Akurat był Street Food Festival, ale nic tam nie kupiłyśmy. Lubię się z nimi spotykać, bo próbujemy wtedy pyszne wegańskie jedzenie.

16.03.2019

Już 3 tygodnie chodzę do szkoły i jejku – tyle się zdarzyło. Darmowy próbny miesiąc Netflixa już mi się skończył. Zdążyłam obejrzeć do 7 odcinka 10 sezony Friendsów. O matko! Jak ja uwielbiam ten serial. Chyba mój ulubiony. Chcę go skończyć – dowiedzieć się, co dalej. Ale wtedy już nie będę miała więcej nowych docinków. Na pewno obejrzę go jeszcze wiele razy. Starsza ja – mam nadzieję, że już kilkanaście razy to obejrzałaś… Jeszcze na pewno założymy Netflixa – póki mamy jeszcze karty kretydowe. Już Mama zgodziła się, żeby dzisiaj założyć, ale pomyślałam, żeby jeszcze poczekać kilka dni, żeby było na podróż do Cypru! Tak! Jedziemy na Cypr na Wielkanoc! Rodzice mają 20 rocznicę ślubu i jedziemy na tydzień! Tak się cieszę! Bardzo bardzo! Kocham podróżować. Aż sama sobie zazdroszczę.  

Hania nareszcie dostała się do agencji. Bardzo długo na to czekała. Cieszę się. Nie zazdroszczę jej, chociaż chciałabym też coś zrobić. Zacząć działać. Pojdę z Mamą 23.03. na targi. Może tam coś się znajdzie dla mnie. Chcę coś osiągnąć.

Rodzice dzisiaj wyjechali do Uniejowa na weekend. Mama wygrała ten wyjazd w „Nauczyciel na Medal”. Super, że tam pojechali. My sobie zamówiliśmy pizzę. Madzia przez przypadek napluła Marcysiowi w nuggestsy i frytki… Och… Byłam dzisiaj na francuskim. Uwielbiam te zajęcia. Mogłabym je mieć codziennie. 

I najważniejsze. PP. Już wiele razy o tym mówiłam. Żyję tym przedmiotem. Zaczęłam robić te kartkówki. Nie zarabiałam na nich dużo, ale sprawiało mi to przyjemność. Ludzie nic do mnie nie mieli. Nadal mnie lubią. Serio. Ale… Każdy z nas jakoś pod koniec tamtego roku dostał temat prezentacji. Potem wykupiliśmy termin, w którym mamy ją przedstawić (ja miałam „Typy osobowości” i byłam 17/21). Od tamtego czasu zaczęły się kłopoty. Na początku było okej. Przedstawiali w miarę regularnie. Czasem ktoś się wyłamywał i nie przedstawiał. To było nie fair, ale nie było tragedii, bo kolejna osoba była przygotowana. Tylko, że osoby z poczatku listy nie robili nic przez kilka miesięcy. I np. kiedy znowu osoba, która była 1 na liście nie miała prezentacji, to osoba 13 musiała przedstawiać. Aż wreszcie nikt nie był przygotowany. Zabrano nam 200 Koprodolcow. Potem sytuacja się powtórzyła, więc znowu 200. Potem połowa pieniędzy. Ja też na tym straciłam. Aż w końcu skończyło się. Pan zamknął ten projekt. Tak mi było przykro. Na szczęście , pod koniec lekcji, taka Zuzia poszła przedstawić. To nas uratowało. Nadszedł kolejny tydzień. Przyszła znowu kolej pierwszej osoby – Ady. Ona nawet tej prezentacji nie miała. Pan zapytał się, czy zamierza ją kiedykolwiek zrobić. Ona jest taka cicha itp. Więc niby coś tam odpowiedziała, ale nie za bardzo. Pan ją usunął z projektu (była drugą osobą, która wyleciała – pierwszy był Damian). Atmosfera napięta, ale przyszła kolej następnej osoby – Adama. Och… Logował się dłużej niż przedstawiał prezentację. Żałosne. I wtedy pan powiedział, że to jest sygnał, że niektóre rzeczy się nie zmieniają. I wetdy zamknął projekt na dobre. To był dzień, w który razem z innymi 6 osobami przygotowywałam prezentację o PP dla Szwajcarów, którzy przyjechali na wymianę. Wtedy zaczęłam bardzo płakać. Kilka osób to widziało, ale nie wszyscy. To było okropne. Potem zadzwonił dzwonek i wyszłam, ale wtedy jeszcze bardziej się rozpłakałam. Musiałam zapytać się pana, czy mam dalej iść kończyć tą prezentację. Wyszedł z pokoju nauczycielskiego dopiero po dzwonku. Ja podeszłam i wtedy był największy najgorszy płacz. Wstyd trochę. Ale nie mogłam nawet słowa powiedzieć. Pan powiedział, że mu mnie najbardziej szkoda i powiedział, żebym poszła kończyć tą prezentację i żebym się nie martwiła. Uff… Potem jak zeszłam, to on też przyszedł i mianował mnie asystentem i że żadne konsekwencje mnie nie dotkną. Matko. Tak się ucieszyłam. Nadal mi było przykro, ale i tak lepiej. Wróciłam do domu i powiedziałam to Mamie. A Mama napisała do Pana jakby podziękowania. On też odpisał. Bardzo ładne to było.

Miło mi. Najczęściej rodzice piszą skargi. Szczerze, to jest Pani pierwszą osobą, która napisała by wyrazić swój podziw. Gdy zobaczyłem tytuł pomyślałem sobie no to się zaczęło, zaraz się dowiem co robię źle . To miła odmiana i zachęta do dalszej pracy. Fajnie, że Klaudia ma tak dobry kontakt ze swoja mamą. Wielu rodziców nie ma pojęcia co dzieje się w szkole.

Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam,

Marcin Chrabelski

 

-----

Użytkownik: Owczarek Klaudia (Owczarek Aneta) Rodzic 2019-03-09 21:52:28 napisał:

Ufam Panu bezgranicznie. 

Ma Pan niezwykłą doskonałość dydaktyczną i ogromny takt wychowawczy.

Powiem Panu dyskretnie, że ciepłe słowa od Pana wobec mojego dziecka i odwzajemniony uśmiech to najlepsza nagroda dla Klaudii. 

Dziękuję Panu niezmiennie!

Pozdrawiam z całego serca, Aneta Owczarek.

 

 

-----

Użytkownik: Chrabelski Marcin (Chrabelski Marcin) Nauczyciel 2019-03-08 16:55:47 napisał:

Dzień Dobry,

Bardzo dziękuje za miłe słowa, to bardzo dla mnie ważne. Nie zawsze wiem czy słusznie postępuje, bardzo przeżyłem ostatnie niepowodzenia. Ciesze się jednak, że są tacy uczniowie jak Klaudia, bo to dzięki nim, nam nauczycielom chce się pracować. Tym bardziej żałuje, że naraziłem Klaudie na niepotrzebny stres. Teraz wiedząc już, jak bardzo Jej zależy na projekcie, cofając czas postąpiłbym inaczej. 

Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam,

Marcin Chrabelski 

 

 

 

-----

Użytkownik: Owczarek Klaudia (Owczarek Aneta) Rodzic 2019-03-06 19:50:05 napisał:

Witam Pana serdecznie!

Już od jakiegoś czasu miałam napisać do Pana z podziękowaniem, że Pan istnieje/jest obecny w życiu mojej córki - Klaudii. Odkładałam jednak to z dnia na dzień... ponieważ zawsze jest jutro.

 

Niezmiennie kibicuję Panu we wszelkich działaniach i wspieram wirtualnie z największą mocą. Autorytety są jak gwiazdy - nie zawsze można do nich dojść, ale zawsze można się nimi kierować. 

Pan pracuje z ludźmi w sytuacjach niepowtarzalnych, otwartych, niestereotypowych.  Każdy  uczeń  jest  jedyną  niepowtarzalną indywidualnością. Nie można więc z góry przewidzieć, przed jakim zadaniem  postawi  on  Pana,  jaki  problem  zada  Panu do  rozwiązania. 

 

Dlatego to bardzo trudny zawód - dziękuję Panu za cudowny wkład w kształtowanie  silnej,  optymistycznej,  przyjaznej  ludziom  osobowości mojego dziecka oraz dzieci, na drodze których Pan się pojawia.  Za to, że przygotowuje  Pan uczniów  do  zadawania  refleksyjnych  pytań, uczy ich  samokontroli  i  refleksji  nad  działaniem  i  myśleniem  oraz  ma Pan wpływ na planowanie ich przyszłości. Piszę tu jako matka, która widzi, jak rozwija się jej dziecko pod Pańskimi skrzydłami. 

 

Pokazuje Pan dzieciom sposoby radzenia sobie ze stresem, sytuacjami trudnymi, nieoczekiwanymi wydarzeniami i niepowodzeniami. Dba Pan o rozwój ich myślenia twórczego, wyobraźni  społecznej,  wrażliwości  emocjonalnej  i  motywacji do nauki. To dzięki Panu Klaudia co dzień chce być lepsza! Ważne jest przekazywanie wiedzy - oczywiście, ale uczenie umiejętności poruszania się w świecie wielości i sprzeczności oraz w świecie konfliktów wartości wyznacza sens istnienia właśnie Pańskich działań.

 

Dziękuję serdecznie za przygodę, jakiej Klaudia doświadcza na cudownych lekcjach PODSTAW PRZEDSIĘBIORCZOŚCI.

Te PODSTAWY to fundament, na którym moja córka będzie mogła budować swoją osobowość. 

Życzę Panu dalszego odkrywania w uczniach tego, co najlepsze!

 

Wszystkiego najlepszego dla Pana i Bliskich, 

Aneta Owczarek.

Mama zawsze mi ratuje życie. W tym tygodniu Pan poprosił mnie i pozostałych asystentów, żebyśmy  ocenili reklamy szkoły, które zrobiliśmy w ramach  projektu. Potem zostałam jeszcze po lekcji i podziękowałam. Pan też mi podziękował i powiedział, że jestem fantastyczną osobą. I żebym też podziękowała Mamie, bo to mu bardzo pomogło. Tez się zastanawia, czy dobrze zrobił, zamykając ten projekt. I powiedział, że jest moim fanem. Ja, że jest zupełnie odwrotnie. Uwielbiam te lekcje! Moje ulubione. Jejku. Czuję się wyjątkowo. Ogromna przygoda to jest dla mnie! O, i jeszcze będę pomagać przy drzwiach otwartych!!!

Lubię też francuski w szkole. Ostatnio tłumaczyłam całej klasie godziny! Jejku, ale to było! Bo to było tak, że połowy klasy nie było, jak pani to tłumaczyła. I pani się spytała, kto chce wytłumaczyć. Ja tak nie za bardzo się zgłaszałam. Właściwie to w ogóle, ale pani sama mnie wywołała! I tłumaczyłam. Dostałam za to 6! Tak się cieszę.

Ostatnio też dużym sukcesem jest 5- z chemii. Bardzo się zawsze chemii boję, bo pani pyta na każdej lekcji i miałam 4 na semestr, ale cieszę się z tej 5-! Z EDB też mi dobrze poszło. Dostałam 6-, 5 i 5- za udzielanie pierwszej pomocy przy omdleniach i utracie przytomności. Kornelia mi dodała trudności – powiedziała, że boli ją bark i ręka… Gdyby nie to, może bym miała szóstki… 

22.02.2019

Już prawie koniec ferii. Nie wiem, kiedy to minęło. Chociaż jednak wiem.  Nareszcie założyliśmy Netflixa. Na razie tylko tego darmowego, mam nadzieję, że przedłużymy. Oby, bo jestem na 4 sezonie Przyjaciół. Oglądam po angielsku z angielskimi napisami. Bardzo mi się podoba. Obejrzałam jeszcze serial „Ty”. Też mi się podobał. Brigdet Jones też nadrobiłam. No ogólnie to sporo oglądam, bo w Simsy grać nie mogę. Bo znowu nam zablokowali konto, które kupiłyśmy za te 5zł. Ale i tak się opłaca, bo wszystkie dodatki kosztują ponad 1000zł. To już chyba lepiej płacić te 5 co kilka miesięcy. W te ferie spotkałam się z dziewczynami. Chyba w pierwszy poniedziałek ferii. Poszłyśmy do kina na Green Book. Super ten film. Popcorn też wspaniały! Na dodatek miałam kulkę lodów w Grycanie za darmo, bo pobrałam taką aplikację z kodem. Pierwszy raz tam jadłam. Chociaż chyba wolę Favolę. Nie wiem, czy wszystkie smaki tam są lepsze, ale gałki o wiele większe i więcej nietypowych smaków. Spotkałam też się z Karoliną w ten poniedziałek. Dałyśmy jej prezent – srebrną bransoletkę. Mam nadzieję, że jej się spodoba. Nie widziałam jak ją otwiera. Ona zabrała mnie do pijalni czekolady Wedla. Pycha! Wzięłam czekoladę na podwójnym mleku. Miałam wziąć to samo, co ona – czekoladę ze słonym karmelem, ale jakoś nie wzięłam. Mama kupiła książki. Nie takie zwykłe. Mama ma po angielsku. Ja Małego Księcia po francusku. Jeszcze nie przeczytałam, ale obiecałam, że przeczytam do poniedziałku – do następnego francuskiego. Teraz przez ten tydzień nie miałam zajęć, bo pani wyjechała w góry. Ale już wracamy do dawnego rytmu. Ostatnio dałam synkom pani pluszami, bo Franek miał urodziny. Ucieszyli się. Dzisiaj byliśmy wszyscy oprócz Madzi w Porcie. Pojechaliśmy po buty dla Maćka. I musieliśmy jechać do innego sklepu, żeby je zdobyć. Ale Mama mi kupiła skakankę! Jeej! Jestem bardzo zadowolona. Teraz będę sobie skakać! Rodzicie wywieźli moje biurko i komodę na Lelewela. I bardzo dobrze. Już od pół roku chciałam się ich pozbyć. Nie były brzydkie – ale miałam „remont” w wakacje. Nowe łóżko, dywan, ściany. Więc pora na biurko i komodę. O, i dodatki. Niestety dzisiaj nic nie kupiliśmy. Ale wszystko przed nami. W ferie też codziennie gram z Marcinem i Madzią w gry planszowe. W Monopoly i Chińczyka. Czasem jest płacz i złość, ale ogólnie bardzo przyjemne to jest. O, wiem, co jeszcze robiłam w ferie. Ciasta! Zrobiłam 3 razy Brownie, właściwie to 4, bo jeszcze jeden raz z fasoli, 3 bita i takie kokosowe i jeszcze ciastka z gazetki My Little Pony z dzieciństwa. Bardzo lubię to robić, w sensie piec. A jeszcze bardziej jeść te dobre rzeczy. Do końca ferii jeszcze mi zostało trochę do zrobienia – nauczyć się na kartkówki, dokończyć prezentacje. Nie dokończyłam jeszcze tej z pp, ale większość zrobiona. Mam nadzieję, że się wyrobię. I nie będzie załamania nerwowego w niedzielę. Trzymajmy kciuki! Mama jest w nowym projekcie. Razem z ciocią Karoliną i Agnieszką. Chodzi o logopedię. Dostanie ok. 60 dzieci do pracy. Jeszcze nie wiem, jak dokładnie to będzie wyglądać, ale cieszę się bardzo!

08.02.2019

Jeeeej! Nareszcie są ferie. Właśnie dzisiaj o 13.00 się dla mnie zaczęły. Tak się cieszę!!! Jeszcze byłam zwolniona z dwóch ostatnich lekcji!! W tym tygodniu w szkole nawet nie było tak źle. Nie było pani od wf-u, więc we wtorek szłam na 10, a w środę na 9. Wczoraj byłam na występie chóru na podsumowaniu MILO. Tylko miałam sprawdzian z matmy. Mam nadzieję, że dobrze mi poszedł… Przydadzą się te dwa tygodnie. Mimo że nie jestem jakoś bardzo zmęczona, to to wolne jest wspaniałe. Nie mam chyba jakichś planów. Jutro idę na francuski. Uwielbiam go! Może spróbuję się troszkę go sama pouczyć… Muszę zrobić prezentację na PP i na WOK (o Amiszach). No i pewnie znajdę jeszcze coś. Pewnie spotkam się z dziewczynami (OBY!). Może nadrobię trochę na stronę internetową… Zobaczymy!

5.02.2019

Nareszcie powiesiłam gazetkę w klasie, gdzie trzeba zaznaczać, Ile książek się czyta. Miałam ją przygotowaną już miesiąc temu, ale dopiero teraz ją zawiesiłam. To są takie koperty, a przy nich nazwisko. Mi się podoba. Mama wpadła na taki pomysł. Zawsze Mama ma najlepsze te pomysły.  Teraz tylko muszę zacząć czytać książki… Tylko muszę znaleźć jakieś. Jakiś rok temu czytałam mnóstwo książek. Jedna za drugą. Nie miałam przerwy, kiedy nie czytałam. Teraz muszę znowu zapaść w ten tryb. Lubię to.

03.02.2019

No i już luty. Ja tam się cieszę, bo coraz bliżej wiosny. Teraz prawie wcale nie ma słońca. Już nie mogę się doczekać tych wszystkich kwiatów i zielonych drzew. Jeszcze tylko tydzień do ferii! Nareszcie! Chociaż tak szybko mi mijają te dni. Zawsze czekam na weekend, gdy on nadchodzi, to nie wiem, co robię. W soboty na 10.00 chodzę na francuski. Akurat to w weekendach uwielbiam. Ostatnio dałam Pani na urodziny kubek z Tigera. Taki zmieniający się w temperaturze. W soboty lubię też piec ciasta. Odkryłam takie Brownie od Ewy Wachowicz. Pyszne. Uwielbiam. Chociaż nie wiem, czy jest najlepsze. W końcu tylko takie robiłam. Ale no właśnie. W weekend nie chce mi się zajmować szkołą. Dopiero w niedzielę siadam do lekcji. Potem znowu nadchodzi poniedziałek. I muszę czekać na weekend. Nie jest to aż tak nieprzyjemne jak w gimnazjum. Lubię nawet szkołę. Stresuję się tymi sprawdzianami, wiadomo. Ale nie tak niezdrowo. Dobre mam oceny. Na szczęście! 

Już wiele razy mówiłam o PP. I w końcu zaczęłam w nim działać! Chciałam zrobić grę. Kopropoly. Jeszcze nie miałam określonej koncepcji, ale podeszłam do pana i mu powiedziałam o tym pomyśle. I on  powiedział, że mnie odkrył kilka tygodni temu. Że jak już zapamięta czyjeś imię, to już jest sukces. I powiedział, że widzi we mnie ogromny niewykorzystany potencjał. I że wierzy, że ja będę w pierwszej piątce w rankingu. Tak się ucieszyłam. Pan dał mi firmę! Robię kartkówki z prezentacji różnych osób. Notuję podczas lekcji, a potem układam pytania. Można się wykupić z kartkówki za 20K (chyba, że się nie było to 10K). Za dobrą odpowiedz jest 5K, a za złą -10K. No nie za dużo zyskuję, ale… Ostatnio nikt nie zrobił prezentacji, więc te osoby z początku kolejki zapłaciły mi 50% swoich pieniędzy. Pan taki mi prezent zrobił. I tak pojawiłam się 10 na rankingu z 40 miejsca. Teraz jestem chyba 12, ale spokojnie… Może dostaniemy coś za reklamę. Do dzisiaj mamy wysłać reklamę naszego liceum. Ja byłam z dziewczynami z IC. Nie angażowały się za bardzo. Ja wymyśliłam z Mamą scenariusz i nagrałyśmy. Na szczęście nie ja to montowałam. Sara  się tym zajęła. Nie widziałam jeszcze tej reklamy. No trudno. Mam nadzieję, że sobie poradziła. 

 Mama ostatnio zrezygnowała z logopedii z Karolem Poźniakiem i jakąś dziewczynką. Tak się Mama ucieszyła. Jejku, nawet nie wiedziałam, że to tak Mamie ciążyło. Teraz ma wolne piątki. Na szczęście.

Najważniejsze – Mama wygrała w plebiscycie na najlepszego nauczyciela. Zajęła 1 miejsce w powiecie i 3 w województwie. Super! Chociaż Mama zasługuje na pierwsze miejsce na świecie. Ale już niedługo… Głosowanie było pełne emocji. Najlepiej było w tym powiatowym głosowaniu. Mama była chyba jakoś szósta. Aż nagle – chyba pół godziny przed końcem głosowania, zaczęło się. Mama wskoczyła na pierwsze miejsce. Ta pani, co cały czas wygrywała, nie miała szans, by dogonić Mamę. I tak się okazało, że jest na 1 miejscu. Potem zaczęło się głosowanie wojewódzkie. Mama była daleko, ale znowu powtórzyła się sytuacja. Bardzo mało brakowało do drugiego miejsca, nawet Mama była na drugim, ale niestety jakaś pani wyprzedziła. Ale to nic. Mama była kilka razy gazecie! Rozdanie nagród miało się odbyć na gali. Nic o niej nie było wiadomo. A potem się okazało, że Mamy na niej nie było, bo o niej nie wiedziała. Mama zadzwoniła, powiedziała, co trzeba i zaprosili ją do Dziennika Łódzkiego. Tam dostała nagrody – kosmetyki, wyjazd do Uniejowa dla dwóch osób, statuetkę. I znowu Mama była w gazecie. Należało jej się!

22.01.2019

To już pewne! Jedziemy do Włoch w wakacje. Prawie wszystkie osoby, co w tamtym roku (oprócz Asi ) plus pełno nowych. Martyna, Marta, Hania, Marysia, może Szymek (chłopak Hani), Hania Kalinowska, Julka Macuga, Julka Mariasik. Koledzy Maćka. Jedziemy nowym biurem. Mama to wszędzie i wszystko umie  załatwić. Już ją ludzie uwielbiają. Bardzo się cieszę!!!

19.01.2019

W czwartek miałam urodziny. To był świetny dzień. Nie za bardzo na niego czekałam. Bałam się rozdawać cukierki w klasie (haha), ale w końcu nadszedł. Rozdałam cukierki na chemii. A po niej kilka osób z klasy zaśpiewało mi „Sto lat” i dostałam książkę „Jak zerwać z plastikiem”, ciasto i torbę (Zuzia udziergała). Bardzo się ucieszyłam. Potem po szkole była jeszcze większa niespodzianka. Hania i Marysia czekały na mnie pod szkołą. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Poszłyśmy potem do roślinnej restauracji (byłam tam drugi raz, pierwszy raz z Hanią po chórze). Ja wzięłam pysznego burgera. Mmm… Asia nie mogła przyjść. Ale się cieszę, że je mam!

14.01.2019

Dzisiaj zaczęłam nowy semestr w szkole. A już miałam pierwszy sprawdzian. Z matmy z logarytmów. Zawsze tak się stresują tą matmą - przygotowuję się, robię zadania, uczę się, patrzę, piszę, robię. Byleby tylko coś wiedzieć. I potem przychodzi sprawdzian - piszę, co wiem. Potem na przerwach słyszę wyniki innych... I wtedy się załamuję. Każdy ma inaczej. Bardzo nie lubię właśnie takiego sprawdzania. Bo ja myślę, że to ja mam źle. A tu się okazuje, że to ja mam dobrze. I dostaje piątki. Każda 5 z matmy jest dla mnie ogromnym sukcesem. A to, że Pani wystawiła mi ją na semestr to wielka niespodzianka. Byłam już pogodzona z tą 4 na koniec. Ale udało się! Mam nadzieję, że ten sprawdzian też mi dobrze poszedł. Zrobiłam wszystkie zadania i nawet to na 6! Ale tylko dlatego, że wczoraj siedziałam i robiłam te zadania (pani dała takie samo). 

Jednak moja średnia na semestr to 4.94! Jak to się stało? Mam trzy czwórki - biologia, chemia, fizyka, dwie szóstki (!!!!) - z angielskiego i wf! A reszta to piątki! Ale super! Mimo że to moja najniższa średnia w życiu, to i tak jestem w miarę zadowolona! 

Wczoraj była u nas Dobrusia z ciocią Emilką i wujkiem Marcinem. Ja i Madzia najbardziej się z nią bawiłyśmy. Aż mnie plecy teraz bolą. Serio. Od schylania i dźwigania chyba. Ale fajna ona jest. Już niedługo ciocia urodzi Alinkę. Ciekawe czy też będzie taka energiczna?

Zmienił mi się zupełnie plan. No - może nie  tak całkowicie, ale jednak. W pierwszym semestrze byliśmy dzieleni na grupy na biologii i chemii. Teraz po zmianie - z EDB i fizyki. Podoba mi się EDB w tym semestrze - będziemy się uczyć pierwszej pomocy. I super - to jest potrzebne.

13.01.2019

Mama jest teraz razem z tatą w jakimś hotelu. Ale nie na jakiś wypoczynek. Pojechali, żeby odebrać mikser. Tak! Z tydzień temu zadzwonili do Mamy, żeby przyjechała odebrać nagrodę. Ale to nie pierwszy raz! Już jakiś miesiąc temu zadzwonili do Mamy, by odebrała ekspres do kawy. Mama rozmawiała z tą panią stanowczo. Mówiła, że jej godzina jest cenna. Że ma zobowiązania zawodowe i prywatne i że nie będzie przyjeżdżać na marne. Mama to umie. Po tym jak się okazało, że to nie żart, to Mama pojechała z wujkiem Markiem po odbiór nagrody. Mama wzięła ten mikser, a wujek takie dobre szwajcarskie noże. Oby dzwonili do Mamy jak najczęściej!

05.01.2019

Już jest nowy rok. Bardzo nie chciało mi się wracać do szkoły. Niestety – środa nadeszła. Ale okazało się, że żyje. Jak już wróciłam to nie jest tak źle. Pan Chrabelski powiedział moje imię! Pani od polskiego chyba ma co do niego wątpliwości. Ale spoko. Mamy jeszcze dwa lata ze sobą. Nauczy się. Pani oddała testy z francuskiego. Z testu miałam 50/50 punktów! Tak uwielbiam te lekcje i język!!! Jestem najlepsza z grupy. A na moim francuskim bardzo dobrze mi poszedł DELF A1. Pani mi w poniedziałek powie całościowe punkty, ale np. rozumienie tekstu miałam na 100%. Uwielbiam to! 

W ogóle to Tata był we Francji od 25.12 do 30.12. Pojechał z wujkiem i ciocią, żeby pomóc cioci Oli w przeprowadzce. Ja też miałam jechać, ale chyba bym bardziej przeszkadzała przy tych maleństwach. Tata przywiózł nam słodycze – magdalenki, Buche de Noel, ciasto na Trzech Króli (Maciek znalazł Smerfa – był królem), makaroniki (moje ulubione!). Prosiłam właśnie o słodycze też dla Pani Karoliny. Jak jej dałam to się bardzo ucieszyła i uściskała. Super!

21 grudnia miałam występ w filharmonii. Oczywiście nie sama. Jestem w chórze szkolnym. I po tym obozie już umiałam dużo kolęd. To był koncert z udziałem 600 osób! Była cała moja rodzina i jeszcze wujek Krzysiek i ciocia Ela. Miała jeszcze przyjść ciocia Ania, ale się rozchorowała. Podobno bardzo dobrze wyszło. Musiałam chodzić na próby do filharmonii na 19.00 przez 3 poniedziałki. Byłam na 2, bo w jeden poniedziałek byłam z Mamą w Warszawie!

Mama się do wszystkiego nadaje. Jest we wszystkim najlepsza. Pojechałyśmy, żeby Mama mogła się zaprezentować, żeby móc prowadzić szkolenia. Przygotowywała się, zrobiłyśmy prezentację, wsiadłyśmy w pociąg i dojechałyśmy. Zjadłyśmy obiad (ja krem z dyni, mama rosół). Mama chyba mówiła ok. 20 minut. Potem ten pan przekazał, że Mama się nie dostała. Ale to jeszcze lepiej. Są inne lepsze miejsca. Widocznie za niski próg dla Mamy. Ale jeszcze znajdziemy idealne miejsce.

 

Muszę się jeszcze pouczyć do chemii, angielskiego, matmy i WOKU. Od tego sprawdzianu z woku zależy moja ocena. Bo pan uczy w kilku szkołach, jest dyrygentem i ma trochę pracy. Powiedział, że nie chce mu się sprawdzać 600 kartkówek, więc wszystkim stawia 5. Ale żeby to zróżnicować to mamy odpowiedzieć z całego semestru! Jak będę miała 5 z woku to moja średnia to 4,875! To najniższa średnia w moim życiu, ale jestem naprawdę zadowolona. Mam tylko 3 czwórki – fizyka, biologia, chemia. Ale pani od wf-u postawiła mi 6! W ogóle się nie spodziewałam! Myślałam, że nawet średnia na pasek mi nie wyjdzie, a tu niespodzianka!

Ale największym zaskoczeniem była matematyka. Myślałam, że skończę z 4, bo miałam tą jedynkę na początku roku. Ale przez cały semestr robiłam zadania dodatkowe. Pomagałam sobie Internetem, ale naprawdę się starałam. Robiłam wszystkie kartki, jakie pani dawała. Czasem jako jedyna. No i pewnego dnia patrzę na li brusa, a tam: 5! Tak się ucieszyłam. Naprawdę!!! Podeszłam do pani potem i podziękowałam. A ona powiedziała, że to ona dziękuje za moją pracę i jeśli tak dalej będę pracować, to będę znakomita z matematyki. Kochana. Bardzo się cieszę. Po tym wszystkim okazało się, że mam średnią 4,94. Mam trzy czwórki: biologia, chemia, fizyka. I dwie szóstki: wf i angielski. Z angielskiego mam szóstkę, bo wzięłam udział w olimpiadzie. No nie za dobrze mi poszło. Chyba 13/60, ale chodzę też na kółko. Pani mi powiedziała, że bardzo jej się podoba to, jak pracuję. Że mam takie dobre podejście do nauki tego angielskiego. Tak z optymizmem podchodzę i uśmiechem. Ja też powiedziałam, że nigdy nie miałam takiego nauczyciela i że jestem zachwycona. Bardzo lubię tą Panią.

29.12.2018

 No i już po Świętach! Wigilia była u nas. W sumie jak co roku prawie. Pierwszy raz była Natalia – dziewczyna Adriana. Miała taką fajną opaskę choinkę na głowie. Bardzo miła jest. 

Jak zwykle było pyszne jedzenie. Sałatki, pierogi, zupa, ciasta… mmm…  W tym roku nie miałam listy prezentów, które chcę dostać. Kiedyś to było łatwiejsze. Kiedy widziałam jakąś zabawkę, od razu to ona była moim marzeniem. A teraz nie wiem. Mam ubrania, telefon i właściwie wszystko. Dostałam sweter, świetne skarpety z Mikołajem! Trochę słodyczy i pieniądze. Super!!!

Mama powiedziała, że kupimy mi biurko, bo jak miałam remont w wakacje, to wtedy nie było czasu na to. Miałam wtedy pomalowane ściany na szaro i biało. Dostałam nowe łóżko i dywan. I teraz przyjdzie czas na komodę i biurko. 

Byłam dzisiaj z Marysią i Hania w Saltosie. Asia miała z nami iść, ale coś jej wypadło. Dziewczyny zarezerwowały na godzinę 15..00. Miałyśmy jeszcze trochę czasu, więc poszłyśmy do Starbucksa. Ja wzięłam gorącą czekoladę Brownie. Za 2 dychy. Ale przynajmniej była pyszna. Potem właśnie byłyśmy w Saltosie. Było super. Musiałam kupić skarpety, bo Madzia gdzieś zgubiła (ona dopiero uwielbia tego Saltosa. Gdyby mogła chodziłaby codziennie. Woli to od kina!). Przynajmniej te skiepy są świąteczne! No i jeszcze lepiej! Potem z dziewczynami poszłyśmy do Manekina na naleśniki. W wakacje zaczęłam chodzić na Piotrkowską do Pozytywki na naleśniki. Moje ulubione to mozzarella, pomidorki, pestki dyni i chyba szpinak. Uwielbiam. 

Ostatnio jak się spotkałam z Hanią po szkole w czwartek to jadłam pierwszy raz w Manekinie. Wtedy wzięłam naleśniki na słodko – Raffaleo. Już tego nie powtórzę. Zdecydowanie wolę te wytrawne. A spotkałam się z nią  tak na spontanie. Po szkole. Tak ok. 16.30. Udało nam się. Nie spotykamy się niestety 2 razy w miesiącu. Czasem ciężko raz się spotkać. Ale piszemy ze sobą, więc jest ok. 

Już niedługo 2019. Zawsze dziwnie to brzmi. Pewnie znowu będę mylić się z datami w zeszycie. Nie mam jakiś postanowień. Chciałabym częściej siadać do frencza i dbać o środowisko!!! Bardzo mnie ta sprawa przejmuje. Musze podjąć stanowcze kroki!

14.12.2018

Uf! Na szczęście ten tydzień już minął. Właściwie to dwa tygodnie miałam bardzo intensywne. WOS

02.12.2018

Jak ten czas mi szybko mija! Już jest grudzień. Do szkoły chodzę 3 miesiące. 3 miesiące! Jestem zadowolona. Naprawdę! Fajnie jest w tej Jedynce. Tyle o niej słyszałam. Czuję, jakby ta szkoła była owiana jakąś tajemnicą. Wszyscy myślą, że to szkoła tylko dla jakiś prymusów. Że nie ma się tam życia… A tu jednak jest inaczej! Pierwszy miesiąc był baaardzo luźny. Mało sprawdzianów, kartkówek, pytań. Teraz jest różnie. Np. w tym tygodniu mam mieć 8 rzeczy. No, być może 6. Ale to nie jest tak, że tydzień temu to zapowiedzieli. Po prostu ponakładały mi się te rzeczy. Ale tak to jest zwyczajnie. Powiedziałabym, że średnio ze 2 kartkówki/sprawdziany na tydzień… Daję radę! Jutro mam sprawdzian z matmy. Trochę się boję. Chociaż nadrabiam tą matmę. Już niedużo mi brakuje do piątki. Mam właściwie same piątki, czwórkę, jedynkę (hatha) i szóstkę(!). Tą szóstkę i piątki mam za takie zadania dodatkowe, które pani rozdaje co tydzień. Robię je i dostaję oceny. Na szczęście!

Postawy przedsiębiorczości w szkole to super przedmiot. Nie ulubiony, bo ulubiony to francuski! Ale jest naprawdę fajny. Opisywałam już zasady. Ostatnio wybieraliśmy tematy prezentacji, które będziemy przedstawiać i będą bardzo ważne. Właściwie to była licytacja. Ja swój temat (typy osobowości) kupiłam za 60Koprodolarów. Nawet drogo. Ale chciałam bardzo ten temat. Bo nie chciałabym mówić o podatkach albo emeryturze. Będę przedstawiać jako 17 osoba (z 21) – daty też sobie kupowaliśmy. Poza tym piszę artykuły do gazetki. Nie szkolnej. Tylko takiej wewnętrznej w projekcie. Redaktor naczelny – Wojtek – płaci mi 80K. Muszę się upomnieć o więcej…

Zuzia – asystentka – zaproponowała mi, żebym przedstawiła coś o ekologii. Chyba zauważyła, że mnie to ciekawi. Zobaczę, jak to wyjdzie. Czy to będzie prezentacja labo plakat. No nie wiem… Ale super, że tak napisała!

Chodzę na francuski od 21 sierpnia. To jest wspaniałe. Uwielbiam Panią i uwielbiam ten język. Pani mnie tak chwali. Naprawdę! Podobno każdemu już o mnie mówiła! Mówi, że ja już bym mogła napisać Delfa A1. Po 3 miesiącach! Pyta się mnie, skąd ja tak dużo wiem. I że jest zachwycona taką uczennicą! Ja ją tak uwielbiam! 

W tamtą sobotę (24.11) urodzili się nasi nowi kuzyni. Arthur i Theo! Jestem taka szczęśliwa! Bliźniaki w rodzinie! Ale super! Już nie mogę się doczekać aż ich zobaczę na żywo. Pewnie dopiero w wakacje. Chociaż tata spotka ich wcześniej, bo jedzie do Francji chyba w drugi dzień Świąt, żeby pomóc cioci i wujkowi w przeprowadzce. Może już na wakacje będę rozumieć coś? Uwielbiam ten francuski. Francję też!

Już niedługo Święta. Widziałam już pełno dekoracji. Jakoś w drugim tygodniu listopada pojawiła się choinka przy Galerii. Tam zawsze kojarzę, że najwcześniej się pojawia. Postanowiłam sobie, że w grudniu ograniczę czas przy telefonie. Dużo czasu marnuję na YT albo na Instagramie. Mam nadzieję, że wytrzymam!

Dziesiątego listopada spotkałam się z Marysią, Hanią i Asią. Byłyśmy w kinie na najlepszym filmie świata – Bohemian Rhapsody! UWIELBIAM! Od tamtej pory jedyna słuszna muzyka to Queen! Bardzo się wkręciłam. Obejrzałam kilka filmów dokumentalnych! Wspaniałeeee!!! Muszę się z dziewczynami spotykać częściej. 20.11. Hania i Marysia miały urodziny. Razem z Asią dałyśmy im prezent. Asia kupiła po dwie pary skarpet – zwykłe i świąteczne. A ja… Razem z mamą napisałyśmy taki wspaniały wierszyk. Tak się cieszę, że Mama mi pomogła! Upiekłam też sama ciasto czekoladowe. Ucieszyły się bardzo. Na szczęście!!!

Dobra, idę jeszcze coś tam powtórzyć z matmy! Obym dostała 5!!!!!!!!! (edit:dostałam!)

31.10.2018

Dzisiaj jest Halloween. I rzeczywiście miałam dzisiaj straszny dzień. Ale nie w tym sensie, że były wiedźmy, wampiry i duchy, tylko, że dzisiaj miałam aż 4 rzeczy w szkole! Na pierwszej lekcji miałam wf i moja koleżanka przedstawiała naukę jakąś o zdrowiu. Ja będę za tydzień. Mam temat o własnej wartości. Na szczęście 2 dziewczyny były przede mną i już troszkę wiem, jak mniej więcej się przygotować. Na drugiej lekcji miałam geografię. Miała być kartkówka z grup językowych świata na świecie. Nie musiałam się na szczęście tego uczyć, bo pan Chrabelski pozwolił, żebyśmy pisali kartkówkę z mapą zrobioną przez nas. Super jest ten pan. Oczywiście ja jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę i wczoraj przez dwie godziny pisałam to. A co dzisiaj się okazało? Wszyscy byli przygotowani i pan nie zrobił tej kartkówki. No bywa... pewnie bym dostała dobrą ocenę, ale i tak już mam 5 z geografii. Bo pan co tydzień pyta kogoś. We wrześniu z Europy, w październiku z Europy i Ameryki Południowej, w listopadzie z Europy, Ameryki Południowej i czegoś jeszcze... no i tak dalej idzie. Ja na szczęście odpowiadałam we wrześniu - tylko ze stolic i krajów Europy. 

Potem miałam angielski. Mieliśmy przygotować mowę na temat osoby, którą podziwiamy lub o przyjaźni. Ja wybrałam ten drugi temat. Tak się stresowałam! Ale wszystko dobrze, bo miałam to napisane na kartce (z Internetu jakiś esej wzięłam). Dostałam 5+. W ogóle takie dziwne są dla mnie te plusy i minusy przy ocenach... nowość, ale na pewno się przyzwyczaję. 

Potem miałam sprawdzian z polskiego z mitologii. Na szczęście, że klasa Ic miała go wczoraj, bo powiedzieli nam, co będzie. I tak nie napisałam wszystkiego, bo kto by wiedział, z ilu byków jest złożona hekatomba. No ja nie.

Potem miałam kartkówkę z fizyki. Była z ruchu po okręgu plus z siły dośrodkowej. No nie wiem, jak mi poszło... Ja to nie lubię rozmawiać po sprawdzianie o zadaniach, bo już i tak niec nie zmienię, a tylko się zestresuję.

Tak też było ze sprawdzianem z matmy. W ogóle matma to jest niezła. Pierwsze wrażenie pani zrobiła bardzo dobre. Była taka milutka i cicha. Nadal taka jest, ale... no właśnie to ,,ale". Pani bardzo często się myli. Na tablicy, ale też tak ogólnie. Bardzo szybko idzie z materiałem. Na tablicy piszę tak szybko i skrótami, że nikt nie nadąża. No ale trudno. No właśnie ten sprawdzian. Naprawdę się nim stresowałam. Te wszystkie wiadomości były dla mnie nowe. A jeszcze do tego dostałam 1 z kartkówki. Ale wstyd. Nie no, ja się nie przejęłam tym. Teraz troszkę inaczej jest niż w gimnazjum. Nawet nie tylko troszkę. O wiele trudniej. Nawet takie bzury, których mogę się nauczyć to są trudne. Np. Z biologii dostałam 5 i 4- chociaż wiem, że mogłam dostać coś lepszego. Ale trudno. Teraz pani od biologii poszła na miesięczne zwolnienie. Dużo osób na nią narzeka. Rzeczywiście jest specyficzna, ale jest miła. Teraz mamy z taką p. Trędak. Już wolę tą Tomtałę. Ale wracając do matmy, to tak się zawsze boję tych sprawdzianów. Na razie ze wszystkich mam % Ale to jest dla mnie taka nagroda. A ta Pani jest taka miła.

 

16.11.2018

Ale numer! Od 2 tygodni jeżdżę pociągiem. Januar mi nie pasował. Spóźniłam się na przykład tylko minutę na Januara i musiałam czekać aż godzinę na następny. Masakra. Musiałam chodzić do Tesco albo do Rossmana. Mimo że tam było ciepło, to i tak zmarnowana godzina. Poza tym kupowałam sobie słodycze. Tu Oreo, tu jakieś inne ciastka. No nie dobrze. I po 2 miesiącach stwierdziliśmy, że będę wracać   pociągiem. Tak właściwie miało być od początku roku, ale nie wyszło... No i właśnie te dwa tygodnie jeżdzę sobie. Właściwie tylko wracam, bo rano jadę z Marysią Kozą. Ale po południu wsiadam w ŁKA albo w Polregio i 15 minut potem jestem w Bedoniu. Stamtąd Mama mnie odbiera. Naprawdę super. Alee... dzisiaj miałam przygodę. Wsiadłam sobie o 15.20  na Fabrycznej i jadę. W Andrzejowie zaczęła się kontrola biletów. Ja już gotowa z tym wszystkim czekam. I podchodzi do mnie pan. Jeszcze mu została legitymacja do sprawdzenia, ale poszedł zagwizdać, że już pociąg odjeżdża. A ja myślałam, że to dopiero Andrzejów. I niczego nieświadoma jadę dalej.  Coś mi nie pasowało, bo tak długo już jechałam. Patrzę na ekran, a tam: Następna stacja: Gałkówek. No nieźle. Dobra, wysiadam. Tam pusto, nie wiem, gdzie iść. Włączam mapy i patrzę, że idzie się 1,5h. No nie ma szans. Poszłam na peron i zobaczyłam, że pociąg w stronę Bedonia będzie za 20 minut. Czekam na tym zimnie. Dobra, pociąg przyjeżdża. Już wtedy dobrze wysiadałam. Ale nie miał mnie kto odebrać - Tata w pracy, Mama na logopedii. A ja sama w Bedoniu. Na szczęście w tym samym czasie przyjechał pociąg z Łodzi z moją koleżanką z Ic. Mieszka w Kraszewie, więc na szczęście mnie podwiozła. Poza tym my też ją podwozimy - po obozie fizycznym albo właśnie jak Mama mnie odbiera. No na szczęście trafiłam do domu. Ufff... I to tylko godzinę mi to zajęło. O 16.20 byłam już w domu! A potem robiłam szybko francuski, bo do 18 musiałam zdążyć. No miałam przygodę!

06.10.2018

Dopiero w tym tygodniu pani od angielskiego podała nam tytuł książki, której będziemy używać w tym roku. Matura Focus 5. Tak się nazywa. Musiała nas pani sprawdzić, jaki mamy poziom. Podstawową maturę z angielskiego zdałam na 100% (części z pisaniem pani nie sprawdziła). Ta książka ma poziom B2+/C1, więc bardzo wysoki! Wyższy niż na angielskim z panią Kasią. Już nie chodzę na ten angielski od tego roku. Mama zapisała mnie w 4 klasie tam. I naprawdę było super! Spotykałam się tam z Martyną U., Wojtkiem M., Marysią K., Hanią P.. Jeszcze chodził taki Bartek, Paweł i Wiktoria. Pani Kasia dobrze mnie przygotowała do egzaminu gimnazjalnego. Przecież miałam 100% z postawy i 98% z rozszerzenia. Ale już właśnie tam nie chodzę. Po pierwsze to bardzo dużo czasu by mi to zajmowało. Od razu z busa - Januara - musiałabym iść na angielski. Poza tym dopisały się osoby z 8 klasy (jak to dziwnie teraz brzmi...). Czyli w szkole mam wyższy poziom niż miałabym u pani.  Ale dobrze, że tam chodziłam. Dużo mi to dało. 

Dzisiaj właśnie miałam odwołaną lekcję, więc pojechałam na Piotrkowską, żeby wymienić książkę z geografii na książkę z angielskiego.

 

04.10.2018 

Dzisiaj byłam w szkole po tej wycieczce. Rano byłam taka zmęczona i myślałam, że zaspałam. Na szczęście tylko tak myślałam. Nadal biorę antybiotyk. Ale chyba dzisiaj ostatni dzień. Bo od 7-12 dni. Dzisiaj miałam pisać ten polski, ale w poniedziałek. Nawet nie odpowiadałam z tego obrazu. Ale odpowiadałam za to z chemii. Nie za dobrze mi poszło. Nie nauczyłam się po prostu. Dostalam dwa minusy. U pani jest taka zasada, że się zbiera do pięciu znaczków. Teraz najwyżej mogę mieć 3, ale trudno... Inna osoba też dostała dwa minusy, a następna jeden. Więc ok. Pisałam dzisiaj kartkówkę z francuskiego. Chyba dobrze mi poszło. Cieszę się, bo wszystko na tym francuskim wiem. No, może tam pojedyncze słowa. Np. lycée. To się dzisiaj dowiedzialam, że to liceum. Ale tak to wszystko ok. Nie zapisałam się na konkurs fizyczny. Może innym razem. Teraz to ja nic nie wiem prawie... Ale wszystkiego da się nauczyć

3.10.2018 

Wracam właśnie z wycieczki integracyjnej "Śladami Kopernika". Pojechała tam moja klasa Ib i Ic. Wczoraj wyjechałam z rodzicami Marysi o 6.00, żeby zdążyć na 7.00 na zbiórkę pod Leroy Merlin pod Manufakturą. Bylam takaaaa śpiąca. No właśnie nie dla mnie jest takie wczesne wstawianie. Chociaż nie. Lubię wcześnie wstawać, jeśli śpię te chociaż 8 godzin.  Wtedy nie mogłam tyle spać, bo musiałam zrobić tyle lekcji, ile dam radę, bo ta wycieczka jest od wtorku do środy. A W czwartek normalnie do szkoły... trochę nietypowo. Pierwszego dnia od razu pojechaliśmy do Torunia. Tam zwiedzaliśmy Starówkę i jakiś pokój Mars - coś w tym stylu. Trochę mało tam rzeczy było. Myślałam, że pokażą nam jakieś kapsuły czy coś, a to po prostu były jakieś tablice interaktywne. Na dworze było mega zimno. Padało i wiało przez cały czas. Potem nam zrobili czas wolny przez godzinę, to poszłam z Marysią i Adą do Maca. Zjadłam 2 średnie frytki i ciastko jabłkowe. Potem pojechaliśmy do Stegny do "Baltyku". Poszliśmy na godzinę na plażę. Znowu bardzo zimno. Potem było ognisko. Dzisiaj rano śniadanie o 7.30. A poszłam spać o 2.00. Miałam pokój z Zuzią i Oliwią. Po śniadaniu pojechaliśmy do Fromborka. Znowu mega zimno. Zwiedziliśmy zamek we Fromborku i trochę miasta. Poszlismy do katedry, gdzie był pochowany Kopernik. Potem pojechaliśmy do Elbląga. Tam weszłam na wieżę. Tak wiało na górze! Potem mieliśmy godzinę wolnego. Poszłam do Biedronki i kupiłam takie pyszne ciastko francuskie, Kinder Maxi King i Reeses! Uwielbiam je! Zadzwoniłam do Karoliny, bo wczoraj miała urodziny. Muszę jej jakiś prezent przygotować. Jak wrócę do domu, to muszę jeszcze nauczyc sie polskiego - interpretacja i opis obrazu związanego z mitologią. Pewnie jutro będę pisać też kartkówkę, bo mnie nie było. O, i jeszcze z francuskiego muszę napisać. Ale to tylko liczebniki do 20 i podstawowe zdania. Dobrze, że chodzę na ten francuski do pani Karoliny. Uwielbiam to. Pani jest taka kochana. Naprawdę to lubię!

 

07.09.2018

Dzisiaj miałam Akcję Integrację w parku na Zdrowiu. Polegało to na tym, że wszystkie pierwsze klasy brały udział w takich jakby zawodach. Wszystko było w stylu "Alicji w krainie czarów". Dostaliśmy zmodyfikowaną zagadkę Einsteina i odwiedziliśmy poszczególne postoje. Na jednym robiliśmy ciasto. W sensie ozdabialiśmy - bananami, jabłkami, posypką itd. Było też stoisko, gdzie tańczyliśmy belgijkę i jakiś inny harcerski taniec. Potem podzieliliśmy się na dwa kółka i każda osoba z kółka wewnętrznego rozmawiała z każdą. Nasza klasa wygrała! W czasie tego dnia Zuzia zgubiła telefon, więc poszłam jej pomóc. Na szczęście się znalazł – był w jej plecaku..

 

02.09.2018

Dzisiaj pojechałam z tatą, żeby powtórzyć sobie drogę do szkoły. Wyjechaliśmy rano i  jeździliśmy po Łodzi. Już pamiętam, że jak wysiadam rano z Januara na POW to muszę jechać 4 przystanki 9 lub 13. Wiem też, jak wracać. Codziennie będę przechodziła obok Biedronki, więc może będę sobie wchodziła i kupowała donata albo moją ulubioną babeczkę z malinami. Mam nadzieję, że te dojazdy to mnie nie wykańczą teraz jest nadal ciepło, ale co to będzie w zimę? 

01.09.2018

Dzisiaj nareszcie kupiłam plecak! Tyle dni szukałam razem z Mamą. Chodziłyśmy po sklepach i nic! Żaden nie pasował. Aż wreszcie weszłyśmy do Vansa i tam czekał na mnie mój czarny plecak z różyczkami. Jest taki ładny! Wcześniej Mama mi kupiła moje wymarzone buty - Vans Ols Skool! One są takie piękne! Tak bardzo mi się podobają. Wiem, ze będę o nie bardzo dbała! Nadal nie mam książek ani zeszytów, ale myślę, że nic nie zrobią ci nauczyciele. 

 

09.09.2018

Dzisiaj przyjechała do nas rodzina z Kielc razem z babcią i dziadkiem i Adrianem, ciocią Moniką i wujkiem Markiem. Przyjechały też nasze małe kuzynki: 10-cio miesięczna Marysia i 2-letnia Wiktoria. Mama bardzo się starała. Ugotowała rosół, a na drugie danie Mama zrobiła ziemniaki, kurczaka i mizerię. Było bardzo dużo pysznych ciast, ale Mamy zawsze wygrywa. Pamietam jak raz wujek Krzysiek na Światach był smutny, bo nie było wtedy tego ciasta. Wszystko wyszło dobrze. Przyjechali na 13.30, a pojechali ok. 18. Te małe dziewczynki są bardzo fajne. Uśmiechnięte i grzeczne. Mają bardzo ładne niebieskie oczy. Może my też niedługo je odwiedzimy?

Jutro zaczynam drugi tydzień szkoły. Chyba zapiszę się na to kółko fizyczne. Ale to tak długo trwa... aż do 15.30. Wtedy pewnie bede w domu na 18... och... trochę to męczące, ale zaraz może  zrobię prawo jazdy. Póki co będę jeździć Januarem i tramwajami. Wczoraj nawet odebraliśmy moją 3-miesieczna migawke. I już mogę bezstresowo jeździć po Łodzi. 

Jeszcze bardzo się cieszę, bo w piątek byłam z Mamą w banku założyć mi konto! Ale super! Tylko muszę zapłacić 2 razy w miesiącu, żeby to konto było darmowe. Super!

Dzisiaj chyba 3 raz oglądaliśmy Coco. Maciek dopiero pierwszy raz. Powiedział, ze myslal, ze bedzie lepiej. Mi ta bajka się bardzo podobała. Piosenki tak samo. Ale ktora bajka Disneya jest zła?

Maciek już się dobrze czuje. W czwartek miał zdjęte szwy i teraz normalnie zgina, biega, skacze i wszystko. Tak jakby nie miał tej operacji. Na szczęście, że tak szybko się wszystko goi. Ufff...

Pewnie w szkole będę miała testy diagnostyczne. Już miałam pracę domową z matematyki, muszę się nauczyć mapy świata i przygotować artykuł na podstawy przedsiębiorczości. Pan od pp jest super! On uczy też geografii, ale to pp jest wyjątkowe. Na tych lekcjach nie będzie ocen (prawnie będą, bo już nam wszystkim w grupie wystawił 5) tylko na tych lelcjach będziemy gospodarować pieniędzmi. Dostaliśmy po 100 wirtualnych dolarów i będziemy płacić np. za wyjście do łazienki, nieprzygotowanie lub przeszkadzanie. A dostawać pieniądze za artykuł czy prezentacje. Ciekawe jak to wyjdzie? Na tych lekcjach jest potrzebny asystent, który będzie dobry z organizacji i bedzie umial postawić się klasie, ale nadal być lubianym. On dostanie 6 na koniec. Ale to chyba nie dla mnie. Zobaczymy...

Już mam kupione książki. Wszystkie oprócz trzech. Jutro je kupię w szkole, bo jest taki kiermasz na długiej przerwie. O, jeszcze muszę spakować pieniądze. Jeszcze tylko napiszę, że dostałam się do zaawansowanej grupy z angielskiego. Na szczęście! Był taki test i dobrze mi poszedł. Tak się stresowałam, gdy czytali, kto będzie w tej grupie.  Już myślałam, że ja nie, bo byłam przeczytana prawie przedostatnia (kolejność nie zależała od wynikow). Pani od amgielskiego jest bardzo miła, uśmiechnięta i energiczna. Mówiła, że jest najdłużej aktualnie pracującym nauczycielem w tej szkole, ale nie najstarszym. Zobaczymy, jak to będzie. Idę już spać, bo jest 22.30, a ja wstaję o 5.50, żeby o 7.00 Marysia Koza mnie zgarnęła z przystanku. Właściwie to jej rodzice...

03.09.2018

Dzisiaj miałam rozpoczęcie roku w nowej szkole. O 7.30 byłam na przystanku, bo Marysia Koza i jej rodzice mnie dzisiaj zawieźli. Wysadzili nas na parkingu chyba na Widzewie i potem dojechałyśmy dwoma tramwajami. Miałyśmy jeszcze troche czasu, bo byłyśmy na miejscu o 8.00, a rozpoczęcie było dopiero na 9.30. Poszłyśmy kawałek dalej na rynek Manufaktury, ale było jeszcze wcześnie i nikogo nie było. Wróciłyśmy do szkoły i akurat już na boisku czekało sporo ludzi z mojej klasy Ib. Kojarzyłam tylko niektórych, ale na szczęście miałam z kim pogadać. Okazało się, że jednak jest 7 dziewczyn w klasie, a nie tak jak myślałam, że tylko 5. Już znam wszystkie ich imiona. Gorzej z chłopakami. Jest ich aż 24! Chyba trochę mi to zajmie... Na szczęście przemówienie pani dryrektor było bardzo krótkie (w porównaniu do tych, do których jestem przyzwyczajona). Podobno w Ia są ludzie z wymiany ze Stanów. Jeszcze nie zobaczyłam żadnego z nich, ale może kiedyś usłyszę na korytarzu ten piękny amerykański akcent? Był też spiewany hymn szkoły. Wiadomo, że ja go nie znałam, ale jedna dziewczyna (Aneta) już się go nauczyła i śpiewała. Ona nawet się tym chwalila na pierwszym spotkaniu klasowym (ja bylam tylko na jednym, a było ich 4!). Na tym rozpoczęciu ludzie z drugiej klasy przedstawili scenkę. Widać było, że ta szkoła jest bez żadnej spiny, a nie jest tak jak się ludziom wydaje. Mówili, że Jedynkowicze są widziani jako ludzie wysokiej kultury, oczytani, inteligentni. Rozmowę mogą prowadzić tylko z nielicznymi, którym uda się przebić przez potężną barierę. Potem mówili, jak o nich się mówi. Podobno uczniowie I LO 21 godzin w ciągu doby poświecają jedynie nauce. Nie mają życia towarzyskiego, jedynym celem jest wygranie ogromnego wyścigu szczurów i położenie innym świń pod nogi. Potem pokazali, jak jest naprawdę. Okazało się, że jedyny wyścig w tej szkole to wyścig po herbatę. Na dodatem w szkole ogromną trudność sprawiają niekończące się schody. Kiedy myślisz, że już jesteś na samym górze, to okazuje się, że jesteś dopiero na pierwszym stopniu. Schody zdają się nie mieć końca. Lecz kiedy w końcu uda się wejść na górę, masz lepsze uda niż Chodakowska. Mówili też, że w Jedynce każdy jest inny. Możesz być szalonym naukowcem, rozwijać się w gastronomii, śpiewie, sporcie czy być skaterem. Ale jest coś, co łączy wszystkich uczniów - wspólny wróg- Politechnika. Fajne było to przedstawienie. Pokazali dystans do siebie. A to, że nauczyciele to zatwierdzili, jeszcze bardziej mnie cieszy. 

Po tym poszliśmy do sal. Moja na samej górze. Mam super wychowawcę. Nazywa się Przemysław Dudek. Ma 28 lat. Jest naprawdę fajny. Taki wyluzowany.

08.06.2018

Dzisiaj wrocilam z 5-dniowej wycieczki w góry. Byłam w Murzasichle w pensjonacie Halny. Miałam pokój razem z Marysią, Hanią i Martą. To był pokój dwuosobowy, ale Marta wzięła materac. Na szczęście! Podobało mi się tam prawie wszystko. To prawie napisałam przez jedzenie. Było bardzo niedobre. I nie to, że jestem wybredna. Każdy narzekał. Na śniadanie był "szwedzki stół". W sumie wszystko z mleka smakowalo mialo taki posmak koziego mleka. Nie za dobre. Dlatego żywiłam się głównie pomidorami. Na obiad dostaliśmy raz kurczaka. Ale nie, nie... nie takiego zwykłego. Był surowy z cząstkami! Ja na szczęście nie spróbowałam, bo juz by było po mnie. Panie, widząc nasz apetyt, traktowały nas jak anorektyczki. Super. Kazały mi jeść kotleta czy inne "pyszności", a ja na szczęście nie skorzystałam z tej propozycji. Naszym wybawcą na tej wycieczce był toster Marty. Gdyby nie to, już bym głodowała. Wtedy dopiero p. Drzazga mogłaby się martwić. Jadłysmy tosty rano, wieczorem i bralysmy na drogę. Dzięki, drogi Tosterze!

Pierwszego dnia - w drodze - odwiedzilismy jakies zamki lub raczej ruiny. Drugiego dnia zwiedziłam Jaskinię na Słowacji, gdzie było 6 stopni. Następnego dnia weszłam na górę Wysoka. Byłam z siebie bardzo dumna. Bardzo cierpiałam, gdy wchodziłam, ale na szczycie o wszystkim zapomniałam. Nie tak jak np. Hania P., ktora jak szla, to plakala. Ostatniego dnia bylam w Pienińskim Parku Narodowym na 13km spacerze. Czuję, że ta wycieczka da coś moim nogom. Dzisiaj w nocy była zielona noc. Nie spalysmy chyba do 3.30, ale potem już odpadlysmy. Posmarowali mnie pastą do zębów. Ale takie żarty to nie żarty. Mogli postarać się bardziej, co nie?

Podczas tej wycieczki chyba drugi raz w życiu odwiedzilam Zakopane, a dokładniej byłam na Krupówkach. Zjadłam gofra z bitą śmietaną, malinami i porzeczkami. Nie mogłam zjeść jednak całego... zawsze mam taki problem z goframi. Mam na nie ochotę, a potem nie mogę ich zjeść, choć są mega dobre. 

Były dwie dyskoteki. Ja nie za bardzo lubię takie wiesniackie rytmy, więc poszłam z Hanią, Sebą i Wojtkiem Murawskim na huśtawki. Rozmawialiśmy tam bardzo długo. Chyba Hania lubi się dołowac (trochę bardzo mnie to wkurza), bo caly czas rozmawialismy na jakies smutne i powazne tematy. Co za duzo, to nie zdrowo. O nie. Wlasnie napisalam powiedzenie. Tak bardzo tego nie lubię. Hahah. 

Mateusz Strach - chłopak, któremu się podobam od 3 klasy podstawówki chciał ze mną porozmawiać na tej wycieczce. Podobno chciał, żebym z nim chodziła (tfu). Na szczescie Marysia mu to wybiła z glowy. On mi powiedzial, ze mu się podobam i że chciałby więcej rozmawiać (do tej pory go zlewalam, np.

M: Hej, Klaudia, mas już wystawione oceny?

K: Nie.

Koniec rozmowy. Ja to jednak dobra jestem) 

Powiedzial też, ze boi się, że przy mnie coś glupiego powie. 2 razy powtórzył, ze chciał się dzisiaj mnie spytać, ale pewnie bym odmówiła. W sumie to prawda, ale mu tego nie powiedziałam, bo muszę sprawiać pozory miłej. 

Ale ten Mateusz caly czas się na mnie gapi. CAŁY CZAS! I jeszcze robi to tak, żebym niby nie widziała. Tak kątem oka. Ja przecież widzę, jak ktoś mnie obserwuję, więc gdy się obracam, on też to robi, ale nie zbyt szybko, żebym nie zdążyła zauważyć. Powiedziałam mu, że trochę niezręcznie, gdy się tak na mnie patrzy, a on wtedy, że się wstydzi. Aha. On daje mi jakies misie i kartki na walentynki. Albo jak bylam sama w kosciele, to on odszedł od swoich kolegow i się przesiadł do mnie. Wtedy spytal się, czy podobal mi się miś (z napisem Kocham Cię, Klaudia, którego dostałam na walentynki). Odpowiedziałam chlodnym tonem tylko "Tak. Dziękuję." I tyle. W sumie nie mam zamiaru byc milsza. Nawet napisal do mnie juz 3 razy (dobranoc, hej, hejka), a ja mu ani razu nie odpisalam. Chyba z mojej obietnicy, ze bedziemy wiecej rozmawiać, nie zostanie za dużo. Tańczę z nim poloneza. Jestem w drugiej parze. To tez było dziwne, jak mnie poprosił. Podszedl i się spytał jakos w lutym (przypominam, bal jest w czerwcu) i ja znowu niemilo odpowiedziałam "Bardzo mi miło (taa.), ale do balu jest jeszcze duzo czasu i dam mu odpowiedz kiedy indzKiedy indziej. Buuum. Gdyby ktos mi tak powiedzial, spaliłabym się chyba. 

Ale i tak wyszło, że z nim tańczę, bo na lekcji pani zapisywala pary i ja bez kosnultacji powiedziałam, ze tancze z Mateuszem. Podeszłam do niego potem na przerwie i pytam się czy to nadal aktualne czy coś w tym stylu. A on tak się ucieszył. No dobra, już niech z nim tańczę. Ale on tak mnie ciągnie, np. przy skrętach jakbym nie miała oczu i moim celem byłoby wejście w ścianę. Dowiedziałam się od Wojtka, że on boi się, jak ze mną tanczy, żeby nie pomylić się ani nic. To chyba miło. 

On jest taki denerwujacy. Był lizusem już od podstawówki. Do nauczycieli zawsze mówi takie głośne i przeciagle "DZIEEŃ DOOOBRYY!". ZAWSZE. Pamietam, jak w 3 albo 4 klasie podstawowej on klęknał przede mną i się spytał, czy chcę być jego "dziewczyną". Odmówiłam. No raczej, że tak. Ciekawe, jak wygląda chodzenie w 4 kalsie. Chociaż miałam takie przypadki, ze widziałam jak moje kolezanki całowały się w wieku 11 lat. Powtarzam. 11. 

Kiedyś też Mateusz Bednarz chyba w 5 klasie spytał się mnie. Odpowiedziałam, że niech się spyta mnie za 10 lat. A potem on opowiadał, że chce być dorosły, bo wtedy ja mu odpowiem. Bardzo miło.

Kiedyś też w wakacje po 6 klasie baaardzo dużo pisalam z Kubą Rzepeckim. On byl takim niby najfajniejszym chłopakiem w klasie. Naprawdę - chyba całe lato z nim pisałam. Jemu też się podobałam. Podbno się pytał innych, jak mnie zagadać czy coś.

Jeszcze chyba w 4 i 5 klasie podobałam się Wojtkowi Murawskiemu. To też było miłe. Kiedyś tak się zapytał przy mojej mamie (bo odwozilismy go po angielskim) "Słyszałem, że według ciebie, jestem najfajniejszym/najładniejszym chłopakiem   z klasy"

Nigdy nikomu nic takiego nie mowilam, wiec odpowiedziałam "noo, nie wiem"

A on "Bo ty dla mnie tak".

I podobno tez sie pytal Hani P., co zrobic, zebym go polubiła. 

W przedszkolu byl też taki Rafał. Starszy ode mnie, ale bardzo go lubiłam. Nawet mama może potwierdzić. Mam z nim zdjecia, jak z nim tancze na jakiejs uroczystości.

W przedszkolu poznałam chlopca, ktory nazywał się Bilige. Nie mówił po polsku, ale dal mi buzi w policzek. Naskarzylam mamie i mama poszła albo do niego albo do jego mamy i to już więcej się nie powtórzyło. Dzięki, Mamuś.

Jeszcze w Łodzi w 2 klasie podstawówki był taki Wiktor, który dał mi szkatułkę z delfinami. Chyba mam ją do tej pory.

Zapomniałam jeszcze o dwoch starszych adoratorach. Jeden to był Kuba Piekarek. Maciek mówił, że gral z nim w ping-ponga, bo ja mu się podobałam (Kubie, nie Maćkowi).

A drugi to był Szymon. Tylko jak on miał na nazwisko. Tańczyłam z nim poloneza w 5 klasie. Pamiętam, jak bardz nie chcialam. 

To już wszystkie moje historie miłosne, o których wiem. A nie, jeszcze jest Mateusz Łegocki, ale z nim nawet nigdy nie gadałam. Po prostu dowiedziałam się, że mu się podobam. No i moze jeden z kolegow Macka. Ale to chyba tylko plotka.

Jaaa... wygląda jakbym byla nie wiadomo kim... hahah.  Bede opisywać na bieżąco, gdy pojawi się ktos nowy na liście. (Czyż nie brzmię jak zadufana w sobie istota? Chyba tak. Ale wszyscy wiemy, ze taka nie jestem, prawda? Prawda?!)

 

Teraz w szkole już jest trochę luźniej. Zabieramy się za przygotowania do balu gimnazjalnego. Zobaczymy, jak to wyjdzie.  Tematem przewodnim jest kino. Potem opiszę, jak wszystko wyglądalo, bo na razie sama nie wiem. Wiem tylko, że pewnie będę musiała robić więcej niż powinnam. Jak zwykle.

 

8.02.2018

Właśnie wracamy autobusem z Włoch. Jest 23.06 i jest puszczony jakiś film, a ja nie mogę spać. Przez całą drogę powrotną - aż do teraz - czytałam. Dokonczyłam jedną, skonczylam drugą i zaczęłam trzecią

Z Polski wyjechaliśmy w niedzielę o 17. Przedtem zjedliśmy w Macu cheesbu8gery. Każdy mówi, że to taka długa droga - ok. 16 z przystankami, ale mnie to nie przeszkadza. Podają tu herbatę, jest toaleta. Nawet potrafię wyspać się w autobusie. Za nami siedzą jakieś dziwczyny i kładą stopy na nasych siedzeniach i ruszają nimi. Poza tym jest ok. 

Byliśmy we Włoszech w poniedziałek też ok. 16. Nasz hotel to Tuscany. Miałam pokój z Madzią, Maciek z Marcysiem, a Mama z Tatą. Poszliśmy na miasto. Było tam koło podobne do London Eye, karuzela, duuużo sklepów, palmy i chyba świątynia. Miejscowość to Monte Catini. 

Śniadania w hotelu mi smakowały. Jadłam 3 crossainty z dżemem  owoców leśnych i piłam megasłodką czekoladę. Najlepsze w hotelu było i tak wifi. Nie wiem, co bym bez tego zrobiła. Mieliśmy wykupione tylko śniadanie, więc obiad jedliśmy na wycieczkach, a kolację w pokoju rodzicow. Zupki chinskie, nuttela, wafle ryżowe i hamburgery były naprawdę zadowalające.

Drugiego dnia pojechaliśmy do Florencji.  Ucieszyłam się, bo świeciło słońce i było nawet ciepło - 12°C. To najładniejsze miasto, jakie zwiedziłam we Włoszech. Pani oprowadzała nas, a my słuchaliśmy jej na słuchawkach, które dostaliśmy od biura. Były bardzo niewygodne... We Florencji był most, który jako jedyny nie został zniszczony w czasie II wojny światowej. Nawet się tam podpisaliśmy! To chyba nielegalne. Droga ja z przyszłości - gdybyś kiedyś jeszcze raz odwiedziła to miasto, szukaj podpisu na środkowej kolumnie. We Florencji mieliśmy 5h czasu wolnego - za dużo. Byliśmy na włoskiej pizzy - margarita, sos pomidorowy, ooliwa, smietana. Madzia powiedziała, ze to najlepsza pizza, jaką jadła w życiu. Mi też bardzo smakowała, w przeciwieństwie do Maćka i Marcina:) Tam też odwiedziliśmy Pinokia i bylismy w Tigerze, gdzie kupilismy dla Marcysia świecące kauczuki, dla Madzi gumowe serce, dla Figi taką kulę i notatniki w kształcie tabliczki czekolady!

Drugiego dnia wstaliśmy o 7, by o 8 wyjechać do Sieny. Tutaj już pogoda nam tak nie dopisała. Padało... Być moze temperatura była ta sama, ale i tak trzeslam się  zimna. Może przez to Siena podobała mi się mniej niż Florencja. I tak warto było odwiedzić kościół, dom sw. Katarzyny, hotel "Trzy Dziewuszki", gdzie Herbert przebywał i pisał. Potem pojechalismy do...... W sumie nie wiem, co tam było, ale zjedliśmy dobre panini i była toelata. To nam wystarczyło:)

Trzeciego dnia sytuacja znow sie powtórzyła i musieliśmy wstac o 7. Ja najchetniej wstawałabym o 10 albo i później. Tego dnia pojechaliśmy do Pizy! Tam było najfajniej! Jak zobaczyłam krzywą wieżę, to o razu się uśmiechnęłam. Prawie cały czas wolny (2h) poświęciliśmy na robienie przeróżnych zdjęć i na nagrywaniu Musicca.ly dla Madzi (naprawdę to lubi, ma 500 likow i 3 tys. obserwujących). Mama mówi, że mam talent do robienia zdjęć Kupiliśmy pamiątki - torbę dla Mamy, breloczki dla mnie, Madzi i Maćka i Pinokia dla Marcysia! Potem pojechaliśmy do nadmorskiej miejscowości, gdzie według mnie też było za dużo czasu wolnego... Zjedliśmy pyszne nalesniki z nutellą i byliśmy w sklepie z ubraniami, gdzie Marcin cały czas chciał jeździć windą!

Dzisiaj był czwarty dzień. Na szczęście wyjazd był dopiero o 12, więc już trochę lepiej. Od 10 mieliśmy czas wolny i chcieliśmy pójść  na to a'la London Eye, ale niestety było zamknięte. Przy pomniku jakiegoś pana, który  trzymał papierosa w ręcę, Marcin powiedział, że ten pan ma złamany palec! Byłyśmy z mamą w sklepach (reszta nie za bardzo to lubi). Mama kupiła sobie fantastyczną rzecz. Trochę jak palto? Nie wiem, jak to nazwać, ale naprawdę jest świetne. Mi też mama kupiła przepiękne dwoe rzeczy. Taki płaszczyk z kapturem i sweterek. Jak się bedą pytać, gdzie to kupiłyśmy, to śmiało odpowiemy, że we Włoszech.

Teraz jesteśmy w drodze już 12 godzin (razem z przystankami). Wszyscy śpią. To może dobrze, bo nie ma hałasów jakZwykle. Są na wycieczce osoby bardzo głośne. Ja wiem, że to ferie, urlop itd., ale czasem to zwariować można, jak się cały czas śmieją i krzyczą nad uchem. Rodzice się zakolegowali z tymi ludźmi. To dobrze - trzeba nawiązywać nowe znajomości. Cieszę się, bo dobrze się bawią. Nawet jeśli ktoś ma mi krzyczeć nad uchem, to zniosę to, byleby to oni byli zadowoleni z wyjazdu. Na wycieczce są takie panie z kolonii z Hiszpanii, nie wiem jak mają na imięn ale mówimy na nie - Aszli i Zawał w Dzioret. Opisałam dlaczego w wspisie z Hiszpanii. Chodziły prawie wszędzie z nami. Ja z Maćkiem się z tego cały czas śmialiśmy. Jadą z nami do Grecji w tym roku. To dopiero będzie zabawa...

Myślałam, że Włochy okażą się inne. Bogatsze i może trochę ładniejsze. Nie chcę narzekać, bo jestem niesamowiecie wdzięczna, że mam możliwośc zwiedzania świata już teraz. To mój cel - jak najwięcej podróżować. Uważam, że warto było tu przyjechać choćby dla pizzy i Pizy Nie widziałam jeszcze Rzymu, więc wszystko może się zmienić. Koloseum chciałabym zobaczyć. Mama mówi, że już nie chce tu wracać. Może zmieni zdanie... 

O, i mama znów prawie zgubiła swoją ulubioną narzutkę. Zostawiła ją w pokoju, w ktory rodzice mieli przydzielony, zanim się nie zamienili, by być bliżej nas.

Ciekawe jak tam Figa. Znowu zrobiła koncert szczekania naszym sąsiadom? Opiekuje się nią wujek Krzysiek. Już nie mogę się doczekać aż ją zobaczę i dam jej tą kulę! Opiszę, czy załapie, o co z nią chodzi:)

Już piszę to prawie godzinę. Jest 00.01 Mama mi każe wyłączyć telefon. Potem wkleję to na naszą stronę. Bardzo długo nie pisaliśmy. Musimu opisać 3 lata naszego życia, bo Maćko udostepnił kiedyś link do naszej syrony na FB. Brawo. Ale nic straconego - wszystko się uzupełni

 

3.02.2018

Jutro wyjeżdżamy do Włoch! Cieszę się bardzo Nareszcie gdzieś wyjedziemy, a nie tylko ta szkoła... Już prawie minął tydzień ferii. Pewnie ten następny minie jeszcze szybciej. W poniedziałek, wtorek i środę mieliśmy spotkania Odysei od 9 do 16. Prawie jak do szkoły. Różnica polegała na tym, że teraz chciało mi się tam iść. Pierwszego dnia narysowałyśmy motyla i pani Henia nas skrzyczała, że wchodzimy jej na podłogę. Taaa...  Tata Sebastiana zaczął robić naszą mapę. Jest to domino, które symbolizuję karmę. Wyszło fantastycznie. Przez kolejne dni razem z Hanią i Marysią malowałyśmy na tym galaktykę. Plecy mnie tak bolały! Potem dokończyliśmy motyla. Też jest cudowny. Zrobiliśmy też popcorn w mikrofalówce, chociaż to już nie na występ. Bardzo pyszny! Uwielbiam popcorn! Tylko nie może być zbyt słony... Było tez wiele innych słodyczy, np. ciasto, którym poczęstował nas p. Milewski z okazji swoich 40 urodzin. W tym roku wyjątkowo jest nas tylko 8 - ja, Maciek, Hania, Marysia, Sebastian, Ola, Mateusz Strach i... MADZIA. Ona też będzie w przedstawieniu. Jest nas osiem, bo występujemy w dwóch przedstawieniach - w balsie i w teatralnym. Jejku! Czekamy na usa!!!!

Marcyś ma anginę. Dostał antybiotyk na 10 dni. Mama bardzo się martwi, ale wszystko będzie dobrze

Mama zgubiła ostatnio swoje ulubione wdziako. Takie a'la palto. Przynajmniej myślała, że zgubiła. Była bardzo smutna, bo ani w domu, ani u lekarza, ani w aptece tego nie było. Dopiero w szkole się znalazało. Od razu kamień z serca. Gdyby się nie znalazł, to od razu byłby zepsuty dzień. Niestety po Odysei znowu mama go zostawiła w szkole i ja poszłam po nie. Na szczęście tym razem znalazlam bez problemu.

W poniedziałek byłam też u Julki Mariasik. Nie widziałam się z nią od wakacji. Rozmawiałyśmy o jej szkole i o jej koleżankach no i jadlysmy chipsy Fajnie było.

Zwykle mam opory przed omówieniem się z koleżankami, nie wiem czemu.  Potem zawsze kest fajnie, więc nie mam pojęcia skąd moje obawy... Chyba to lenistwo


23.08.2018
Mama dwa dni temu zapisała mnie na francuski. Bardzo się cieszę! Według mnie to jest najładniejszy język. Bardzo chcę się go nauczyć. Mam nadzieję, że w szkole też się będę go uczyć i że nie będę musiała kontynuować niemieckiego...
Byłam już na dwóch zajęciach. Dzisiaj i właśnie dwa dni temu. Uczy mnie pani Karolina. Jest bardzo miła. Uczyłam się powitań, alfabetu, odmiany czasowników, nazw różnych miejsc. Przez wakacje chciałam się nauczyć francuskiego sama (w Internecie), ale nie za bardzo mi szło. Dlatego bardzo się cieszę, że mama mnie zapisała. 
Dzisiaj jedziemy odwiedzić Maćka. Dzisiaj nie miał tej operacji. Dopiero jutro ma mieć. Dzisiaj może jeść tylko do 22.00, a pić do północy. Potem już jest bez jedzenia. Chyba przywieziemy mu jeszcze wczorajsze ciasto, bo mówił, że mu bardzo smakowało. 

22.08.2018 
Dzisiaj są urodziny Madzi. Od rana była u ortodonty, żeby odebrać aparaty na zęby. Gdy jej nie było zrobiłam dla niej ciasto 3bit. Jest baardzo dobre! Marcyś i Madzia mi pomagali. 
Dzisiaj Maciek pojechał do szpitala, bo jutro ma mieć operację na kolano. Miał mieć w październiku, ale zwolniło się miejsce i już dzisiaj pojechał do Matki Polki. Musiał się spakować w 10 minut. Ja z Madzią i Marcysiem przygotowaliśmy mu lunch-box (banan, grześki, ciasto, wafle ryzowe, pestki dyni, słonecznik). 
Maciek ma remont w pokoju. Mama sama pomalowała ściany na biało. Bardzo ładnie to teraz wygląda. Jestem z Mamy bardzo dumna, że umie nawet sama przemalować pokój. Chociaż czego mama nie umie? Nawet to Mama razem z Maćkiem wybierali meble do pokoju. Tata ma je złożyć. Są w ciemnobrązowym kolorze. Maciek nareszcie będzie miał superpokój!

20.08.2018
Dzisiaj znowu pojechałam z dziewczynami do Łodzi. Tym razem chciałyśmy wszystkie pojechać na wrotki. Znowu pojechałyśmy Januarem i idziemy sobie na te Kołowrotki, a tam się okazuje, że w poniedziałki jest zamknięte. Chciałam iść na te wrotki, ale nie było to dla mnie dramatem, że się dziś nie udało. Ja myślę, że takie spontaniczne, nieplanowane sytuacje są bardzo potrzebne. Sprawdziłam więc, co jest grane w kinie i umówiłyśmy się, że idziemy na "41 dni nadziei". Do seansu miałyśmy jeszcze 2 godziny, więc poszłyśmy do Pozytywki. Tym razem zamówiłam naleśnika na słodko (lody waniliowe, bezy, maliny, biała czekolada i płatki migdałów). Było dobre, ale bardzo słodkie... Potem kupiłam sobie Rizis w Legal Cakes. Pyszneee! Chociaż jak czekolada i masło orzechowe mogą być niedobre? Gdy w kinie poprosiłam o 3 bilety na film, pani powiedziała, że była awaria niektórych sal kinowych i nie możemy pójść na ten film. Było jeszcze dosyć wcześnie (15.00), więc chiałam, żebyśmy pojechały na Retkinię na taki super plac zabaw, ale dziewczyny powiedziały, że nieee, bo to za długo się jedzie (27min.) itd. Trochę szkoda... Ja to bym się długo nie zastanawiała i po prostu wsiadła w tramwaj, ale przecież nie byłam sama. 









17.08.2018
Dzisiaj byłam z Hanią i Marysią w Łodzi. Pojechałyśmy tam Januarem. Hania właściwie cały ten czas w Łodzi spędziła ze swoim kolegą z klasy. Ja z Marysią za to pojechałyśy na Kołowrotki na godzinę. Pierwszy raz miałam wrotki na nogach. Na początku myślałam, że będę się co chwilę wywalać (nawet wypożyczyłam dlatego ochraniacze za 2zł), ale na szczęście to tylko takie pierwsze wrażenie. Nadal nie czuję się 100% pewnie, ale raczej jeszcze będę tam nie raz. Po wrotkach poszłyśmy do Pozytywki na Piotrkowskiej. Zjadłam tam pysznego naleśnika z mozzarelą, rukolą, pomidorkami koktajlowymi i pestkami dyni a do tego zamówiłam jeszcze koktajl maloinowo-porzekowy. Pyszne to było! Kupiłyśmy potem lody (ogórek z aloesem) i poszłyśmy do Manufaktury. Nie byłyśmy w środku, tylko sobie chwilę posiedziałyśmy na dworze. Wróciłam dopiero do domu ok. 22.00, bo nie zdążyłyśmy na autobus. To znaczy jedna osoba (H.) trochę opóźniła... Ale nawet podobał mi się ten dzień. Może jak teraz będę chodzić do szkoły w Łodzi, to częsciej będę na Piotrkowskiej?

3.08.2018
Dzisiaj musiałam wstać przed 7! To dla mnie o wieeeele za wcześnie. Ja zwykle śpię do 9-10. Taką wczesną pobudkę miałam, bo dzisiaj razem z Tatą ćwiczyliśmy mój dojazd do szkoły. Wyjechaliśmy z domu i pojechaliśmy na stację/peron w Bedoniu. Czekalismy kilka minut 

08.06.2018
Dzisiaj wrocilam z 5-dniowej wycieczki w góry. Byłam w Murzasichle w pensjonacie Halny. Miałam pokój razem z Marysią, Hanią i Martą. To był pokój dwuosobowy, ale Marta wzięła materac. Na szczęście! Podobało mi się tam prawie wszystko. To prawie napisałam przez jedzenie. Było bardzo niedobre. I nie to, że jestem wybredna. Każdy narzekał. Na śniadanie był "szwedzki stół". W sumie wszystko z mleka smakowalo mialo taki posmak koziego mleka. Nie za dobre. Dlatego żywiłam się głównie pomidorami. Na obiad dostaliśmy raz kurczaka. Ale nie, nie... nie takiego zwykłego. Był surowy z cząstkami! Ja na szczęście nie spróbowałam, bo juz by było po mnie. Panie, widząc nasz apetyt, traktowały nas jak anorektyczki. Super. Kazały mi jeść kotleta czy inne "pyszności", a ja na szczęście nie skorzystałam z tej propozycji. Naszym wybawcą na tej wycieczce był toster Marty. Gdyby nie to, już bym głodowała. Wtedy dopiero p. Drzazga mogłaby się martwić. Jadłysmy tosty rano, wieczorem i bralysmy na drogę. Dzięki, drogi Tosterze!
Pierwszego dnia - w drodze - odwiedzilismy jakies zamki lub raczej ruiny. Drugiego dnia zwiedziłam Jaskinię na Słowacji, gdzie było 6 stopni. Następnego dnia weszłam na górę Wysoka. Byłam z siebie bardzo dumna. Bardzo cierpiałam, gdy wchodziłam, ale na szczycie o wszystkim zapomniałam. Nie tak jak np. Hania P., ktora jak szla, to plakala. Ostatniego dnia bylam w Pienińskim Parku Narodowym na 13km spacerze. Czuję, że ta wycieczka da coś moim nogom. Dzisiaj w nocy była zielona noc. Nie spalysmy chyba do 3.30, ale potem już odpadlysmy. Posmarowali mnie pastą do zębów. Ale takie żarty to nie żarty. Mogli postarać się bardziej, co nie?
Podczas tej wycieczki chyba drugi raz w życiu odwiedzilam Zakopane, a dokładniej byłam na Krupówkach. Zjadłam gofra z bitą śmietaną, malinami i porzeczkami. Nie mogłam zjeść jednak całego... zawsze mam taki problem z goframi. Mam na nie ochotę, a potem nie mogę ich zjeść, choć są mega dobre. 
Były dwie dyskoteki. Ja nie za bardzo lubię takie wiesniackie rytmy, więc poszłam z Hanią, Sebą i Wojtkiem Murawskim na huśtawki. Rozmawialiśmy tam bardzo długo. Chyba Hania lubi się dołowac (trochę bardzo mnie to wkurza), bo caly czas rozmawialismy na jakies smutne i powazne tematy. Co za duzo, to nie zdrowo. O nie. Wlasnie napisalam powiedzenie. Tak bardzo tego nie lubię. Hahah. 
Mateusz Strach - chłopak, któremu się podobam od 3 klasy podstawówki chciał ze mną porozmawiać na tej wycieczce. Podobno chciał, żebym z nim chodziła (tfu). Na szczescie Marysia mu to wybiła z glowy. On mi powiedzial, ze mu się podobam i że chciałby więcej rozmawiać (do tej pory go zlewalam, np.
M: Hej, Klaudia, mas już wystawione oceny?
K: Nie.
Koniec rozmowy. Ja to jednak dobra jestem) 
Powiedzial też, ze boi się, że przy mnie coś glupiego powie. 2 razy powtórzył, ze chciał się dzisiaj mnie spytać, ale pewnie bym odmówiła. W sumie to prawda, ale mu tego nie powiedziałam, bo muszę sprawiać pozory miłej. 
Ale ten Mateusz caly czas się na mnie gapi. CAŁY CZAS! I jeszcze robi to tak, żebym niby nie widziała. Tak kątem oka. Ja przecież widzę, jak ktoś mnie obserwuję, więc gdy się obracam, on też to robi, ale nie zbyt szybko, żebym nie zdążyła zauważyć. Powiedziałam mu, że trochę niezręcznie, gdy się tak na mnie patrzy, a on wtedy, że się wstydzi. Aha. On daje mi jakies misie i kartki na walentynki. Albo jak bylam sama w kosciele, to on odszedł od swoich kolegow i się przesiadł do mnie. Wtedy spytal się, czy podobal mi się miś (z napisem Kocham Cię, Klaudia, którego dostałam na walentynki). Odpowiedziałam chlodnym tonem tylko "Tak. Dziękuję." I tyle. W sumie nie mam zamiaru byc milsza. Nawet napisal do mnie juz 3 razy (dobranoc, hej, hejka), a ja mu ani razu nie odpisalam. Chyba z mojej obietnicy, ze bedziemy wiecej rozmawiać, nie zostanie za dużo. Tańczę z nim poloneza. Jestem w drugiej parze. To tez było dziwne, jak mnie poprosił. Podszedl i się spytał jakos w lutym (przypominam, bal jest w czerwcu) i ja znowu niemilo odpowiedziałam "Bardzo mi miło (taa.), ale do balu jest jeszcze duzo czasu i dam mu odpowiedz kiedy indziej. Buuum. Gdyby ktos mi tak powiedzial, spaliłabym się chyba. 
Ale i tak wyszło, że z nim tańczę, bo na lekcji pani zapisywala pary i ja bez kosnultacji powiedziałam, ze tancze z Mateuszem. Podeszłam do niego potem na przerwie i pytam się czy to nadal aktualne czy coś w tym stylu. A on tak się ucieszył. No dobra, już niech z nim tańczę. Ale on tak mnie ciągnie, np. przy skrętach jakbym nie miała oczu i moim celem byłoby wejście w ścianę. Dowiedziałam się od Wojtka, że on boi się, jak ze mną tanczy, żeby nie pomylić się ani nic. To chyba miło. 
On jest taki denerwujacy. Był lizusem już od podstawówki. Do nauczycieli zawsze mówi takie głośne i przeciagle "DZIEEŃ DOOOBRYY!". ZAWSZE. Pamietam, jak w 3 albo 4 klasie podstawowej on klęknał przede mną i się spytał, czy chcę być jego "dziewczyną". Odmówiłam. No raczej, że tak. Ciekawe, jak wygląda chodzenie w 4 kalsie. Chociaż miałam takie przypadki, ze widziałam jak moje kolezanki całowały się w wieku 11 lat. Powtarzam. 11. 
Kiedyś też Mateusz Bednarz chyba w 5 klasie spytał się mnie. Odpowiedziałam, że niech się spyta mnie za 10 lat. A potem on opowiadał, że chce być dorosły, bo wtedy ja mu odpowiem. Bardzo miło.
Kiedyś też w wakacje po 6 klasie baaardzo dużo pisalam z Kubą Rzepeckim. On byl takim niby najfajniejszym chłopakiem w klasie. Naprawdę - chyba całe lato z nim pisałam. Jemu też się podobałam. Podbno się pytał innych, jak mnie zagadać czy coś.
Jeszcze chyba w 4 i 5 klasie podobałam się Wojtkowi Murawskiemu. To też było miłe. Kiedyś tak się zapytał przy mojej mamie (bo odwozilismy go po angielskim) "Słyszałem, że według ciebie, jestem najfajniejszym/najładniejszym chłopakiem   z klasy"
Nigdy nikomu nic takiego nie mowilam, wiec odpowiedziałam "noo, nie wiem"
A on "Bo ty dla mnie tak".
I podobno tez sie pytal Hani P., co zrobic, zebym go polubiła. 
W przedszkolu byl też taki Rafał. Starszy ode mnie, ale bardzo go lubiłam. Nawet mama może potwierdzić. Mam z nim zdjecia, jak z nim tancze na jakiejs uroczystości.
W przedszkolu poznałam chlopca, ktory nazywał się Bilige. Nie mówił po polsku, ale dal mi buzi w policzek. Naskarzylam mamie i mama poszła albo do niego albo do jego mamy i to już więcej się nie powtórzyło. Dzięki, Mamuś.
Jeszcze w Łodzi w 2 klasie podstawówki był taki Wiktor, który dał mi szkatułkę z delfinami. Chyba mam ją do tej pory.
Zapomniałam jeszcze o dwoch starszych adoratorach. Jeden to był Kuba Piekarek. Maciek mówił, że gral z nim w ping-ponga, bo ja mu się podobałam (Kubie, nie Maćkowi).
A drugi to był Szymon. Tylko jak on miał na nazwisko. Tańczyłam z nim poloneza w 5 klasie. Pamiętam, jak bardz nie chcialam. 
To już wszystkie moje historie miłosne, o których wiem. A nie, jeszcze jest Mateusz Łegocki, ale z nim nawet nigdy nie gadałam. Po prostu dowiedziałam się, że mu się podobam.

Teraz w szkole już jest trochę luźniej. Zabieramy się za przygotowania do balu gimnazjalnego. Zobaczymy, jak to wyjdzie.  Tematem przewodnim jest kino. Potem opiszę, jak wszystko wyglądalo, bo na razie sama nie wiem. Wiem tylko, że pewnie będę musiała robić więcej niż powinnam. Jak zwykle. 

 

 


02.05.2018
Wczoraj tata kupił nowy samochód! Jest to Renault, ale nie wiem jaki model. To chyba nic złego... Auto jest baardzo ładne. To taki niebieski 9-osobowy minibus. Jest tam miejce dla każdego. Wszyscy się bardzo cieszymy, a zwłaszcza tata. Wczoraj zabrał nas na przejażdżkę do... McDonalda Zjedliśmy McFlury i cheesburgery. 
Nie pamiętam, kiedy ostatnio mieliśmy taką długą majówkę. W ty 9 dni! Jest bardzo ładna pogoda. Mówi się, że nie było wiosny, tylko od razu przyszło lato! Ja nie narzekam. 
I znowu mam zimno. Nigdy to mnie chyba nie opuści. To po prostu największe moje utrapienie. Dopiero co je miałam 3 tygodnie temu i co? Bum.  Boli niby tylko przez pierwsze 1-2 dni, ale trzyma się 2 tygodnie... Super. Mam jakieś URGO. Kiedyś pamiętam, używałam Sonol, ale co to daje? Nie no, trochę pomaga. Och, tylko ja mam to tak często.
Wczoraj byłam w Andrespolu na lodach z Hanią i Marysią. Spotykamy się teraz często. W tamte wakacje prawie codziennie chodziłyśmy do parku, na lody, gofry lub pizzę. Teraz też pewnie tak będzie.
Wczoraj był grill. Tata chyba 2 lata temu zbudował altankę i jest tam właśnie grill, wędzarnia i ładny stolik. Bardzo ładnie tam jest. Tata lubi robić takie rzeczy - zasadzić jakiś ładny krzew czy właśnie coś zbudować.
Trochę nie wiem, co robić. Chciałabym, żeby ta strona była uzupełniona, ale to jest taaak dużo pracy. Chyba będę to robić stopniowo. Muszę wkleić od nowa wszystkie zdjęcia, opisać całe 3 lata - nie tylko u siebie. Pewnie będę musiała pomóc Madzi i Marcinowi. Jak Maćka uda się namówić, to będzie święto. 
Gram sobie trochę w Sims 4. Mamy je od Świąt Bożego Narodzenia 2014 i tak razem z Madzią sobie gramy. Madzia znalazła sposób na to, żebyśmy miały wszystkie dodatki. Mama nam kupiła za ok. 5zł dostep do konta. Wszystko jest super, tylko czasem jest problem z pobieraniem.

 

 

24.04.2018
Nareszcie jestem po egzaminach! Uff! Masakra to była jakaś! Najbardziej bałam się historii i dlatego przez 5 całych dni siedziałam przy repetytoriach i się uczyłam. Robiłam notatki, czytałam i męczyłam się. Nie tylko w sumie do historii, powtórzałam też przedmioty przyrodnicze. Nie poszłam wtedy do szkoły, ale opłacało się. Bo żeby w kilka dni nauczyć się trzech lat, to potzreba trochę czasu. Na szczęście opłaciło się! Jestem bardzo zadowolona. Wiadomo, że jak patrzę na niektóre swoje błędy, to aż chce mi się śmiać, ale co z tego! Już sobie sprawdziłam w Internecie wyniki i jeśli wszytsko dobrze pójdzie to będzie tak:
matma: 97%
polski: 100%
przyrodnicze: 88%
historia: 97%
angielski podstawowy: 100%
angielski rozszerzony: 98%
Super! Jeszcze coś się może zmienić. Dopiero 16 czerwca podam oficjalne wyniki. I tak jest dobrze! 
Mama jest taka mądra! Przewidziała chyba, że na polskim będzie charakterystyka i kazała swojej klasie nauczyć się trzech charakterystyk na pamięć. Mi zresztą też. Nauczyłam się charakterystyki Oskatra, Rudego i Balladyny. 
I jaki był temat? "Napisz charakterystykę bohatera literackiego bohatera literackiego, który kierował się najwyższą dla siebie wartością, dokonując życiowego wyboru". Wszyscy byli źli, bo chcieli rozprawki. Wszyscy oprócz IIIb i mnie. Teraz inne III klasy są złe na IIIb. Jeszcze będzie tak, że najlepiej napiszą ten egzamin! I to dzięki Mamie! Brawo dla Niej!
Wczoraj byłam w Teatrze Muzycznym z klasą na przedstawieniu "Alibi od zaraz". Aktorzy przyjachali z warszawskiego Kapitolu, dlatego spektakl zaczął się o 18.30. A zbiórkę pod szkołą mieliśmy o 16.20. Dojechaliśmy tam na 17.00, więc razem z dziewczynami łyśmy na lody i do parku. Spektakl nawet mi się podobał, ale te przedstawienia są do siebie bardzo podobne. 
Dzisiaj nie jestem w szkole. Wczoraj jak byłam, to pani Biernacka spytała się klasy, co my robimy w szkole po egzaminach i puściła nam film. Jedni nauczyciele zachowują się tak, a inni, np. pani Drozdowska robi nam lekcje. Super. 
Już niedługo będę miała bierzmowanie - 30 maja. Przez cały rok zbierałam podpisy do książeczki. Nawet nie wiem, kogo wezmę na świadka ani jakie wezmę imię. Zobaczymy...

 

 


02.04.2018 
Dzisiaj jest lany poniedziałek. Mama kupiła dla nas pistolety w Pepco, ale nie za bardzo się przydały. Marcin próbował rano zaatakować, ale zakończyło się na wylaniu wody z pistoletu do umywalki... Może dlatego, że dzisiaj spadł śnieg. I mamy śnieżne święta. Problem w tym, że nie te, które powinny być białe. Wczoraj była Wielkanoc. Spędzaliśmy ją u cioci Moniki. Mama jest zadowolona, bo w końcu nie my musimy gościć rodzinę. Dawno takich luźnych Świąt nie było... Adrian ma dziewczynę - Natalię. Już nie taką nową, bo chyba już rok są ze sobą. Pierwszy raz zobaczyłam ją na ślubie cioci Oli. Nie gadałyśmy ze sobą, bo jak my wychodziliśmy, to ona dopiero wchodziła. 
Za niedługo mam te egzaminy gimnazjalne (18-20 kwietnia). Nauczyciele wywołują taką presję. Bardziej się tym przejmują niż uczniowie. Chcą jak najlepiej nas przygotować, więc zadają peeeełno prac domowych, robią sprawdziany jakieś i udają, że tak naprawdę to zależy im na nas. Każdy przesadza, ale już tak najbardziej to moja "ukochana" pani Drozdowska - nauczycielka od polskiego. "Ja wiem, że już niedługo będziecie pisać te egzaminy i bardzo wam współczuję, ale inaczej się nie da. Nie zadałam żadnej klasie nic na Święta, ale wam niestety muszę. Wyślijcie mi na maila te charakterystyki". Ja nie mogę z nią po prostu. Ona nie tylko teraz zadaje, przez całą trzecią klasę tak się popisuje. Najlepsze w tym jest to, że tylko 3 osoby jej to oddają (oczywiście w tym ja), a ona tego nie sprawdza. Kiedyś sobie to zapisywałam, ale teraz już nie nadążam... Za każdym razem straszy te osoby, które nie oddają prac 1, ale na tym straszeniu się kończy. Przecież ona sama zapomina, że coś zadaje. Jest zdziwiona, gdy ja jej oddaje jakieś wypracowania albo testy. Poza tym pani chyba nie zna zasad panujących w szkole. Zapowiada sprawdziany (waga 2) lub prace klasowe (waga 3) z dnia na dzień. Czasem też mówi, że jakaś praca to sprawdzian, a wpisuje do librusa to z wagą 3. Super! Ale nie tylko ona jest taką agentką. 
Pamiętam jak  moja wychowawczyni - pani Drzazga powiedziała na początku trzeciej klasy "Przed egzaminami będzie się zdarzać, że będziecie mieć 3 sprawdziany dziennie, ale inaczej się nie da". To dopiero jest pedagog. 
Na początku roku szkolnego byłam załamana. Ale tak naprawdę rozbita. Płakałam, nie chciałam chodzić do szkoły. Strasznie było. Ale sama tego nie wymyśliłam. Było na co narzekać, ale to Hania tak to spotęgowała... Nie obwiniam jej, bo sama dałam na siebie wpłynąć. Więc był taki czas, gdzie dzień w szkole spędzałam smutna i cały, cały, cały czas narzekałam. Nie uśmiechałam się ani nie śmiałam. Pani Dzrazga nie umiała pocieszyć i gdy wysłuchała naszych narzekań mówiła tylko "w liceum będzie gorzej", "trzeba się przystosować", "mnie też wiele rzeczy nie pasuje". Super! Na szczęście to minęło. Mama mnie ogarnęła. Ja też sama zobaczyłam, jak w złym stanie się znalazłam. Mama powiedziała, że tak mnie nie wychowała i wtedy już stałam się normalna. Dzięki temu, że byłam w takim stanie, wiem już jak nie powinno wsyglądać moje życie. Trzeba szukać pozytywów, prawda?
Wracając do tych egzaminów... Wiadomo, chciałabym je napisać jak najlepiej. Nie pogardziłabym 100% ze wszystkiego. Najbardziej bałam się historii. Teraz już mniej, bo mama kupiła mi repetytoria z prawie wszystkich przedmiotów i powtarzam sobie. Jak tak do tego usiadłam, to stwierdziłam, że to nie jest takie trudne. Każde wydarzenie się ze sobą łączy, a tego też nie jest tak nie wiadomo, jak dużo. Zresztą - dużo mi się przypomina z postawówki, bo nie oszukujmy się. Lekcje w gimnajum niewiele mi dały. Pani Dylik bardzo się stara i ma tą wiedzę, tylko nie umie mi jej przekazać. Albo ja nie umiem tej wiedzy od niej przyswoić. Sama nie wiem. W podstawówce też nie przepadałam za historią, ale byłam z niej dobra. Nawet pojechałam na jakiś konkurs kuratoryjny z historii (pani musiała tam zadzwonić, czy mogę jechać, bo do progu punktowego brakowało mi tam chyba jednego punktu). Pomińmy fakt, że tam nie zajęłam jakiegoś dobrego miejsca... Przynajmniej coś tam napisałam. 
Zobaczymy, jak tam mi pójdzie. Na póbnych dobrze sobie radziłam. Chociaż dla mnie nie są to za dobre wyniki, mimo że najlepsze w szkole.
W grudniu 2017:
matma: 90%
polski: 88%
przyrodnicze: 83%
historia: 65%
angielski podstawowy: 100%
angielski rozszerzony: 98%

W marcu 2018
matma: 86%
polski: 91%
przyrodnicze: 85%
historia: 72%
angielski podstawowy: 98%
angielski rozszerzony: 95%

Mam nadzieję, że lepie mi pójdzie... Dla samej satysfakcji 
Nie wiem jeszcze, gdzie pójdę do liceum. Potem pojadę na dni otwarte. Na razie pod uwagę bierzemy: I LO, 12LO, 31 LO, 21 LO (tam chodzi Karolina . Zobaczymy!
Teraz chyba jedziemy do cioci Eli na kawę i po drodze na cmentarz. Już nie ma teraz tego śniegu, co dzisiaj spadł. Na szczęście! Za tydzień ma być 19 stopni! Nareszcie! Tak długo czekam na ładną i ciepłą pogodę. Ta zima była okropna. Dla mnie taka optymalna temperatura to 25 stopni w górę. Mogłabym mieszkać gdzieś w Hiszpanii dla takiego klimatu!

8.02.2018
Właśnie wracamy autobusem z Włoch. Jest 23.06 i jest puszczony jakiś film, a ja nie mogę spać. Przez całą drogę powrotną - aż do teraz - czytałam. Dokonczyłam jedną, skonczylam drugą i zaczęłam trzecią
Z Polski wyjechaliśmy w niedzielę o 17. Przedtem zjedliśmy w Macu cheesbu8gery. Każdy mówi, że to taka długa droga - ok. 16 z przystankami, ale mnie to nie przeszkadza. Podają tu herbatę, jest toaleta. Nawet potrafię wyspać się w autobusie. Za nami siedzą jakieś dziwczyny i kładą stopy na nasych siedzeniach i ruszają nimi. Poza tym jest ok. 
Byliśmy we Włoszech w poniedziałek też ok. 16. Nasz hotel to Tuscany. Miałam pokój z Madzią, Maciek z Marcysiem, a Mama z Tatą. Poszliśmy na miasto. Było tam koło podobne do London Eye, karuzela, duuużo sklepów, palmy i chyba świątynia. Miejscowość to Monte Catini. 
Śniadania w hotelu mi smakowały. Jadłam 3 crossainty z dżemem  owoców leśnych i piłam megasłodką czekoladę. Najlepsze w hotelu było i tak wifi. Nie wiem, co bym bez tego zrobiła. Mieliśmy wykupione tylko śniadanie, więc obiad jedliśmy na wycieczkach, a kolację w pokoju rodzicow. Zupki chinskie, nuttela, wafle ryżowe i hamburgery były naprawdę zadowalające.
Drugiego dnia pojechaliśmy do Florencji.  Ucieszyłam się, bo świeciło słońce i było nawet ciepło - 12°C. To najładniejsze miasto, jakie zwiedziłam we Włoszech. Pani oprowadzała nas, a my słuchaliśmy jej na słuchawkach, które dostaliśmy od biura. Były bardzo niewygodne... We Florencji był most, który jako jedyny nie został zniszczony w czasie II wojny światowej. Nawet się tam podpisaliśmy! To chyba nielegalne. Droga ja z przyszłości - gdybyś kiedyś jeszcze raz odwiedziła to miasto, szukaj podpisu na środkowej kolumnie. We Florencji mieliśmy 5h czasu wolnego - za dużo. Byliśmy na włoskiej pizzy - margarita, sos pomidorowy, ooliwa, smietana. Madzia powiedziała, ze to najlepsza pizza, jaką jadła w życiu. Mi też bardzo smakowała, w przeciwieństwie do Maćka i Marcina:) Tam też odwiedziliśmy Pinokia i bylismy w Tigerze, gdzie kupilismy dla Marcysia świecące kauczuki, dla Madzi gumowe serce, dla Figi taką kulę i notatniki w kształcie tabliczki czekolady!
Drugiego dnia wstaliśmy o 7, by o 8 wyjechać do Sieny. Tutaj już pogoda nam tak nie dopisała. Padało... Być moze temperatura była ta sama, ale i tak trzeslam się  zimna. Może przez to Siena podobała mi się mniej niż Florencja. I tak warto było odwiedzić kościół, dom sw. Katarzyny, hotel "Trzy Dziewuszki", gdzie Herbert przebywał i pisał. Potem pojechalismy do...... W sumie nie wiem, co tam było, ale zjedliśmy dobre panini i była toelata. To nam wystarczyło:)
Trzeciego dnia sytuacja znow sie powtórzyła i musieliśmy wstac o 7. Ja najchetniej wstawałabym o 10 albo i później. Tego dnia pojechaliśmy do Pizy! Tam było najfajniej! Jak zobaczyłam krzywą wieżę, to o razu się uśmiechnęłam. Prawie cały czas wolny (2h) poświęciliśmy na robienie przeróżnych zdjęć i na nagrywaniu Musica.ly dla Madzi (naprawdę to lubi, ma 500 likow i 3 tys. obserwujących). Mama mówi, że mam talent do robienia zdjęć Kupiliśmy pamiątki - torbę dla Mamy, breloczki dla mnie, Madzi i Maćka i Pinokia dla Marcysia! Potem pojechaliśmy do nadmorskiej miejscowości, gdzie według mnie też było za dużo czasu wolnego... Zjedliśmy pyszne nalesniki z nutellą i byliśmy w sklepie z ubraniami, gdzie Marcin cały czas chciał jeździć windą!
Dzisiaj był czwarty dzień. Na szczęście wyjazd był dopiero o 12, więc już trochę lepiej. Od 10 mieliśmy czas wolny i chcieliśmy pójść  na to a'la London Eye, ale niestety było zamknięte. Przy pomniku jakiegoś pana, który  trzymał papierosa w ręcę, Marcin powiedział, że ten pan ma złamany palec! Byłyśmy z mamą w sklepach (reszta nie za bardzo to lubi). Mama kupiła sobie fantastyczną rzecz. Trochę jak palto? Nie wiem, jak to nazwać, ale naprawdę jest świetne. Mi też mama kupiła przepiękne dwoe rzeczy. Taki płaszczyk z kapturem i sweterek. Jak się bedą pytać, gdzie to kupiłyśmy, to śmiało odpowiemy, że we Włoszech.
Teraz jesteśmy w drodze już 12 godzin (razem z przystankami). Wszyscy śpią. To może dobrze, bo nie ma hałasów jak zwykle. Są na wycieczce osoby bardzo głośne. Ja wiem, że to ferie, urlop itd., ale czasem to zwariować można, jak się cały czas śmieją i krzyczą nad uchem. Rodzice się zakolegowali z tymi ludźmi. To dobrze - trzeba nawiązywać nowe znajomości. Cieszę się, bo dobrze się bawią. Nawet jeśli ktoś ma mi krzyczeć nad uchem, to zniosę to, byleby to oni byli zadowoleni z wyjazdu. Na wycieczce są takie panie z kolonii z Hiszpanii, nie wiem jak mają na imięn ale mówimy na nie - Aszli i Zawał w Dzioret. Opisałam dlaczego w wspisie z Hiszpanii. Chodziły prawie wszędzie z nami. Ja z Maćkiem się z tego cały czas śmialiśmy. Jadą z nami do Grecji w tym roku. To dopiero będzie zabawa...
Myślałam, że Włochy okażą się inne. Bogatsze i może trochę ładniejsze. Nie chcę narzekać, bo jestem niesamowiecie wdzięczna, że mam możliwośc zwiedzania świata już teraz. To mój cel - jak najwięcej podróżować. Uważam, że warto było tu przyjechać choćby dla pizzy i Pizy Nie widziałam jeszcze Rzymu, więc wszystko może się zmienić. Koloseum chciałabym zobaczyć. Mama mówi, że już nie chce tu wracać. Może zmieni zdanie... 
O, i mama znów prawie zgubiła swoją ulubioną narzutkę. Zostawiła ją w pokoju, w ktory rodzice mieli przydzielony, zanim się nie zamienili, by być bliżej nas.
Ciekawe jak tam Figa. Znowu zrobiła koncert szczekania naszym sąsiadom? Opiekuje się nią wujek Krzysiek. Już nie mogę się doczekać aż ją zobaczę i dam jej tą kulę! Opiszę, czy załapie, o co z nią chodzi:)
 Już piszę to prawie godzinę. Jest 00.01 Mama mi każe wyłączyć telefon. Potem wkleję to na naszą stronę. Bardzo długo nie pisaliśmy. Musimu opisać 3 lata naszego życia, bo Maćko udostepnił kiedyś link do naszej syrony na FB. Brawo. Ale nic straconego - wszystko się uzupełni

3.02.2018
Jutro wyjeżdżamy do Włoch! Cieszę się bardzo Nareszcie gdzieś wyjedziemy, a nie tylko ta szkoła... Już prawie minąl tydzień ferii. Pewnie ten następny minie jeszcze szybciej. W poniedziałek, wtorek i środę mieliśmy spotkania Odysei od 9 do 16. Prawie jak do szkoły. Rożnica polegała na tym, że teraz chciało mi się tam iść. Pierwszego dnia narysowałyśmy motyla i pano Henia nas skrzyczała, że wchodzimy jej na podłogę. Taaa...  Tata Sebastiana zaczął robić naszą mapę. Jest to domino, które symnolizuję karmę. Wyszło fantastycznie. Przez kolejne dni razem z Hanią i Marysią malowałyśmy na tym galaktylę. Plecy mnie tak bolały! Potem dokonczyliśmy motyla. Też jest cudowny. Zrobiliśmy też popcorn w mikrofalówce, chcoiaz to juz nie na występ. Bardzo pyszny! Uwielbiam popcorn! Tylko nie może byc zbyt słony... Bylo tez wiele innych słodyczy, np. ciasto, którym poczestowal nas p. Milewski z okazji swoich 40 urodzin. W tym roku wyjątkowo jest nas tylko 8 - ja, Maciek, Hania, Marysia, Sebastian, Ola, Mateusz Strach i... MADZIA. Ona też będzie w przedstawieniu. Jest nas osiem, bo występujemy w dwpch przedstawieniach - w balsie i w teatralnym. Jejku! Czekamy na Stany!!!!
Marcyś ma anginę. Dostał antybiotyk na 10 dni. Mama bardzo się martwi, ale wszystko będzie dobrze
Mama zgubiła ostatnio swoje ulubione widziako. Takie a'la palto. Przynajmniej myslala, ze zgubiła. Była bardzo smutna, bo ani w domu, ani u lekarza, ani w aptece tego nie było. Dopiero w szkole się znalazało. Od razu kamień z serca. Gdyby się nie znalazł, to od razu byłby zepsuty dzień. Niestety po Odysei znowu mama go zostawiła w szkole i ja poszłam po nie. Na szczęście tym razem znalazlam bez problemu.
W poniedziałek byłam też u Julki Mariasik. Nie widziałam się z nią od wakacji. Rozmawiałyśmy o jej szkole i o jej koleżankach no i jadlysmy chipsy Fajnie było.
Byłam jeszcze na noc u Karoliny. Miałyśmy jechać na łyżwy. Pojechałyśmy tramwajem, a jak dojechałyśmy na miejce (Bombonierkę), to okazało się, że jest zamknięte. Poszłyśmy potem do Sukcesji do Maca. Było naprawdę fajnie!
Zwykle mam opory przed omówieniem się z koleżankami, nie wiem czemu.  Potem zawsze jest fajnie, więc nie mam pojęcia skąd moje obawy... Chyba to lenistwo  

10.11.2017
Dzisiaj w szkole był II etap konkursu z okazji 11 listopada. Reprezentowałam moją klasę, bo dobrze mi poszedł test, który był I etapem. No nie powiem, że historia to jest mój ulubiony przedmiot. Właściwie to ja nic z niej nie umiem. NIC. Nawet w podstawówce z panią Iloną Zawalską wiedziałam więcej. Ale jak sama usiądę, żeby się nauczyć, to dobrze mi idzie. Staram się w tej szkole. Staram się mieć dobre oceny i uczyć się do sprawdzianów itp. Czasem jest ciężko. Dobra, nie tylko czasem. Ja nie mam problemu z nauką. Po prostu nauczyciele mnie zniechęcają...





22.09.2017
Dzisiaj byłam w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau z klasą.

 




18.09.2017
Dzisiaj byłam z klasą na wycieczce klasowej na kręglach w Sukcesji. Byłam na torze z Martą, Hanią i Marysią. Bardzo dobrze mi szło. Nawet raz byłam pierwsza. Nieczęsto mamy wycieczki w tej szkole. Teraz jestem w trzeciej klasie, więc czekają mnie egzaminy i "trzeba się uczyć". Pewnie przez cały rok nauczyciele tak będą powtrzarzać. Już nie mogę się doczekać... 
Po kręglach mieliśmy czas wolny i poszłyśmy do Piotra i Pawła kupić czekoladę Tablerone. Ona jest pyszna! To taka tradycja, że jak jesteśmy w Sukcesji, to ją kupujemy.

31.12.2015

Jestem już w gimnazjum, jest więcej pracy, lekcji i w ogóle… Zwłaszcza, że jestem w klasie sportowej. Ale tak nie było od początku roku. Najpierw byłam w klasie Ib, ale Mama stwierdziła, że mnie przepisze do Ia, czyli do klasy sportowej. Teraz już mnie nie uczy! A tak się cieszyłam, że będę Jej uczennicą! Już się odnalazłam w nowej klasie. Musiałam pożegnąanki z Bukowca. Na razie najbardziej się lubię z bliźniaczkami: Hanią i Marysią oraz z Asią. Naprawdę są fajne! Minusem tej klasy jest to, że gdy wszystkie klasy kończą już lekcje, to ja jeszcze mam albo basen, albo rugby, albo aikido. I tak mi się podoba!

Figa już ma ponad pół roku. Taka jest fajniutka i wesoła. Bardzo się cieszę, że ją mamy!!!

Niedawno była Wigilia. Spotkaliśmy się wszyscy u nas w domu. Choinka była bardzo ładna. Mama łączyła bombki, bo tak jest teraz modnie. Tak się wszystkim podobała, że ciocia Ola zrobiła sobie przy niej zdjęcie! A prezenty jak zwykle SUPER!

Wczoraj byliśmy w Manufakturze z okazji Maćka urodzin. Byliśmy na kręglach, a potem w McDonaldzie. Było fantastycznie! Dzisiaj jest Sylwester. Mama i Tata gdzieś wychodzą, a my zostajemy sami. Nam pasuje, bo całą noc będziemy grać, oglądać telewizję i jeść słodycze! Maciek, Madzia i Marcyś idą do szkoły 4 stycznia, a ja dopiero 7!

 

 03.10.2015

Już miesiąc chodzę do gimnazjum. Dużo osób mi mówiło, że poczuję różnicę między podstawówką a gimnazjum, ale jakoś nie poczułam, że coś się zmieniło. Nadal sobie radzę i mam dobre oceny. Ale z nowości to zmieniłam klasę! Z Ib przeszłam do Ia. Jest to klasa sportowa. Teraz mam aż 10 wf w tygodniu zamiast zwykłych 4. Teraz moją wychowawczynią jest pani Drzazga -od biologii. Przeniosłam się do innej klasy - a właściwie mama mnie przeniosła, bo siedziałam z Oliwią. W sensie powodem było to, że nie miałam z kim siedzieć za bardzo. Każda z moich koleżanek miała kogoś innego do ławki. Prezniosłam się do tej klasy razem z Hanią Poźniak. W nowej klasie usiadłam z Hanią Łopatką. Jest bardzo fajna. Mam nadzieję, że będzie mi fajnie w tej klasie.

01.09.2015

Dzisiaj byłam na rozpoczęciu roku w gimnazjum. Przyjechałam tam z Mamą. Bałam się trochę wyjść. Już nie raz byłam w tej szkole, bo pracowaliśmy tam, przygotowując się do Odysei. Ale nie spotkałam nauczycieli. Jestem w Ib. W mojej klasie jest wiele osób z mojej poprzedniej klasie. Każdy z nas miał się przedstawić i powiedzieć, co lubi. Ja potem się spytałam pani na forum klasy, co ona lubi. Pani Biernacka powiedziała, że lubi podróże - ze względu też na przedmiot, którego uczy - geografii. Cieszę się, że jestem z Martą w klasie. 

27.08.2015

O nie! Już prawie całe wakacje minęły… Nie lubię tego momentu. Jedyne co w tym fajne to kupowanie nowych rzeczy do szkoły – zeszytów, książek i przyborów. Super były te dwa miesiące. Ten wyjazd do Francji był świetny i najważniejsze – Figa jest z nami! Ona jest cudowna. Nie psoci. Tylko ma takie małe ząbki jak igiełki i jak się z nią bawię, to zaczepia mnie w rękę. Dzieci się trochę boją wychodzić na dwór, bo ona gryzie ich w nogi. Dlatego zakładają strasznie grube skarpety i wtedy dopiero się bawią. Figa ładnie je. Lubi się bawić – ma taką białą pieluchę i lubi ją ciągnąć. Ma też taką piłkę i niebieskiego gumowego „węża”. Kochana jest! Jest najlepszym pieskiem na świecie.

 

23.08.2015

Hurra! Nareszcie się udało!!! MAMY PIESKA!!!

Bardzo się cieszę!!!

Jest to owczarek niemiecki, suczka. Ma na imię Figa (długo się zastanawialiśmy nad imieniem, lecz to było najlepsze. Tata chiał, żeby nazywała się Tina.). Urodziła się 15.06, my ją mamy od 14.08! Jest taka super!!!

Płakała za mamą i rodzeństwem tylko jedną noc. Bardzo szybko się zaklimatyzowała! 

Gdy dostała tabletkę na odrobaczanie, dostała biegunkę... Na szczęście już jest wszystko okej! Na szczęście!! Bardzo się cieszę! Bardzo, bardzo, bardzo!!! To było moje największe marzenie!

15.08.2015

Nie mogę w to uwierzyć! MAMY PSA! Prawdziwego pieska. Tak się cieszę! Tak bardzo! Spełniło się moje największe marzenie! Jest to owczarek niemiecki i ma na imię Figa! Najpiękniejsze imię. Bardzo długo myślałyśmy nad tym z mamą! Ale w końcu wybrałyśmy! Wczoraj pojechaliśmy po nią do takiej miejscowości, gdzie mieszkała babcia Taty. Pojechaliśmy tam całą rodziną. W aucie byliśmy ok. godziny. A potem wysiedliśmy. O tej pani dowiedziałam się przez OLX. Pieski urodziły się 15 czerwca, więc były w idealnym wieku, żeby je odebrać. Oprócz Figi były tam jeszcze 3 inne pieski. My chcieliśmy suczkę. Było bardzo gorąco, więc pieski się chowały, ale mama wzięła Figę na ręce i wybrała ją! Najlepszy wybór. Jest taka słodka, ma oklapnięte uszy. Podobno nie ma problemów z jedzeniem, ale jest najlepsza na świecie. Jak wracaliśmy, to włożyliśmy ją do takiego pudełka. Nie za dobrze zniosła drogę. Zwymiotowała – pewnie była po jedzeniu. Pojechaliśmy potem z ią do babci i tam już się bawiła. Jak wróciliśmy do domu, to gryzła piłkę. Potem weszliśmy do domu, bo Figa będzie mieszkać na dworze. Piszczała trochę – ja spałam na dole, żeby ją słyszęć. Chciała wejść na taras, ale zagrodziliśmy schodki doniczkami, żeby nie spadła przez barierki. Ale potem przesunęłyśmy doniczki na stronę barierek, żeby sobie spała. Tak się cieszę, że jest z nami!!! Już zamówiliśmy dla niej taką wypasioną budę – z przedsionkiem itd. Nie no! Kocham ją już całym sercem!

W te wakacje byliśmy we Francji! Kolejne moje marzenie się spełniło! Odwiedziliśmy ciocię Olę i wuja Guillame’a.Jechaliśmy tam autem. Jechaliśmy całe dwa dni. Potem zatrzymaliśmy się w Ibisie. Jakie tam były wygodne łózka! Potem zamieszkaliśmy w takim pięknym domku. Jakby na wsi, ale tam nie było krówek tylko konie. Pod naszym domem pasły się konie! Było super. Ten dom wyglądał jak z jakiegoś filmu. Miał dwa piętra – wielką kuchnię, salon. Ja, dzieci i ciocia Ania spaliśmy w jednym pokoju i wszyscy się pomieściliśmy. Oglądaliśmy nawet filmy, bo ja pobrałam na pendrive’a. Oglądaliśmy Wielką Szóstkę, Krainę Lodu, wakacje Mikołajka. Zwiedziliśmy piękny Paryż – jest to moje ulubione miasto na świecie. Zwiedziliśmy wieżę Eiffle’a, Moulin Rouge, Notre Dame, jechaliśmy metrem, jadłam przepyszne croissanty i makaroniki! Och, to było pyszne! Budynki tam są przepiękne! Takie eleganckie. Byliśmy jeszcze w Louvre i nawet w Versaille. Louvre zobaczyliśmy tylko z zewnątrz, ale i tak był przepiękny. Zrobiliśmy zdjęcie przy piramidkach. A w Versaillu najbardziej mi się podobała sala lustrzana. Tam były odprawiane bale. Ta sala była złota i miała lustra. Nie było przewodnika, który oprowadzał nas – tylko mieliśmy takie małe magnetofoniki ze słuchawkami. Marcyś trochę się obraził, bo był jeszcze za mały, żeby dostać te słuchawki i siedział na podłodze i nie chciał wstawać. Potem trochę my przeszło. Ale bardzo mi się podobało. Byliśmy jeszcze Beauvais, czyli w miasteczku, w którym mieszka ciocia Ola. Tam ciocia poczęstowała nas pistacjami i takimi pysznymi chipsami! Ale nie zwykłymi. To były niebieskie chipsy! Chyba najlepsze, jakie jadłam! Bardzo ładne mają mieszkanie Małe, ale bardzo takie nowoczesne. No i najważniejsze – odwiedziliśmy DISNEYLAND! Najlepsze miejsce na świecie. Przygotowałam się bardzo dobrze do tej wycieczki. Przeszukałam Internet, żeby znaleźć najciekawsze atrakcje, żeby wykorzystać ten dzień jak najbardziej. I zrobiłam listę. Odwiedziliśmy wszystko, co na niej było. Najlepsza była kolejka Space Moutain. Chociaż wszystkie kolejki mi się podobały. Poza tym byłam zachwycona dekoracjami . Dom Strachów był przepiękny. Nawet były pajęczyny. Naprawdę śliczne! Spotkaliśmy Alicję i jej dwóch pomocników. Bardzo bardzo mi się podobało w e Francji. Na 100% odwiedzę ją jeszcze co najmniej 1000 razy!  To był naprawdę udany wyjazd!

 06.08.2015

 Trzy dni temu wróciliśmy z wakacji we Francji. Było FANTASTYCZNIE! 

23 lipca wsiedliśmy w samochód i dojechaliśmy do Francji. Mieliśmy jeszcze kilka godzin drogi przed sobą, więc zatrzymaliśmy się w hotelu na noc. Potem z samego rana musieliśmy wytrzymać 4 godziny jazdy… W końcu dojechaliśmy do naszej miejscowości. Nazywała się Poligny. Było tam bardzo ładnie. Na dodatek naszymi „sąsiadami” były koniki!

Domek również był bardzo ładny. Podobny wynajmujemy jak jedziemy nad morze, tylko, że teraz był o wiele większy. Miał kuchnię, salon, 3 sypialnie i 2 łazienki. My, dzieci, spaliśmy w jednym pokoju z ciocią Anią. Na początku były tam tylko 4 łóżka i Madzia musiała spać na takim małym materacu… Powiedziała, że trochę niewygodnie się jej tam śpi, dlatego postanowiłyśmy coś wymyśleć. Zauważyłam, że łóżko na którym spałam, ma dwa materace (jeden n a drugim), więc zdjęłyśmy jeden z nich, pościeliłyśmy i tak o to powstało 5 łóżko.

Pierwszego dnia po naszym przyjeździe pojechaliśmy do pałacu Fontainebleau. Nie weszliśmy do środka, ale zwiedzaliśmy piękne pałacowe ogrody.

Drugiego dnia wybraliśmy się do Parku Asterix. To jest taki park rozrywki. Ale tam było SUPER! Bardzo mi się podobało!

Było tam wiele niesamowitych atrakcji – rollercoastery, atrakcje wodne, karuzele… Dla wszystkich się coś znalazło! Nawet Mama wsiadła na jeden rollercoaster!Mi w tym parku najbardziej podobał się taki rollercoaster w egipskim stylu! Jak tam było wysoko, szybko i… SUPER! Tyle to miało pętli! Trochę się bałam, ale bardzo miło wspominam tę atrakcję! 

Trzeciego dnia pojechaliśmy do Wersalu. To największy pałac w Europie! Pogoda miała być piękna – 24 stopnie, więc ubraliśmy się na taką właśnie pogodę… A co się okazało? Było chyba z 15 stopni… Nie byłoby tak źle gdybyśmy byli w środku, ale niestety, żeby wejść do tego pałacu trzeba stać po 2-3 godziny w kolejce w taką zimną pogodę! Jeszcze lepsze jest to, że kabina w łazience jest tylko jedna – i w damskiej i w męskiej. Biorąc pod uwagę ilość turystów, którzy odwiedzają to miejsce to dosyć mało… A żeby skorzystać trzeba stać 40 minut…

Na szczęście pałac wynagrodził nam te przykrości… Był piękny! Dostaliśmy takie audio-przewodniki, które jak się wchodziło do danego pokoju, to ten audio-przewodnik, opowiadał nam o tym pokoju!  Potem mieliśmy szansę zwiedzić ogrody, ale poszli tylko Tata i Maciek, bo nam było za zimno L… Na szczęście zrobili zdjęcia i nagrali ogrody!

 Czwartego dnia mieliśmy pojechać do Disneylandu, ale ciocia Ola napisała, że w Paryżu pada, więc nie warto jechać. Posłuchaliśmy się cioci i pojechaliśmy do Barbizon. Tam odbywają się różne targi i można coś kupić… Lecz niestety my trafiliśmy na zły dzień i tych targów nie było…

 Piątego dnia wybraliśmy się do długo wyczekiwanego Disneylandu!!! Cudowne miejsce! Takie… bajkowe J! Hihihi! Dzień wcześniej przygotowałam wszystkie atrakcje warte zwiedzenia. Atrakcje są fantastyczne! Jest ich bardzo dużo! Disneyland jest podzielony na dwa parki. W Disneyland Park są cztery krainy. Fantasyland - głównie dla młodszych dzieci, można sobie zrobić zdjęcie z różnymi postaciami z bajek, nam udało się zrobić z bohaterami z bajki „Alicja w Krainie Czarów”. Druga kraina to Adventureland - Indiana Jones (rollercoaster – bardzo fajny!), Piraci z Karibów (skała piratów) itp.. Trzecia Kraina to Frontierland - dziki zachód, taka fajna kolejka górska, dom strachów – świetny. Disneyland bardzo dba o szczegóły! Były kościotrupy, które się ruszały, panna młoda jako duch… Świetne!). Czwarta Krainy to Discoveryland – najlepsza kolejka, czyli Space Mountain: Mission 2. Poszliśmy na nią tylko ja, Tata, Maciek i ciocia Ania. Było strasznie szybko!!! Najpierw odliczanie do startu, jak do lotu w kosmos, a potem ZIUUU! I pędzimy przez galaktykę z ogromną prędkością!! Wszystko po ciemku, ale widać meteoryty, drogi galaktyczne…

 Potem udaliśmy się do drugiego mniejszego parku – Walt Disney Studios. Ten park też był podzielone na cztery części, lecz poszliśmy na tylko jedną. Kraina Toy Story, gdzie poczuliśmy się jak zabawki!

Jedną z atrakcji był symulowany skok spadochronowy. Potem poszliśmy (ja, Maciek, Madzia i Tata) na taką jakby rampę, w której wsiadało się do takiej wyścigówki i jeździła… Do tej i do tej atrakcji staliśmy po 30-40 min, ale było warto! Ostatnią atrakcją była Tower of Terror, która znajdowała się w opuszczonym hotelu! Najpierw weszliśmy do pomieszczenia, gdzie została opowiedziana historia, o tym, że kiedyś jakaś rodzina zginęła w windzie i od tej chwili hotel jest opuszczony i nawiedzony… Naprawdę podziwiam Disneyland za dopracowanie wszystkich atrakcji. Jeśli coś ma wyglądać na opuszczony hotel, to naprawdę tak wygląda! Jest ciemno, światła migają, jest kotłownia… To samo pracownicy – pani która była naszą „portierką hotelową” zachowywała się bardzo tajemniczo… Mówiła, że nie wszyscy mogą przeżyć i pytała się, czy wszyscy umieją latać itp… Gdy już nas tak postraszyła, to zaczęła się nasza podróż. Atrakcja polegała na tym, że jechaliśmy windą w górę i w dół, ale naprawdę szybko (oczywiście siedzieliśmy i mieliśmy zapięte pasy)! Najpierw gwałtownie w dół i pokazane były jakieś duchy i opuszczony korytarz potem szybko w górę, byliśmy bardzo wysoko… Mogliśmy to zobaczyć, bo gdy byliśmy na 12 piętrze, to wtedy otwierały się przed nami drzwi! Potem znowu bardzo szybko w dół, tak szybko, że podnosiło nas… I gdybyśmy nie mieli pasów, to podnieślibyśmy się do góry! To było super!

Nie wymieniłam wszystkich atrakcji, bo byłoby bardzo  ciężko to wszystko spamiętać! Niestety nie zdążyliśmy na paradę postaci z bajek… Ale za to rodzice kupili nam maskotki i breloczki! To był wyjątkowy dzień! 

W szósty dzień pojechaliśmy do Paryża! I bardzo dużo jeździliśmy metrem! Ciocia Ola była naszym przewodnikiem, zwiedziliśmy katedrę Notre Dame – śliczna! Zwiedziliśmy też najdroższą ulicę w Paryżu, gdzie były zegarki za 38 000 euro, były też wystawy różnych marek aut! Zobaczyliśmy Łuk Triumfalny. Mieliśmy okazję zwiedzić ogrody Luwru. Zobaczyliśmy też Moulin Rouge. Byliśmy w McDonaldzie i najfajniejsza rzecz – wieża Eiffla! Byliśmy na najwyższym poziomie! Na wysokości ponad trzech razy większej niż Pałac Kultury w Warszawie!

 To był super wyjazd! Myślę, że może kiedyś jeszcze raz pojedziemy do Francji!!!

16.07.2015

Wczoraj Tata zabrał nas do Zbyszka. To jest taka stadnina konna. Pojechaliśmy bryczką na przejażdżkę do lasu. Fajnie było, bo było ciepło. Chyba godzinę jechaliśmy tą bryczką, a potem było ognisko z kiełbaskami. Potem poszliśmy też skakać na trampolinie. Lubię jeździć na takie wycieczki z tatą.

Wczoraj wieczorem Mama zrobiła nam odciski stóp i rąk na papierze. To jest takie super. Mama maluje nam stopy i ręce farbą, a potem przykładamy je do kartki. Jak Mama maluje nam palce, to to tak gilgocze. Zrobiliśmy nawet trochę zdjęć. Co kilka lat robimy takie odciski, żeby zobaczyć jak nam stopy rosną. I na razie ja mam największą!

11.07.2015

Już wakacje! Nareszcie! Ten rok był bardzo męczący...

Zakończenie roku odbyło się 26 czerwca. Dostałam najwięcej nagród z całej szkoły (ach, ta skromność...). Miałam największą średnią - 6.00! Razem z Martyną i Marysią... Było rozdane kilka stypendium. Ja dostałam Dyplom Absolwenta, a razem z nim stypendium o wartości 600 zł!!! Ale super! Dostałam to, dlatego że miałam średnią 6.00, wzorowe zachowanie oraz dlatego, że miałam 100% ze sprawdzianu szóstoklasisty (z matematyki, polskiego - 100% i z angielskiego też)! Ale fajnie!

Dostałam dyplom za uczestniczenie w kółkach, za bycie przewodniczącą szkoły, list gratulacyjny, za frekfencję, za bycie najlepszym uczniem... Ale chyba najważniejszym dla mnie dyplomem jest podziękowanie od Pani Dyrektor, "za trud i pracę włożoną w realizację działań szkolnych, za bezinteresowną pomoc i ofiarność, za życzliwość, za wielkie dziecięce serce". Tak mi miło! 

Teraz idę do gimnazjum. Bardzo się cieszę, ale szkoda, że Martyna nie idzie ze mną

No trudno... Ale idzie ponad połowa mojej klasy! To wszystko dzięki Mamie! 


Ale najważniejsza sprawa to... PIES! Rodzice się zgodzili! Hurra!!!!!!!!

Będzie SUPER! Bardzo się cieszę!!!


30.06.2015

Wow! Jestem już po zakończeniu roku. I zakończeniu nauki w szkole podstawowej. Mam już za sobą egzaminy (które były bardzo bardzo proste). Bal gimnazjalny też jest za mną. Było bardzo fajnie. Miałam dwie sukienki – jedną galową, drugą taką śliczną niebieską. Tańczyłam przez cały wieczór. Na polonezie byłam drugą parą. Tańczyłam z Bartkiem Pabisiakiem. Jedzenie też było dobre. Były paluszki, ciastka, żelki – bardzo mi się podobało.

Na zakończeniu roku już nie byłam w roli przewodniczącej szkoły. Teraz siedziałam razem z moją klasą na krzesełkach. Mieliśmy takie niebieskie czapki – takie jak na zakończenie liceum w amerykańskich filmach. Wyszłam dużo razy na środek. Dostałam stypendium – tym razem 600zł! Pani dyrektor wywołała mnie i Martynę i wręczyła nam bon do Empiku za 100 zł. Powiedziała, że jesteśmy jej mróweczkami. Pani jest kochana. Bardzo mi było miło. Po oficjalnej części odwiedziłam każdego nauczyciela i wręczyłam mu wierszyk napisany specjalnie dla niego. Mama mi pomogła w tym. Mama zawsze ma najlepsze pomysły!

26.06.2015

Nareszcie powstała w naszym domu oranżeria! To jest takie pomieszczenie przed wejściem do domu, które jest całe oszklone. Są tam wielkie szyby, przez które wszystko widać. Na dodatek stoją tam piękne brązowe meble. Są tam dwa fotele i kanapa. Nawet tam jest piękny mały stolik. Podobno będą tam stać rośliny. Teraz jak się tam wychodzi, to trochę jest ciepło, bo słońce grzeje to pomieszczenie. Ale to nic – i tak bardzo przyjemnie się tam siedzi!

16.05.2015

Dawno nie pisałam... Szkoda

Poprawię się

1 kwietnia pisałam sprawdzian szóstoklasisty. Był łatwiejszy niż te próbne. Myślę że dobrze sobie poradziłam

W lutym miałam wyprawiane urodziny. Było super

Staram się o jak najwyższą średnią.

W tym roku brałam udział w wielu konkursach. W dyktandzie z angielskiego zajęłam 2 miejsce. W konkursie ortograficznym powiatowym byłam wyróżniona. Na dodatkowym angielskim pisałam już ze 4 konkursy. Z matematyki dostałam się na drugi etap konkursu kuratoryjnego... Oczywiście brałąm też udział w zawodach itp.

Gimnazjum w Kurowicach to będzie moja przyszła szkoła. Bardzo się cieszę Dobrze że Mama tam uczy

Najlepsza w tym roku była Odyseja! SUPER! Odyseja to najlepszy konkurs na świecie! Uczy ona krekreatywności i współpracy w grupie. Prowadziła ją moja Mama i pani Beata. Na początku roku Mama odwiedziła naszą szkołę. Zapisało się 11 osób. Stworzyły się 4 grupy po 7 osób (z Bukowca i z Kurowic). Bardzo długo się przygotowaliśmy. Wreszcie 8 marca odbyły się eliminacje w Łodzi. Na finały ogólnopolskie dostały się 3 drużyny!!! Do Gdańska pojechaliśmy na 2 dni Super! Niestety nie dostaliśmy się do finałów w USA... Może za rok? 

Szkoda że już opuszczam tą szkołę. Ale na pewno będę ją odwiedzać! 



15.04.2015

W ostatni wtorek byłam na powiatowym konkursie ortograficznym w Koluszkach. Pojechałam tam z Martyną, Natalią Gąsińską i panią Kowalską. Byłam już drugi raz. Lubię tam jeździć, bo nie mam wtedy lekcji. Dyktando pani czytała trzy razy. Raz – żeby zapoznać się z treścią, potem powoli, żeby napisać i ostatni raz, żeby sprawdzić. Było słowo „chyży” i tutaj miałam błąd, bo napisałam „hyży” tak jak ma na nazwisko taki pan z Mam Talent… Ale dostałam wyróżnienie!!! Super! Martyna zajęła II miejsce. Brawo! Potem nawet pani Kowalska kupiła nam lody! Super było.

Niedawno był turniej w piłkę nożną. Ja jestem bramkarzem w naszej drużynie. Nie za bardzo umiem bronić, ale na szczęście Marysia Koza jest obrońcą i mnie kryje, więc nie wpadają mi żadne gole. Grałyśmy nawet z drużyną z Kurowic i zajęłyśmy I miejsce! Dostałyśmy puchar, ale musiał zostać w szkole.

7.03.2015

Dzisiaj byłam na konkursie z języka angielskiego w gimnazjum w Kurowicach. Musiałam napisać dyktando. Dobrze mi poszło! Zostałam wicemistrzem. Dostałam dyplom i takie pudełko z flagą brytyjską. Fajne! Lubię angielski. Nawet jestem z niego dobra, ale chciałabym znać go trochę lepiej. Ale wszystko przede mną!

21.02.2015

Wczoraj było zakończenie semestru. Udało mi się mieć średnią 5,91! Miałam same szóstki oprócz przyrody. Nawet z historią mi się udało. Ale nie przejmuję się tą przyrodą. Mam nadzieję, że uda mi się na koniec roku. Dostałam stypendium. Bardzo się cieszę. Staram się, żeby dobrze się uczyć. I chyba wychodzi!

19.01.2015

Nie mogę w to uwierzyć! Mam świnkę morską w domu! Tak się cieszę! To nie jest mój prezent urodzinowy, tylko teraz są ferie, więc była okazja, żeby po nią pojechać! Tak się cieszę. Jest taka ładna. Właściwie to ładny – ma na imię Miki. Jest czarną rozetką. Sierść ma na wszystkie strony. Pojechaliśmy z tatą po klatkę, karmę, siano i potem po świnkę. Kupiliśmy ją w Kakadu w Manufakturze i pojechaliśmy do babci. Trochę się bała. Rozumiem. Musiało być bardzo stresujące, ale teraz siedzi sobie u mnie w pokoju. Mam nadzieję, że szybko się zaklimatyzuje. Tak się cieszę!!!

12.12.2014

Wow! Dziś odbyło się otwarcie ekopracowni w naszej szkole. To jest sala przyrodnicza. Był tam remont – teraz jest tam bardzo ładnie, jest tam tapeta z lasem i są nowe pomoce naukowe. Nawet nowe mikroskopy i modele człowieka. Elvis – szkielet – już tam stoi od lat, ale wiele innych rzeczy jest nowych. Chodzę na kółko przyrodnicze i razem z moją klasą i panią dyrektor przygotowywaliśmy się na to oficjalne otwarcie ekopracowni. Dziewczyny przygotowały jajko w occie, inne zbudowały wulkan, a ja z Patrycją miałyśmy zaprezentować dżina. Takiego trochę oszukanego, ale co tam. Chodziło o to, że gdy połączyło się substancje, to z kolby wylatywał dym. I ja z mamą wymyśliłyśmy taki scenariusz, że prezentujemy dżina. Spodobało się. Na szczęście! Potem dostaliśmy takie małe kalendarze i zdjęcie z tego dnia.20.11.2014

Dzisiaj było podsumowanie Miesiąca Życzliwości. Chodziło o to, żeby przez listopad wybrać kilka osób, które są życzliwe. I okazało się, że to ja byłam tą osobą! Dostałam lizaka i taką uśmiechniętą żółtą buźkę! W ogóle się nie spodziewałam. Ja nawet nie staram się być miła. Po prostu taka jestem uśmiechnięta. Ale bardzo się cieszę, że zostałam wyróżniona.

 



11.10.2014
W sumie jest nawet OK. Już jestem w ostatniej szkoły podstawowej! Miałam już sprawdziany próbne. No i sprawdziany normalne. Kartkówki też... Narazie najmniejsza ocena, to 4
Żeby tak tylko zostało
Dzisiaj nocowała u nas Amelka - przyjaciółka Madzi. gdy Madzia była na angielskim ja z nią robiłam układ taneczny Bardzo ją lubię!!!
Moje najlepsze koleżanki to:
Wiktoria Jaszcyk - jest bardzo miła, ma fajne gospodarstwo: konie, pieski, kury, kaczki
Wiktoria Andrysiak - idzie ze mną do gimnazjum. Hurra!
Hania Poźniak - możliwe, że też pójdzie do Kurowic. Obie lubimy Harry'ego Pottera
Marta Rożenek - chodzi na zmianę z Kubą i Kamilem, ale jest bardzo fajna, taka wyluzowana
Marysia Koza - jest najwyższą dziewczną w klasie, lubi czytać książki, lubi matmę
Jula Nassalska - nie lubiłam jej, ale teraz jest fajna

Moje przyjaciółki:
Martyna Urban - jest super - jest spokojna, dobrze się uczy i też lubi Harry'ego Pottera
Jula Mariasik - jak w każdej przyjaźni mamy wzloty i upadki, lubimy się kłócić, czasem na długo. Np. teraz nie gadałysmy przez 3 miesiące. Ale jest moją przyjaciółką od 3 klasy
Patrycja Zarzycka - hmm... no, wspiera mnie w trudnych chwilach.
Hania Poźniak - ją też tu chyba można zaliczyć
MAMA - to moja najlepsza przyjaciółka! Jest doskonała, najpiękniejsza, najzdolniejsza i naj, naj!
"Mama zastąpi ci każdego, ale nikt ci nie zastąpi Mamy".

W ogóle zostałam przewodniczącą szkoły! W tamtym roku był Maciek - super się spisał - to teraz moja kolej!
Bardzo się stresowałam, gdy miałam przedstawić siebie jako kandydatkę! 

Na dodatek drugi rok jestem redaktorem naczelnym gazetki szkolnej "Świat według Bukowca"

Mój ulubiony przedmiot to angielski, polski i w-f (Wczoraj napisałam petycję o dodatkowe zajęcia z w-f i podpisało się pod nią 43 osoby na ok. 100 w szkole!)
Chodzę też na wszystkie możliwe kółka w szkole! Mam też dodatkowy angieslki we wtorki i czwartki. Chodzę tam od 4 klasy. Na mażoretki tez oczywiście uczęszczam.

Mama napisała dwie książki. Jedna jest o gminie Brójce, a druga z bajkami! Normalnie to są hity! Każdy ze szkoły je ma! Ta druga nosi tytuł "Wielka Księga Opowieści". Są tam obrazki i bajki stworzone przez dzieci, ale tak naprawdę to Mama ze mną pisała tą książkę. Ile było przy niej pracy! Mam anie spała prawie w ogóle! Ale udało się!


23.09.2014
Jestem już w 6 klasie. W 5 klasie miałam najwyższą średnią w szkole - 5,91. Tylko z przyrody miałam piątkę. Teraz staram się o 6.00. Moja świnka morska, którą dostałam 19.01 była czarną rozetką i miała na imię Miki. To był chłopczyk. Bardzo lubił marchewki. Bardzo go kochałam i bawiłam się z nim codziennie. Niestety 18.07.2014 zmarł. Nie wiem czemu. Bardzo mi smutno. Chciałabym nowego zwierzaka. Może być to świnka morska, królik, pies... Najbardziej jednak marzę o kocie. O kocie brytyjskim krótkowłowsym. Ale pewnie go nie dostanę, bo Mama powiedziała, że już nie chce więcej zwierząt, bo jak umierają, to się to bardzo przeżywa. Jednak to moje największe marzenie!
KOCHAM ZWIERZĘTA!


24.08.2014
21.08 wróciliśmy z wakacji w Egiptu! Super!!!! Polecieliśmy tam samolotem. Wow! Jakie fantastyczne przeżycia! Pierwsze wrażenie - ale gorąco To nie były moje pierwsze wakacje za granicą. Byłam już w Grecji z Maćkiem, Mamą i Tatą. Madzia i Marcyś nie byli, bo jechaliśmy autokarem... A teraz w wegipcie był aquapark, lunapark, pyszne jedzenie i 7 basenów!
Hotel fantastyczny! Taki mieliśmy pokój:
http://alfastar.pl/media/egipt/makkadi-bay/serenity-fun-city-pokoj-rodzinny/large/serenity-fun-city-pokoj-rodzinny-6.jpg

Było bardzo mało pokojów, które miały dwa pomieszczenia, a nam akurat taki się trafił
Jedzenie - przepyszne. Można było jeść ile się chce i, co się chce! Były szwedzkie stoły... My mieliśmy swój ulubiony stolik obok herbaty


http://holidaycheck.com/data/urlaubsbilder/images/1/1166817708.jpg


Było też wesołe miasteczko!!! Były takie łańcuchy:
http://alfastar.pl/media/egipt/makkadi-bay/serenity-fun-city/large/serenity-fun-city-7.jpg 
Taki statek, co się bujał:
http://www.holidaycheck.de/data/urlaubsbilder/mittel/1/1161930153.jpg

Karuzela:
http://img.koala.sk/img/2014/FUN_CITY/serenity_fun_city11.jpg


Ciuchcia:
http://www.holidaycheck.de/data/urlaubsbilder/mittel/1/1161930161.jpg


Autka:
http://www.holidaycheck.com/data/urlaubsbilder/images/1/1163948397.jpg

I jeszcze Music Expres.
Na wszystko potrzebne były bilety. A bilety dostawaliśmy na Mini Disco. To była taka dyskoteka dla dzieci. Prowadziły ją codziennie animatorki z różnych krajów: z Polski, z Ukrainy, z Rosji... Trwało, to pół godziny. Od 20:00 do 20:30.
I wtedy codziennie chodziliśmy sobie do Luna Parku.

Było jeszcze sześć basenów . Cztery - duże, głębokie na 140cm, w piątym się zwiększała głębokość, tak jak nad morzem, i szósty był dla dzieci:
http://data2.merlinx.pl/VNET/VNET-HRGSER-13.jpg


Był jeszcze taki "figloraj dla dzieci". Madzia i Marcyś lubili tam chodzić. Tam się bawili, rysowali, malowali i oglądali różne bajki. 




Była jeszcze jedna, największa atrakcja Aqua Park!!! W życiu czegoś takiego nie widziałam!!!
http://www.holidaycheck.pl/data/urlaubsbilder/mittel/1/1163466489.jpg
W hotelu było 36 zjeżdżalni!!!
Na tych zjeżdżalniach zjeżdżało się na pontonach. Można było jechać w dwójkę, albo osobno. Była też jedna zjeżdżalnia na 4 osoby. Jak się zjeżdżało z Tatą, to albo się wywracało do wody, albo na takiej pomarańczowej zjeżdżalni:


Dojeżdżało się do samej góry!

https://cdn.sunjets.be/img/static/im750/16000/16017/16017F.JPG


Na niebieskiej, żółtej i czerwonej jechało się na matach! Ale to było szybko. A Tata jak jechał, to tak wpadał do wody, że ochlapywał ludzi na leżakach

 Byliśmy też na wycieczce w Luksorze. Było bardzo, bardzo gorąco!!! Zobaczyliśmy grobowce królów:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c7/Valley_of_the_Kings_(Luxor,_Egypt).jpg

I w świątyni Hatszepsut:

Hatszepsut – faraon, władczyni starożytnego Egiptu z XVIII dynastii, z okresu Nowego Państwa. Panowała prawdopodobnie w latach1503 p.n.e. do 1482 p.n.e., lub 1479 p.n.e. do 1458 p.n.e., lub 1472 p.n.e. do 1450 p.n.e.

Córka Totmesa I i królowej Ahmes, przyrodnia siostra i żona Totmesa II, z którym rywalizowała o sukcesję. Po śmierci Totmesa II objęła regencję w imieniu małoletniego Totmesa III. Prawdopodobnie w drugim lub trzecim roku regencji ogłosiła się władcą i przyjęła tytuł królewski, wywodząc swe prawo do tronu na podstawie, jak sama stwierdziła, współrządów ze swym ojcem, Totmesem I. Różnie oceniana. Jej zasługą było rozszerzenie stosunków handlowych. Jednak z drugiej strony jej wieloletnie zaniedbania militarne zmusiły kolejnego władcę Totmesa III do organizacji wypraw wojennych przeciw koalicjom antyegipskim, powstałym głównie w Syro-Palestynie (wkrótce po wstąpieniu na tron Totmes III nakazał usunąć wszelkie wizerunki swej poprzedniczki, a lata swego panowania liczył od śmierci Totmesa II).

http://maps.budowle.pl/photos/69.jpg
http://www.pozwiedzaj.pl/galerie/34/zoom/dolina-krolow-swiatynia-hatszepsut.jpg

Z Egiptu przywieźliśmy
- obraz z papirusu, który świeci w ciemności,
- 6 zegarków,
- 4 zakładki z naszymi imionami napisane w hieroglifach,
- 6 łańcuszków z naszymi imionami napisane w hieroglifach,
- egipską herbatę kibiskus (po egipsku: karkade),
- 4 breloczki wielbłądy i jeden dla Mamy do kluczy.
I we wszystkim tata się targował. Tata nawet na drugim końcu świata sie dogada




A pogoda cudowna, u nas w Polsce tylko pada, pada i pada

A na działce wczoraj Tata zauważył dwa nowe jeże. Malutkie, maja chyba miesiąc, albo dwa tygodnie To dla tego ten jeż - mama była taka spasiona

17.07.2014
Jest 21:20 i dowiedzieliśmy się, że mamy jeża na działce Ale tylko Mama i Tata go widzieli ja nie zdążyłam
Może mieszka tam cała rodzinka
Hurrra!!!
A dzisiaj zrobiłam SAMA ptysie z czekoladą Maciek zrobił tylko polewę czekoladową. 
Mama zamówiła Maćkowi komplet "Dziennika Cwaniaczka". Super książki Wszystkie przeczytałam i... nie wiem, co robić Czytałam też wszystkie części Harry'ego Pottera

Z OSTATNIEJ CHWILI! - wszyscy widzieliśmy tego jeżyka Spasiony trochę


13.07.2014
Dzisiaj pojechali od nas nasi goście - Gosia, Marcelinka i Piotruś. Jejku, jacy kochani! Piotruś taki fajniutki, ma roczek, ale jest super! Dziewczynki tez bardzo grzeczne. Bawiły się z Madzią lalkami, Petshopami, kucykami Pony... Super. Tata nadmuchał materac i dziewczynki były bardzo zadowolone  
A wczoraj pojechała Karolina. Szkoda. Była u nas trzy dni Bardzo fajnie!!! Mama wytłumaczyła jej rzeczy z polskiego; jakieś orzeczenia, przydawki, dopełnienia, podmioty... Wszystko! Ale Karola zdolna, więc sobie poradziła, ja może też bym to umiała, ale ja widziałam takie cuda pierwszy raz na oczy! 

28.06.2014
Wakacje... Piękne są! A najlepsze jest w nich to, że już się zaczęły!!! Wczoraj był ostatni dzwonek w roku szkolnym 2013/14!!! Ale fajnie... A akademia była bardzo ciekawa, bo prowadził ją Maciek. Pni dyrektor wręczyła mi nagrody... o, i to jakie!!! Mam dyplomy za:
- frekfencję
- celujące wyniki w nauce i wzorowe zachowanie
- za najwyższą średnią w szkole
Dostałam też stypendium w wysokości 500 złotych Maciek dostał 400 złotych - też ładnie
Może dostaniemy tablety? Tata już ma


26.06.2014
Jutro koniec roku Wreszcie wakacje... znów będą wakacje! dzisiaj był apel, na którym były rozdawane dyplomy za udział w kółkach Wyszłam aż 7 razy! 
A, pani sekretarka powiedziała, że widziała moje oceny na koniec roku i że z przyrody to się nie popisałam ( no bo tylko z przyrody mam piątkę na koniec, a tak to średnia 5,91
Pani dyrektor powiedziała, że moja V klasa ma najwyższą średnią w szkole i zapytała się, kto jest przewodniczącym, aby on odebrał dyplom. No i klasa powiedziała, że ja, ale pani powiedziała, że ja nie mogę, bo ja będę miała, po co wychodzić (chyba po stypendium


22.06.2014
Wczoraj wróciliśmy z II Ogólnopolskiego Zjazdu Dużych Rodzin w Lublinie. Ale tam było fajnie
Był tam nawet prezydent Polski z żoną. Mamy z nim zdjęcia. Chociaż tylko Madzia ma takie fajne, bo prezydent objął ją. My z Maćkiem też tam staliśmy, ale Tata nas nie widział i nas nie "złapał". Szkoda... Ale za rok może będzie lepiej?
I tak było fajnie! Pierwszy dzień spędziliśmy na skakaniu na "dmuchankach". W drugim dniu ja z Maćkiem mieliśmy zajęcia w Domu Młodzieżowym Pod Akacją. Tam dzieliliśmy się na grupy: filcowe, teatralne, fotograficzne i kulinarne. Ja poszłam do filcowych, a Maciek na teatralne. Ja zrobiłam sowę i serce z filcu, a Maciek kukiełkę z rękawiczki. Poznałam tam taką Agnieszkę Miała 10 lat, ale była bardzo fajna. A przyjechała aż z Helu!!! 
Ciekawe gdzie będzie III Zjazd?

18.06.2014
Ale dzisiaj pani Ania Kowalska fajnie powiedziała (moja pani od polskiego. Fajnie się nazywa, prawda?:). No bo mieliśmy lekcje o mitologii greckiej (lubię ten temat - zwłaszcza po wakcjach w Grecji i musieliśmy w grupach zamienić wyrazy, które mają miały znaczenie kiedys i maja znaczenie dziś. No i nie wiedziałyśmy, co to jest "tytan". I pani powiedziała, że można powiedzieć, że tytanem z nauki jest Klaudia
Pani powiedziała jeszcze, że gdyby wiedziała, że mam dziesięć szóstek, to by mi tróję postawiła (hi, hi)
A wyniki w gimnazjum u Mamy są bardzo, bardzo dobre!!! Hurrra!!!!


17.06.2014
Hurrra!!! Mam najwyższą średnią w szkole! Mam 5.91 ! Mam 10 szóstek i tylko jedną piątkę! Ta piątka jest z przyrody... Ale to nic... I tak jest wysoka! 
Maciek tez ma wyskoką, bo 5.00. Naprawdę bardzo duża! 
A już niedługo wakacje!!! Ciekawe jak je spędzimy...

16.06.2014
Dzisiaj imieninki Mamy! Mama dostała prezenty: kubek z mazakiem i dwie bluzki
A dzisiaj jaka niespodzianka! Zostałam przewodniczącą naszej szkoły! WOW! Wcześniej Maciek, teraz ja... Pewnie nastepna będzie Madzia, a potem Marcyś Fajnie, że tak się stało! 
Niby jestem też werblistką, ale chyba  już nie... Bo przecież jestem przewodniczącą... Eee tam... Tak jest jeszcze lepiej!


11.06.2014
Hurra! Madzia wygrała konkurs na MiniMini+ ... Mama jej w tym pomogła Będzie miała płytę z piosenkami!
Bardzo, bardzo się cieszę, bo idą wakacje! Już nie mogę się doczekać... Na szczęście do piątku jest wystawianie ocen... Czerwony pasek będzie na pewno. Na razie średnia wygodzi mi ok. 5,80 Może się poprawi, a może nie... Chciałabym dostać znowu stypendium. Lubię się uczyć, ale czasem to mam naprawdę trudne rzeczy. Chyba najgorzej idzie mi z przyrody. Piątkę będę miała gdy dostanę piątkę ze sprawdzianu, postaram się... 

Teraz są bardzo ciepłe dni. Jest ok. 35 stopni... Jak Rodzice pozwolą to razem z Maćkiem pojedziemy rowerami! 

A najważniejsze, co miałam opisać to książka Mamy... Tak się cieszę, że już jest Zaczepiają Mamusię na korytarzach, chwalą, zachwycają się (mają powód ... Bez Mamuni nic by się nie udało... Przecież Mama nie spała do 4 rano przez pół roku. Cały czas poprawiała bajki, dopisywała coś, usuwała... Ale najważniejsze, że się udało!!! To jest taka dobra Mama... 

 
11.05.2014
Wczoraj byłam na mistrzostwach mażoretek! Byłam tam cały dzień! Ja tańczyłam w kategorii wiekowej: juniorki. Madzia też była, ale ona była w kadetkach. Moja i Madzi grupa zajęła pierwsze miejsce! Mamy złote medale!!! 
Ja tańczyłam jako Hinduska - miałyśmy złote spodnie, czarne bluzki, czarne baletki i w ogóle fajnie wyglądałyśmy Było nas siedem: ja, Patrycja, Marysia, Wiktoria, Sara, Wiktoria i Sandra.
Madzia też miała bardzo ładny układ. Tańczyła do ludowej muzyki, miała też ludowe stroje z Bukowiaczka. Ich było cztery: Madzia, Paulinka, Zuzia i Wiktorka. 
Miałyśmy też trzy inne grupy: kadetki (zajęły 4 miejsce, to nie fair, bo zasługują na co najmniej 2!), takie malutkie dziewczynki: dwa smerfy i dwa Klakiery (też zajęły 1 miejsce) i jeszcze Agnieszka (jest najstarsza z naszego zespołu - ma 18 lat, tańczyła solówkę. Niestety, zajęła 7 miejsce - to samo co u średnich dziewczynek - zasługuje na 1 miejsce!)
Całkiem nieźle nam wyszło - lepiej niż w tamtym roku. No, tylko szkoda, że jury nie doceniło pracy dziewczyn i pani z naszego zespołu: Siete... 


3.04.2014
Wow! Od dziś Kraków, to moje ULUBIONE miasto! 
Byliśmy tam wczoraj i przedwczoraj! Było tam naprawdę super. Wyjechaliśmy zaraz po śniadaniu. Po drodze do Krakowa pojechaliśmy do zamku zamek Ogrodzienieckim w Podzamczu. Bardzo fajnie! Taki duży ten zamek, że się prawie pogubiliśmy. No bo tak... idziemy, idziemy, a tu nagle... nie wiemy, gdzie jesteśmy. Na terenie zamku była też sala tortur. Och... Nie chciałabym tam spędzać czasu. Były tam hiszpańskie buty (zgniatały kości), krzesło czarownic (to było takie krzesło z kolcami), dyby, piła (oj, chyba to było najokropniejsza rzecz - wieszano człowieka do góry nogami i go przecinali... fuuu...), wypruwanie jelit (rozcinało się brzuch i wkładało haczyk). Była też taka klatka, co wsadzało się tam człowieka i wystawiano klatkę na rynek. Każdy mógł go opluć, śmiać się z niego itd.). Był też taki stół, człowieka i rozciągało się go!
Później zobaczyliśmy Pustynię Błędowska (jedyną w Europie!). Warto!
Później byliśmy już w Krakowie. Poszliśmy na Stare Miasto, na Wawel, do Jamy Smoka, nad Wisłę... W nocy pojechaliśmy na Kopiec Kościuszki! Pięknie. Było widać CAŁĄ panoromę Krakowa! Cudowna! 
Byliśmy jeszcze w Krakowskiej Manufakturze Czekolady. Pycha! Bardzo, bardzo, bardzo smacznie! Piliśmy gorącą czekoladę, na dodatek po Krakowsku. Było tam nawet piwo czekoladowe!
Gdzie my jeszcze byliśmy? A raczej NIE byliśmy ! Widzieliśmy Uniwersytet Jagielloński, ołtarz Wita Stwosza w Kościele Mariackim, słyszeliśmy hejnał z wieży Mariackiej. Zobaczyliśmy Okno Papieskie. Na starym Mieście było bardzo dużo dorożek z konikami . Byli też mimi. Nie ruszali się w ogóle - tylko czasem zmieniali pozy
Było naprawdę bardzo fajnie!!!


17.04.2014
9 kwietnia byłam na wspaniałej wycieczce! O 7:45 wyjechaliśmy spod szkoły. Do Torunia jedzie się ok. 3 godzin, więc ok. 10:00 byliśmy na miejscu. Od razu ruszyliśmy w stronę Muzeum Piernika. Jakie piękne zapachy tam się unosiły. Poznaliśmy składniki pierników. Mogliśmy zrobić własne ciastka. Można było kupić sobie też pamiątki. Razem z Maćkiem kupiliśmy magnes Torunia. Gdy wszyscy byli gotowi, zaczęliśmy zwiedzać Stare Miasto. Naprawdę piękne! Zwiedziliśmy wiele rzeczy (dom Mikołaja Kopernika, Ratusz, Dwór Artusa itd.), pewnie moglibyśmy zobaczyć więc, ale szliśmy do Orbitarium. Mogliśmy zobaczyć tam wiele rzeczy związanych z kosmosem. Bardzo ciekawe! Potem poszliśmy do Planetarium. Wow! Zobaczyliśmy tam taki trochę "film". Bardzo to wciągało! I dosłownie i w przenośni! Pewne ekran miał nietypowy kształt. Był na suficie i był półkolisty. Bardzo dużo mądrych rzeczy się tam dowiedziałam, np. żeod Ziemi do Księżyca jest tylko 1 sekunda świetlna! Po seansie musieliśmy wracać . Dobre było to, że poszliśmy jeszcze do McDonald'a. To też było ciekawe . Do szkoły wróciliśmy na 20:30. Poszliśmy jeszcze na salę gimnastyczną, bo tata gra w siatkówkę. To był bardzo fajny dzień.

28 kwietnia razem z Martyną i Natalką na konkurs recytatorski do Koluszek .
Niedługo jest też Wielkanoc. Będzie cała rodzina i nawet ciocia Ola i wujo Guillaume. Hurra!



13.04.2014
Niedawno miałam konkurs recytatorski: "Strofy o ojczyźnie". Mówiłam wiersz "Czarna Jama" Joanny Papuzińskiej i kawałek prozy "Pan Samochodzik i zagadki Fromborka" Zbigniewa Nienackiego. Wyniki były 3 dni później. Kto się zdziwił? Ja! Przeszłam do dalszego etapu! Do ogólnopolskiego! Hurra! Następny mam 26 maja więc mam jeszcze trochę czasu



26.01.2014
Ojejku! Ale się cieszę!!! Hurrra!!!!!! W niedzielę (19.01.2014) pojechałam z tatą po... ŚWINKĘ MORSKĄ!!! Najpierw kupiliśmy klatkę, domek, karmę, poidełko itp. Potem pojechaliśmy do sklepu zoologicznego, ale nie było tam świnek, w drugim tak samo... Ale pojechaliśmy do trzeciego sklepu i tam były! Było ich trzech i każdy był chłopcem. Jeden był czarno-biały, drugi był czarny, ale z boku miał trochę białego, a trzeci był cały czarny, ale miał trochę szarego. Wybrałam tego trzeciego, wydawał mi się najładniejszy! Kupiliśmy go i poszliśmy jeszcze do weterynarza, żeby zobaczyć czy zwierzątko jest zdrowe. No i wszystko było OK
Potem pojechaliśmy do Babci i daliśmy śwince marchewki. Zjadła wszystko! Teraz bardzo ją lubi! Najbardziej z wszystkich warzyw i owoców!
Ma na imię Miki!
To jest moje pierwsze zwierzątko (choć jeszcze kiedyś miałam rybkę)!
Bardzo się cieszę!!!



18.01.2014
Wczoraj miałam urodziny! Jej! Ale było fajnie! Tak się fajnie złożyło, bo klasy IV-VI jechały na lodowisko... Myślałam, że nie umiem jeździć na łyżwach, ale się myliłam... Chyba dlatego tak mi fajnie szło, bo umiem jeździć na rolkach . Zaliczyłam kilka gleb, ale warto było tam pojechać
Mieliśmy też wczoraj apel kończąncy semestr. Dostałam cztery dyplomy: za frekwencję, bardzo dobre wyniki w nauce, za Kangura i za... najwyższą średnią w szkole! Dostałam ten dyplom razem z Martyną ! Mamy średnią 5,55! 
W czwartek pisałam sprawdzian próbny z angielskiego i dostałam 40/40 pkt. ! A na angielskim dodatkowym mam 11 miejsce w Polsce w jednym konkursie, a w drugim 2! Cieszę się, ale trochę szkoda, bo i w tym i w tym konkursie zabrakło mi JEDNEGO PUNKTU do wyższego miejsca ;(...

Ale i tak wszystko jest suuuper!!!


02.01.2014

Sylwester uważam za udany ! Było naprawdę super!!! Były i fajerwerki i zimne ognie! No i w końcu zobaczyłam się z Karolą!!! Bardzo mi się podobało! Wujo ma bardzo ładny dom... Madzia, Marcyś i Maciek tę bardzo zadowoleni, Madzia mówiła, że bawiła się z ciocią, rysowała plakaty, projektowała stroje i w ogóle świetnie się bawiła...

Marcyś był u babci. Chyba można się domyślić co tam robił... Oczywiście jadł słodycze ze sklepu babci... Tata przywiózł mu przenośne ,,łóżko" i na nim spał. Też oglądał bajki, ale bardziej chyba jest zadowolony z tych słodyczy, bo w domu nie za bardzo mu wolno tyle ich jeść... Miał mi trochę słodyczy zostawić, ale ,,zapomniał" .

Maciek byłu Adriana i pewnie cały czas grał na komputerze, albo na xboxie. Tak się tylko domyślam, bo nie chce mi powiedzieć...
Niedawno byli u nas ciocia Madzia, wujo Mariusz i mały Marcelek!!! Rany! Jaki on fajny! Pilnowałam go i bardzo go polubiłam! Mówił na mnie Dysia! I mnie tak wołał, bo ja jestem KlauDYSIA! To było taaakie super!!!


30.12.2013
Jutro będzie Sylwester!!!! Tak!! To chyba najgłośniejszy dzień w roku. Tylko teraz nie ma śniegu... Szkoda!!! Ja chyba pojadę do Karoliny, Madzia chyba na Wiskitno, Maciek idzie do cioci Moniki, a Marcyś do babci... Bardzo się cieszę!!! Rodzice idą na zabawę do... hotelu Hiltona! Życzę im wszystkim bardzo dobrej zabawy! To chyba będzie najbardziej superowy Sylwester!!!

25.12.2013
Hurra!!! Święta! Wczoraj była u nas Wigilia. Tata przyniósł do domu choinkę i ją ubieraliśmy. Ubrana jest podobnie jak w tamtym roku, czyli na fioletowo. Nie może mieć za dużo ozdób, bo jest żywa. Ale i tak jest bardzo ładna... 
Na wczorajszym wigilijnym stole było bardzo dużo dobrych potraw na przykład zupa grzybowa, krokiety, kompot, pierogi, smażone pieczarki (mama i ja robiłyśmy je godzinę!!!). Ale przed jedzeniem podzieliliśmy się opłatkiem! Były też trzy rodzaje ryby, czyli filet, karp i ryba po grecku (bardzo smakował mi filet, chodź nie jestem fanką tej potrawy). Ciasta były przepyszne (jak zawsze)! Mama zrobiła jeszcze deser z truskawkami!!! Jeju, jakie to dobre! 
Po kolacji były... prezenty! Ja dostałam naprawdę fajne: łańcuszek, kolczyki, błyszczyk, pendrive 8 GB (ale nie  takiego zwykłego, ten pendrive jest w kształcie figurki z gry ,,Angry Birds"), słodycze, perfumy i balsam, bluzeczkę, książkę po angielsku i pieniądze. Bardzo sie cieszę z moich prezentów
Madzia dostała cztery rzeczy z jej ulubionej bajki pt. ,,My little pony". Są, to lalka Equestria Girls, księżniczka Kadens i księżniczka Skyle i diamentowy pałac Twilight. Dostała też słodycze i książki.
Maciek dostał telewizor, płytę Spider-Man'a, pendrive (też z figurką ,,Angry Birds", tylko, że on ma króla świń, a ja czerwonego ptaka), dostał jeszcze płyte i pieniądze.  
Marcinek dostał samoloty, mini cymbergaj'a, kubek z autami, lego i słodycze. 
Rozdaliśmy jeszcze kartki, które sami zrobiliśmy. To były kartki świąteczne z życzeniami. Każda była inna. Były kartki z bałwankiem, Mikołajem, choinką, prezentami, elfami, z reniferami... Bardzo ładnie to wszystko wyszło!!!
Dzisiaj jeszcze jedziemy do wuja Marka i cioci Moniki i Adriana, a jutro do cioci Eli, Ani i wuja Krzysia. Będzie suuuper!!!
Kiedy Maciek będzie miał telewizor w pokoju, to ja też! Chociaż mój telewizor dostałam na Komunię, wię c to było prawie 3 lata temu... Ale i tak się cieszę!

22.12.2013
Wczoraj byliśmy w Porcie Łódź, na zakupach. Gdy mieliśmy wychodzić spotkaliśmy Świętego Mikołaja!!! Dostaliśmy od niego cukierki krówki. Potem tata nam zrobił zdjęcie w saniach Mikołaja. Mikołaj kazał nam zaśpiewać kolędę, albo powiedzieć wierszyk i oczywiście my jesteśmy bardzo wstydliwi, to mama nam pomogła. Mikołaj dał nam jeszcze czekoladę i powiedział, że bardzo ładnie śpiewamy i czy nie zaśpiewamy do mikrofonu. Mama od razu się wycofała, a my za nią, no bo jak tu zaśpiewać bez naszej kochanej Mamusi... Marcyś powiedział, że widział już cztery razy Mikołaja!!!! 
A tak poza tym, to nic się nie zmieniło w sprawie kota . Bardzo bym go chciała!!!!


16.12.2013
Tak bardzo chciałabym mieć zwierzątko! Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo! Najbardziej to chciałabym mieć kota. Takiego brytyjskiego, bo jest taki słoooodki . Chciałabym go dostać pod choinkę... Bardzo!!!!
W szkole dostałam 6 ze sprawdzianu z Religii. 24/24 pkt. Z polskiego mam 5+ za opowiadanie na lekcji i z 
w-f 6!!!!.A w listopadzie byłam najmilszą osobą w klasie i dostałam taaakiego wielkiego lizaka! Do tej pory go nie zjadłam... Na mikołajki w szkole dostałam misia, a na mażoretkach - szalik :-). 



15.12.2013
Już za 9 dni Wigilia! Hurra! A do przerwy Świątecznej tylko 5 dni! Ostatni tydzień szkoły w tym roku!!! Nasze województwo ma najfajniej bo zaczyna przerwę świąteczną najwcześniej i ferie ma bardzo wcześnie. Więc mamy między tym tylko ok. 2 tygodni szkoły! 
Wczoraj były urodziny Maćka. To znaczy były 9-go, ale świętował je wczoraj. Wyprawione były w figloraju ,,Kajtek". Było bardzo fajnie. Było TYLE  słodyczy! Naprawdę SUPER!!! 
W poniedziałek wyjdzie 2 gazetka szkolna w tym roku! Było naprawdę bardzo dużo pracy. Ale trzeba niedługo znowu zacząć i zostawać do 15.30... Ale lubię tą pracę!


09.11.2013
No, w końcu długi weekend. Odpocznie się zregeneruje się siły. Ostatnio w piątek bolała mnie głowa w szkole, więc poszłam do domu i poszłam spać. Usnęłam ok.14, a wstałam ok. 16 i juz mi głowa nie dokuczała. Potem w nocy wstałam o 00:00 i już byłam wypoczęta . He he!!! Dzisiaj przychodzi do nas ciocia Ania i ciocia Ela, żeby nas pilnować, bo rodzice gdzieś tam idą... Będzie bardzo fajnie. Mama kupiła nuttelę (PYCHA!!!). No i zrobimy tosty. Teraz razem z Madzią czekamy na wyniki konkursu My little pony (jej ulubona bajka). Konkurs polegał na tym, aby wybrać ulubioną postać i napisać dlaczego się ją lubi. Wyniki przyjdą 15-go!

19.10.2013
Dzisiaj wróciliśmy z domu kultury w Łodzi, bo byliśmy na Nocy Książkomaniaka. Było bardzo fajnie, mieliśmy spotkanie z autorami i przygotowaliśmy z nimi przedstawienie. Podzielili nas na 5 grup. Wyszło super!!! Potem mieliśmy pizze. PYCHA!!! Później przyszedł klaun. Ale nic nie widziałam, bo jakiś wysooooki chłopak mi zasłonił... Położyliśmy się ok 23, a usnęłyśmy o 2!!! Kilka razy panie do nas w nocy przychodziły, bo było za głośno! Upsss!!! A tak w ogóle to znowu wyskoczyło mi zimno!!! Ale na szczęście jak mi się budowało, to posmarowałam sobie sokiem z cebulą i już prawie nie mam!!! A w szkole zostałam redaktorem naczelnym w gazetce szkolnej!!! Hurrrrrrrrrrrrra!!! Nie spodziewałam się!



19.08.2013
Wczoraj wróciliśmy znad morza. Byliśmy jeszcze po drodze u babci i dziadka, bo się bardzo steskinili.    Ale tam było fajnie!!!  Tylko pogoda za bardzo nie dopisywała... Dwa dni byliśmy na plaży, a resztę na mieście lub na placu zabaw, który był na przeciwko naszego domku. Jeździlismy gokardami. Ja z mamą i Madzią jednym, a tata, Maciek i Marcyś drugim. Śćigaliśmy się, ale chłopaki wygrali, bo tata bardzo szybko pedałował. Na wakacjach wyskoczyły mi cztery zimna  i nie mogłam jeść lodów .  Za to mogłam jeść gofry były pyszneeeeee!!! Jedliśmy jeszce takie ,, twister chips", czyli taki zakręcony ziemniak na patyku. Ja miałam o smaku kethupowym. A jak jechaliśmy do Rowów to wyjechaliśmy o 3 w nocy, no i jedziemy, jedziemy i nagle o 7 samochód się zepsuł. No nieeee!!! Byliśmy przed Toruniem, a musieliśmy wracać do domu po inny samochód. W końcu dojechaliśmy tam  na 19...



 

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/k3.jpg

Moje pierwsze latte machiato...


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g2.jpg

Jadłam kebaba. Pycha!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g4.jpg
Jaki soczysty był ten arbuz... Miał 15 kilo... Tyle, co Marcyś:)

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g5.jpg
Pierwszy raz widziałam kraba!!! 

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g7abaa.jpg
Miejscowe SPA,



//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gr3aa.jpg

Piękna panorama Aten i my!
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gr4.jpg

Ruiny teatru greckiego.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gre2.jpg

Partenon - Świątynia Ateny, greckiej bogini. 

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gre3.jpggr

Jakie ożeźwienie!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/grec5.jpg

BACZNOŚĆ! 

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/grec9.jpg

Woda, plaża, słońce i... JA!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g1ggss.jpg

Ten listek laurowy nawet ładnie pachnie.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g1re.jpg

Och, jaka jestem silna.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g2re.jpg

A może będę kapitenem statku...


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg2a.jpg

Fajny wiaterek.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg3a.jpg

Hurrra!!!
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg4a.jpg

I chlup do wody!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg5a.jpg

Na meteorach.


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg7aa.jpg

Trochę szaleństwa chyba nie zaszkodzi...


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg8aa.jpg



//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg9a.jpg

Ten ,,Beak rolls" chyba jest stworzony specjalnie dla mnie...

TROCHĘ WSPOMNIEŃ:



Windą zjadę i zaraz na rolkach jadę!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/134.jpg

Czas na sen!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/182.jpg

Jestem jaskółka, co robi na niebie kółka.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/204.jpg

I Komunia Święta.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/343.jpg

Z chrzestnymi.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/346.jpg

No gdzie on jest?

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/605.jpg

Jasełka...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/688.jpg

Rodzina w komplecie-najlepsza na świecie

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/429.jpg

Chyba sobie zasłużyłam...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/749.jpg

Jak tam było PIĘKNIE!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/054.jpg

Gdzie to jest?

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/049.jpg

Ale gorąco!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/339.jpg

I miejsce w turnieju warcabowym klas I-III

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/379.jpg

Zawsze będę miło wspominać moją pierwszą wychowawczynię panią Agnieszkę Konecką...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/465.jpg

Królowa jest tylko jedna!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/098.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/100.jpg



Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/397.jpg

Wszystko stąd widać!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/0012.jpg

Dąb ,,Bartek"

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/0029.jpg

Dinozaur nas zjadł!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/0032.jpg

Gdzie są moje dwie jedyneczki?

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/20071209_076.jpg

10.07.2013
Hurrrrrra!!!! JUŻ WAKACJE!!!!! Ale się cieszę!!! Na razie jeszce nie byliśmy na wczasach, ale już 18 lipca jedziemy do Grecji do miasta Kokino Nero ( ja, mama, tata i Maciek) . Pierwszy raz będę za granicą  !!!!! Później w sierpniu jedziemy nad nasze polskie morze ( wtedy już całą rodziną).
Mama była już w Holandii, a my w tym czasie pojechaliśmy do zoo. Najbardziej ( jak zwykle ) podobało mi się ,,mini zoo" , ale i tak i tak bardzo mi się podobało!! Oby te wakacje laciały jak najwolniej!!





26.06.2013
Udało się- czerwony pasek będzie na świadectwie, bo średnia to 5,36 (druga w szkole ) Ale się starałam! Ho, ho, ho!!!! Jutro jest taki krótki apel i na nim dostanę kartę rowerową ( w końcu ). Dzisiaj mama dała mi
i Maćkowi lody do szkoły, ( Madzia i Marcyś dostali wczoraj) ale się cieszyli!!!! Przed chwilą byłam razem z mamą na zakończeniu roku przedszkolaków. Najmłodsze mażoretki występowały na tej uroczystości, no i pani Pabich powiedziała ,, A może ty też z nimi  zatańczysz?" ( ja jestem w tej najstarszej) . Bałam się odpowiedzieć ,, nie", no więc zatańczyłam, chociaż nic nie umiałam. Jakoś poszło...                   
JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ WAKACJI!!!!!! 



19.06.2013
Dzisiaj była wycieczka szkolna do zamku, skansenu i do kuźni. Zamek był w Oporowie, było tam pełno portretów, w ogóle to ten zamek jest bardzo stary. Niektóre przedmioty dochowały się aż do dzisiaj!!!! Poźniej pojechaliśmy do skansenu. Pani pokazała nam jak kiedyś ludzie mieszkali. Potem byliśmy w kuźni, widziałam jak kowal robił podkowę!!!! Ale to był super!!!! Najpierw wkładał do ognia metal, następnie szybko wyjmował go i udzerzał w niego młotkiem i tak kilka razy!!! Na końcu pojechaliśmy na ognisko. Kiełbaski były pyszne!!!! A tak w ogóle to jechaliśmy cztero gwizdkowym autobusem, którym jedzie reprezentacja Polski w siatkówkę!!!



29.05.2013
Dzisiaj Madzia ma imieniny - dostała pluszowego pieska i małe szczeniaczki. W piątek robi imprezkę, pewnie będzie superowa!!! Dzisiaj też mielismy w szkole DZIEŃ DZIECKA i ROCZNICA NADANIA IMIENIA SZKOLE!!!! Na początku dnia mieliśmy test o Mikołaju Koperniku ( patron naszej szkoły ) - zajęłam drugie miejce, ale niestety nie załapałam się do nagrody ... Potem pszedszkolaki zaprezentowały nam bardzo, bardzo fajne przedstawienie o kosmosie. Później klasy I-III miały szkolenie pierwszej pomocy, aklasy IV-VI rozgrywki sportowe ( mae mam całe zdarte kolano w wyniku gleby, było bardzo fajnie. A w konkursie matematycznym ,,Kangur" zajęłam pierwsze miejsce z mojej klasy! Hurra!!!! Jutro i pojutrze mamy dni wolne!!!!

28.03.2013
Uczę się szpagatu, ale jeszcze troche mi brakuje... Umiem już gwiazdę i bedę się uczyła takich fajnych figur!!!
Mamy teraz przerwę świąteczną, ale za tydzień do szkoły ! Nie chce mi się!!!!! 
Pani od polskiego zgłosiła mnie i Martynkę do konkursu ortograficznego. A niedawno pisałam Kangurka i Olimpusa z historii. Już niedługo będziemy miały mistrzostwa mażoretek! Cieszę się i to bardzo!
Chodzę też na angielski jest bardzo wysoki poziom ale radzę sobie!!!
17.03.2013

Oj, przypomniało mi się coś, to było ze 2 lata temu... Otwierałam sobie serek Danio i przyszła Madzia, ja się odwróciłam, a ona już go je!!! Otworzyłam sobie następny i przyszedł Marcyś ja się znowu odwróciłam, a tam on już wcina... Myślałam że zjem już spokojnie,a tu nagle zjawia się kto... Maciek!! 

No a tak już w współczesności to pani Ilona (moja wychowawczyni i pani od historii) zgłosiła mnie do konkursu historycznego. Tyle nauki, tyle stresu... No nie mogę...  Wcale mi się nie chce!!! 

Teraz jestem też taką jakby ,,korepetytorką", bo uczę Martę (kiepsko się uczy) angielskiego. 
SĄ POSTĘPY!!!

Mamunia wróciła z Anglii 8 marca - cieszę się i to bardzo!! Bez niej to nie to samo. Zawsze pomaga i w ogóle jest taka najlepsza. Z tatą nie było źle, ale wolę jak jest rodzinka w kąplecie...




11.02.2013
Oj, oj!!!! Jak już dawno nie pokazywałam się na naszej stronie!!! No ale moja mama mi przypomniała i teraz piszę. No to zaczynam... W styczniu wyprawiałam swoje urodziny - już jedenaste (ale ten czas szybko leci). To była klasowa imprezka. Udała się!!! Było bardzo dużo gości ok. szesnastu, to większa połowa naszej klasy, bo mamy w niej dwudziestu ośmiu uczniow. Byly dwa torty, a jakie pyszneeee!!! Moja mama robi najlepsze ciasta, torty i w ogóle wszystko!!! A 3 lutego miałam występ z mażoretk (to moje hobby) przyszło bardzo dużo ludzi i miałam ogromną tremę, bo występowałam w pięciu układach!!! Jeden tańczyłam z Madzią w duecie. Dostałyśmy gromkie brawa. W następnym tańcu tańczyłam w najstarszej grupie ( bo do niej należę chociaż wiekowo powinnam chodzić do tej średniej), a w niej jestem najmniejsza wzrostem, większe dziewczyny podnosiły mnie na swoich ramionach i nie trzymałam się ich!!! Tańczyłyśmy tez do hitu 
Gangnam Style. I tańczyłyśmy go wszystkie czyli wszystkie grupy - najmłodsza, średnia i najstarsza. Na refren wszystkie skakałyśmy. W ogóle trzeba dodać, że tańczyłam na obcasach!!! No ja i najstarsza grupa. I własnie przy tym skakaniu tak bolały nogi... Mój tata miał wczoraj imieniny. Złożyliśmy mu życzenia, daliśmy laurki. Tata bardzo się ucieszył!!! A dzisiaj oglądaliśmy taki super film pt. ,,Niemożliwe". To historia rodziny, która przeżyła falę Tsunami. Ona ich rozdziela i długo nie mogą się odnaleźć. Na szczęście są jakby w takich 
,,grupach" czyli mama i najstarszy syn są w jednej, a tata i dwóch mlodszych w drógiej. Nawzajem próbują się znaleźć. I na koniec tak jest. PRZEPIĘKNY FILM!!! Emocje sa naprawdę wielkie i przeżywa się to wszystko razem z nimi. Warto obejrzeć!!! Rodzina jest naprawdę najważniejsz a na świecie - to skarb. No i już ostatnia sprawa: w tą środę prawdopodobnie pójdziemy do kina na ,,Życie Pi" i to będzie w 3D. Ale się napisałam!!!!! A i jeszcze coś dostałam dyplom za bardzo dobre wyniki w nauce i wzorowe zachowanie i za 100% frekfencję. No i Maciek tez dostał dyplom za bardzo dobre wyniki w nauce i wzorowe zachowanie. SĄ FERIE!!!!



06.01.2013
Dzisiaj nic ciekawego sie nie działo, więc nie mam za dużo do opisania, ale jakieś 5 min. temu jedliśmy deser owocowy z bitą śmietaną i polewą do lodów (CZEKOLADOWA) PYCHAAA!!!!! A tak w ogóle za 11 dni moje urodzinki :-)!!




02.01.2013
Mamy już rok 2013!!! Wczoraj całą rodzinką (oprócz Madzi, bo usnęła) oglądaliśmy Sylwester w telewizji i słuchaliśmy przeboje roku 2012 na ESKA TV. Szkoda że nie mieliśmy gości, ale i tak było super!!! Już jutro idę do szkoły i będę musiała wstać bardzo wcześnie, a w ta przerwę wstawałam najwcześniej o 9, a jutro będę musiała wstać o 6:45. O nie!!!! 

23.12.2012
Hurrrrrra!!! Już jutro WIGILIA! Ale się cieszę, będzie cudownie. W to święto jesteśmy u cioci Moniki, wuja Marka i naszego kuzyna-Adriana (dawno ich nie widziałam). Podobno przyjdzie św. Mikołaj i coś dla nas przyniesie, ale jak nie, to i tak będę się cieszyć, bo będę z moją kochaną i przecudowną rodzinką. Pewnie ciocia przygotowuje coś pysznego nawet jeśli, to ryba (nie lubię ryb). Już nie mogę się doczekać!!!!!!!!!!

17.12.2012
Dostałam dziś szóstkę z j.polskiego za taki folder o Narnii (przerabiamy ją). Pracowaliśmy w grupach i byłam z Martą, Kubą i ze Stasiem. Pani nas pochwaliła i chyba nam poszło najlepiej. A tak w ogóle to nie dawno byłam na konkursie kolęd i pastorałek. śpiewałam z Martynką w duecie. Podobno komisji się bardzo podobało i niedługo będą wyniki... 


Dzisiaj kandydowałam do samorządu uczniowskiego. Ale się zestresowałam kiedy mówiłam.Zrobiłam ogromny plakat by na mnie głosowali.Maciek jest moim konkurentem.Ciekawe kto wygra?Jest wiele innych osób, ale trzymam kciki za Maćka i za siebie...  :-)



25.08.2012
Trzy dni temu były Madzi urodziny.Madzia dostała swoją wymarzoną lalkę Barbie.Bardzo, bardzo się z niej cieszyła. A jutro mamy występ Bukowiaczek i Bławistki a ja występuję w tym i w tym Madzia tak samo trochę się denerwuję, ale dam radę. A na ten występ przyjadą wujo Grzesiek i  ciocia Emilka.
21.08.2012
Dwa dni temu ja i Maciek wróciliśmy z obozu tanecznego.Było super, ale pogoda była nie za fajna. Miałam pokój z Wiktorią, Natalką z  Roksaną i z takimi dwoma dziewczynkami. Jedna z nich zachorowała. A pobudkę mieliśmy o 07.15, a ćwiczenia o 07.30.Cisza nocna była o 22.00 ale my zasypiałyśmy trochę później. Śniadania były bardzo dobre a ja miałam stloik z paniami bo nie było miejsca ale Roksana siedziała ze mną.A trzy dni przed końcem obozu przyjechali rodzice Natalki,Wiktorii i Roksany.Trochę było mi smutno, ale miałam się z kim bawić.Na następny rok poproszę rodziców o następny obóz.A jak wróciliśmy to czekał na nas piękny york ma na imię Kaja, ale musieliśmy ją oddać bo potrzepujemy pieska na dwór ale będziemy ją odwiedzać.

23.07.2012
Wczoraj byli u nas goście (ciocia Ela, wujek Krzysio, ciocia Ania , ciocia Ola i wujek Giam).Wujek Giam jest Francuzem, ale rozmawia się z nim po angielsku.Ale wszyscy woleli, aby ciocia Ola tłumaczyła.Od cioci Ani dostałam futerał na płyty, notes, zeszyt i kolorowanki, Madzia 3 kolorowanki i jedną taką, jak ja i zeszyt ,Marcyś segregator i kolorowanki, a Maciek jak przyjechał z urodzin kolegi zestaw magicznych sztuczek.A na stole były same pyszności: galaretki, takie ciesteczka-foremki, a wnich bita śmietana, borówki, ananasy lub brzoskwinie, dwa pyyyyyyyyyszne ciasta, a później gril.Ja zjadłam szaszłyka i był pyszny.Lubię jak mamy gości

18.07.2012
Wczoraj byliśmy w Warszawie.Super szybką windą w kilka sekund znaleźliśmy się na 30 piętrze Pałacu Kultury i Nauki.Widziałam stadion Legi,studio ,,Dzień Dobry tvn" i najwyższy hotel w Polsce i to wszystko z lotu ptaka.A jak ktoś chce w jednym pomieszczeniu spędzić jeden dzień wyszedłby po dziewięciu latach!!!Pani przewodnik opowiadała nam historię o Piasecznym, bo byliśmy na Starym Mieście.Pojechaliśmy na lotnisko, ale nie widzieliśmy nic ciekawego.Później byliśmy na Stadionie Narodowym.Byliśmy w szatni,w prysznicach i w takich wannach.I przechodziliśmy przez przejście dla vipów i dostaliśmy darmowe frytki.A na sam koniec byliśmy w Magdonaldzie.

15.07.2012
Wczoraj wrócilismy z nad morza.Szkoda,bo było suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper.Nad wodą byliśmy tylko 4 razy, bo pogoda była taka sobie.Ale i tak było fajnie.Byliśmy w parku linowym, na dmuchankach (te wielkie ślizgawki),na gokardach, na mieście i na pysznych lodach.I nawet raz wygrałam śmietankowego Big Milka.Chciałabym jeszcze raz tam pojechać...

01.07.2012
Uff! 8 hodzin jazdy nad morze się opłaciło. Ale warunki pogodowe nie były najlepsze. W Toruniu lało i była burza, ale pojechaliśmy do MCdonalda. Bo nie jedliśmy śniadania. I tak byśmy nie zdąrzyli, bo wstaliśmy przed 4. Jesteśmy w Rowach i mamy na przeciwko naszego domku jest plac zabaw. Nie byliśmy dzisiaj na plaży ani w mieście, bo jest mecz. Na szczęście dziś ostatni! Tata obiecał, że jutro tam pojedziemy. Muszę mieć pokój z Madzią, Marcysiem i Maćkiem.

26.06.2012
Hura!!! W tą niedzielę jedziemy na wakacje! O 2 w nocy wyjeżdżamy nad morze. Nie mogę się już doczekać. Będzie suuuuuuper! A najlepsze jest to że w telewizji móiwą, że będzie piękna pogoda.

25.06.2012
Nie mogę się doczekać końca roku szkolnego! Ale już wiem jakie mam oceny. Prawie same piątki no i jedna szóstka. W czwartej klasie chyba będzie trochę trudniej. Narazie nie trzeba się tym martwić. A dzisiaj razem z Maćkiem piliśmy koktajl truskawkowy, bo tylko on przyniósł truskawki, a powinni przynieść wszyscy z jego klasy. Był przepyszny! Chyba poproszę mamę, żeby też nam zrobiła koktajl.

24.06.2012
Dzisiaj razem z zespołem ludowym "Bukowiaczek" występowaliśmy na festynie w Teofilowie. Tańczyliśmy 5 tańcy. Marcyś też z nami tańczył. Po zatańczeniu każdy dostał 3 talony na jedzenie: N - napoje, G - gril, a C- ciasta. Ja zjadłam kiełbaskę z grila i wypiłam cole. Ciasto zjadł Maciek i Marcyś, a Madzia to i to. Na koniec dostaliśmy po lodzie i wracaliśmy do domu. W tym dniu byłam też w TEATRZE MUZYCZNYM. Stroje kosztują od 2 do 4 tysięcy, a niektóre nawet do 40 tysięcy! Na dodatek ważą ok. 4kg i jest tam bardzo gorądzo. Widziałam salę baletową, garderobę i scenę na, której odbywała się próba, bo dziś wieczorem będzie spektakl pt. "Kopciuszek". A wczoraj też wystepowałam z zespołem na festynie w Leśnych Odpadkach. Było bardzo fajnie. Udało mi się nawet przejechać no koniu mojej koleżanki Wiktorii Jaszczyk. Był też klaun Fiki Miki. Na loterii fantowej wylosowałam 2 długopisy, pierścionek, naszyjnik, piłkę plażową i pudełko RATATUJ. Madzia wylosowała skarpety dla taty, Marcyś kalkulator, Maciek kiełbaskę. Później wylosowaliśmy express do kawy. Chciałabym jeszcze raz przeżyć te 2 dni. A tak w ogóle dzisiaj są dziadka imieniny.

07.05.2012
22 kwietnia pojechaliśmy na zawody w tańcu mażoretkowym i zajęłyśmy II miejsce.Bardzo się cieszyłam.A wczoraj był konkurs recytatorski mówiłam ,,Lokomotywę".Pszeszłam dalej do drugiego etapu razem z Madzią i Maćkiem.A jutrogram na turnieju piłkarskim.Już nie mogę się doczekać.


26.02.2012
W piątek występowaliśmy na koniec projektu ,,NOWY PUNKT PRZEDSZKOLNY SZANSĄ DLA BUKOWCA".Trwał on przez 2 lata i się skończył. Mama brała w nim udział. Ale teraz już nie będę na świetlicy do 16. Byłam tam i wystepowałam w czerwonej sukience w groszki i tańczyłam do piosenki po angielsku. 


08.02.2012
Wczoraj byliśmy w kinie na ,,Alvin i wiewiórki 3" bardzo mi się podobało,to chyba najfajniejsza część.Może będzie jeszcze 4 i 5.Wtedy chyba też poszłabym do kina.



03.02.2012
Dzisiaj ja Madzia i Maciek występowaliśmy w Domu Kultury.Miałam tremę jak przed karzdym występem,ale wszystko wyszło wspaniale.Niedługo też będziemy gdzieś występować.W ten wtorek idziemy do kina na ,,Alvin i wiewiórki 3".



01.02.2012
Dzisiaj ja z Madzią i Maćkiem byliśmy w Domu Kultury na pokazie iluzjonisty.Umiem trochę sztuczek, ale z pewnością nie tyle co ten magik.Bardzo mi sie podobało.


 


31.01.2012
Wczoraj były imieniny Maćka,dzisiaj urodziny Adriana.Dzisiaj w nocy obudziłam mamę 0 3:00 z powodu bolą- cego palca.Na początek byłyśmy u doktora po skierowanie do hirurga potem byliśmy u Adriana chłopakom (tata i Maciek),a na samym końcu byłyśmy w szpitalu im.Korczaka.Po zrobieniu rendgena okazało się,że jest wszystko dobrze,ale nadal boli.W czasie czekanie ja z mamą śmiałyśmy się,że nie ma pacjętów i pan doktor mówi-Proszę się nie pchać,jest 14 mamy jesze 6 godzin do zamknięcia spróbuję się wyrobić (he he).



30.01.2012
Dwa dni temu byłam u Martynki.Było bardzo fajnie przyszła też Julka i Wiktoria.Martynka ma pieska i ma na imię Wuwu.Na początku się go trochę bałam,ale potem już nie.Noi dzisiaj też przyszły no nie całkiem,bo trzy nie mogły przyjść więc tylko Martynka przyszła.Było fajnie tylko poszła bardzo wcześnie,ponieważ miała tenisa.Ale na 100% niedługo się spotkamy wszystkie razem.


 24.01.2012
Urodziny mineły wspaniale.Dostałam chyba ze 100 prezentów-tak mi się wydaje.Teraz znowu idę na urodziny do kolegi do tego samego figloraju.Ciekawe jaki on chce prezent?



14.01.2012
Za trzy dni są moje urodziny.Będę je wyprawiać w figloraju ,,Malinowym Raju".Zaprosiłam sześć chłopców i siedem dziewczyn.Nie mogę się już doczekać.


28.12.2011
Trzy dni temu była Wigilia dostałam pamiętnik na hasło,domek dla Petshopów do tego dziewięć Petshopów,bez przewodową myszkę,atlas o gwiazdach,podświetlaną kulę przez,którą widać gwiazdo zbiory,teczkę i worek Świętego Mikołaja pełen słodyczy.


12.12.2011
Jutro wystąpie w konkursie recytatorskim o jesieni.Z mojej klasy jeszczse wezmą udział Martynka i Wojtek.Będziemy występować mam tremę,ale napewno sobię poradzę.

10.12.2011
Wczoraj były urodziny Maćka.Dostał duże trambambule,a od Krystiana metalowy czołg bardzo się ucieszył.Dzisiaj był turniej trambambuli.Ja byłam z mamą, a Maciek z tatą.Raz my wygrywałyśmy raz oni.Nie było zwycięzcy,ale pewnie będzie.



08.12.2011
Byłam dzisiaj w ,,Teatrze Nowym" na ,,Pipi".Było wiele ruchomych rzeczy człowiek był koniem,a maskotka małpą.Ale i tak było fajnie.Jutro Maciek ma urodziny jeszcze nie zrobiłam mu laurki, ale jeszcze zrobię.

04.12.2011

Klaudia (łac. Claudia) – imię żeńskie pochodzenia łacińskiego. Wywodzi się od nazwy rzymskiego rodu Klaudiuszów. Imię Klaudia nosiły wszystkie kobiety z tego rodu. Istnieją trzy święte katolickie o tym imieniu. Istnieje też pochodna forma tego imienia: Klaudyna.

Wśród imion nadawanych nowo narodzonym dzieciom, Klaudia w 2009 r. zajmowała 27. miejsce w grupie imion żeńskich[1].

Klaudia imieniny obchodzi: 20 marca18 maja i 7 sierpnia.

Znane osoby noszące imię Klaudia:

§  Klodia – rzymianka

§ 

 

Klaudia Akte – wyzwolenica i od 

 

 

 

55 r. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

kochanka cesarza 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nerona

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

§  Claudia Cardinale – włoska aktorka

§  Klaudia Carlos – polska prezenterka telewizyjna

§  Claudette Colbert – amerykańsko-francuska aktorka

§  Klaudia de Valois – królowa Francji

§  Klaudia Felicyta Habsburg – cesarzowa Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego

§  Klaudia Jans – polska tenisistka

§  Klaudia Kaczorowska – polska siatkarka

§  Klaudia Medycejska – arcyksiężniczka Austrii

§  Claudia Nystad – niemiecka biegaczka narciarska

§  Klaudia Pasternak – polska kompozytorka

§  Claudia Schiffer – niemiecka modelka

 

§ 

 

 

 

 

Klaudia Ungerman – zwyciężczyni konkursu 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miss Polski 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2008

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

§  Lady Bird Johnson – właściwie Claudia Alta Taylor Johnson – pierwsza dama USA w latach 1963-1969

§   




28.11.2011
Już jestem w nowej szkole.Pani wybierała dzisiaj osoby, które bardzo dobrze się uczą i pojadą w nagrodę pojadą do teatru na sztukę pod tytułem ,,Królowa Śniegu''.Noi wybrała mnie i taką Martynkę. Nie mogę się doczekać.Wyjazd będzie w sobotę o godz.10:30 narazie Maciek nic nie wie, ale pewnie się dowie.


05.09.2010
  Ale była niespodzianka po rozpoczęciu roku. Byliśmy w figloraju z Maciusiem.Skakaliśmy do kulek, Maciek sięprzyjaciółkę z przedszkola. Nie widziałam jej rok, bo chodziła do innej szkoły. Teraz się przeniosła do mojej szkoły, być może będziemy siedzieć w jednej ławce. Trzymam kciuki za to!!!
Ale znowu za rok przeprowadzam się na działkę. Też się cieszę, chociaż będę tęsknić za moją klasą i Karolą. Na pewno poznam wiele nowych rzeczy, bo w pierwszej klasie wszystko było łatwe, pewnie w drugiej klasie też tak będzie.
Wakacje miło minęły - byliśmy nad morzem, tam spotkałam Małgosię, ciocię Karolinkę i wuja Jarka. Nosił nas na barana, pływał z nami i szukał bursztynów dla mnie

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/bursztyn.jpg
 a Maćkowi stare jajko dinozaura. No, naprawdę.

Tutaj z Maciusiem i Madzią

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/klaudiak.jpg


A tutaj chodzę po wodzie

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/kla.jpg

21.08.2010
Wakacje w morzu. Tak właśnie spędziłam prawie dwa tygodnie - mogłabym nawet spać i jeść w wodzie. Za to właśnie brawo dla mnie - uwielbiam morze!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/klaudia.jpg


10.06.2010
Na działce w Bukowcu mieszka u nas królik. Chyba komuś uciekł z domu, bo tata mówił, że raczej jest oswojony. Będziemy go karmić, znajdziemy jakąś klatkę dla niego! Tata mówił!

25.06.2010
Najlepsi odbierają nagrody z rąk Pani Dyrektor na zakończenie roku

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/koniec.jpg

24.05.2010r.
Wczoraj byłam w teatrze '' Pinokio,,na sztuce pod tytułem kot w butach. Musiałam być cicho bo wiadomo teatr to miejsce publiczne i trzeba w nim się zachowywać  kulturalnie i cicho czyli:nie śmiecić! Nie hałasować, nie otwierać paluszków i czipsów.
Przedstawienie było bardzo fajne, ponieważ król tak śmiesznie akcentował, kazał czarodziejowi zdjąć szatę. A pod spodem miał takie fajne majtasy i pantalony. Czasami księżniczka tak tochę śpiewała, mówiła, była kapryśna i marudna. Nie zgadzała się z jej tatą, ale w końcu pogodzili się. Kot w butach miał fajne ubranie - podobało się ono tacie i Maćkowi. 
Była też sztuczka magiczna! Niebieskie fale z materiału - Kot się położył i było głęboko i on w powietrzu latał.
Pozdrowienia dla cioci Karolinki za bilety...

20.05.2010
Zawody pływackie za mną! Dostałam dyplom za samodzielne przepłynięcie dystansu 25 metrów stylem dowolnym. Były tylko 4 osoby z mojej klasy: Amelka, Klaudia, Jędrek i ja. Trwało to bardzo  długo, przepłynęłam dwa razy w głębokiej wodzie. Mamę by zakryło. Lubię basen bardzo. Na początku jest trochę zimno, ale potem jakoś lepiej. Umiem pływać nakładanką kraulową na plecach, strzałką, do przodu z dską i leżeć na plecach. Mamy fajnego pana, ponieważ jest dla mnie miły. Zapamiętał moje imię.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/klau.jpg

03.05.2010
Dziasiaj są babci urodziny. Od samego rana robiłam laurkę. Był to papierowy kwiat w papierowym wazonie. 
Byliśmy na obiedzie u babci i dziadka. Grałam w piłkę nożną z Adrianem i z Maćkiem. Wiem, że to trochę dziwne, że dziewczyna gra w nogę, ale jak pierwszy raz zagrałam, to mi się spodobało. 
Adrian nauczył mnie grać w tą piłkę, gram już długo na podwórku u babci. Na działce gra Maćko z tatą.

23.04.2010r.
Od początku kwietnia u nas w szkole w świetlicy był turniej gry w warcaby.Najpierw krępowałam się bardzo, ponieważ byli też zawodnicy ze starszych klas, a jeden z nich - Kuba był mistrzem klas I-III. Cały czas udawało mi się wygrywać, trenowałam w domu przed komputerem i grałam z tatą. Wczoraj i dzisiaj były już rozgrywki finałowe - a ja grałam właśnie w najlepszej piątce klas I-III. Wygrałam cztery razy a jeden raz zremisowałam z mistrzem z poprzedniego roku. Jednak ten remis dał mi szczęście, ponieważ zdobyłam najwięcej punktów ze wszystkich klas I-III. Wszyscy wychodzili ze smutną miną, że ze mną przegrali. Ja jestem teraz w pierwszej klasie, a byli tacy, którzy chodzą do drugiej i trzeciej klasy. Wygrałam z Olą, z Dawidem, z Adrianem, z Konradem, z Marysią, z Patrycją i zremisowałam z mistrzem - mieliśmy po jednej damce. Miałam grać z mistrzem jeszcze raz, dlatego że mieliśmy tyle samo punktów, ale niestety, chyba dla mnie lepiej, bo mistrz Kuba przegrał z Olą, z którą ja wygrałam. Dzisiaj rano dopiero się o tym dowiedziałam. Do następnego roku jestem mistrzem szkoły klas I-III. Nikt teraz nie będzie lepszy ode mnie. Za rok też się postaram być mistrzem szkoły. Pani, jak się o tym dowiedziała, ucałowała mnie w policzek i ja panią też. Od mamy i od taty dostałam harmonijkę.

Tutaj rozdanie dyplomów turnieju gry w warcaby.  Pokonałam wszystkich chłopców!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/dyplomy.jpg


 16 .03 . 2010r.
Dzisiaj byłam w teatrze''Baśniowa kawiarenka,, oglądałam przedstawienie pt. ''Ali Baba i 40 rozbujników,,  na spektakl wiózł nas autobusem mój tata. Teatrzyk lalkowy bardzo mi się podobał, dlatego że bardzo fajną bajkę wybrali, namalowali nam krzyżyk na ręce - było to potrzebne do spektaklu, ponieważ  była taka scena, że zbójcy chcieli napaść na Ali Babę - a jeden rozbójnik namalował kredą znak na tym budynku, na który mieli napaść. Potem poszedł po kolegów, ale w tym czasie Morgana - żona Ali Baby domyśliła się, jaki mają zamiar. Zeby im się to nie udało namalowała na naszych rękach krzyżyki, żeby nie rozpoznali - to na niby nasze ręce były domami. Obok lalek na scenie występowali aktorzy. 
Po zakończeniu spektaklu było zadanie dla nas - rysunek mówiący o treści baji. Niestety, nie udało mi się zdobyć nagrody, dlatego że konkurs był na czas. A ja nie lubię pośpiechu - lubię wolno i spokojnie. 

15 .03 .2010r.
Dzisiaj pani od angielskiego zaskoczyła mnie, dlatego że dostałam świetnie +, bo zawsze dostaję świetnie!
Należało zrobić książeczkę z angielskiego, pokolorować ją, podpisać rysunki, wyciąć, skleić i złożyć, bo to wszystko było z książki - ćwiczeń. Bardzo lubię angielski i jestem z niego najlepsza w klasie. To jest fajny język, dlatego że są fajne słowa i jak mam trudność, mama mi mówi, jak się szybko nauczyć. Kiedyś mama mi pomogła zapamiętać rzeczy, np. smell - znaczy wąchać i mama powiedziała, żeby zapamiętać, że śmierdzi. Touch - dotykać -  mama powiedziała, że dotyka się taczkę i się jedzie - tacz, tacz, tacz. I jeszcze taste - próbować - testujemy język.
On the right - po prawej stronie - mam rację - tak mi się kojarzyło.
A, jeszcze różnica między łazienką a sypialnią - bierzemy pianę z wanny i robimy na nią fyyy - wtedy wiem, że jest w środku f.
Jutro jest mój szczęśliwy dzień bo jadę do teatru.

23.02.2010r.
Dzisiaj był sukces! Na tańcach robiłam najlepiej krok.Pani poprosiła mnie na scenę, żebym zrobiła ten krok dla całej grupy. Pani robiła  wolno dla tych,którzy jeszcze nie umieli, a ja szybko dla tych dzieci, które już umiały. 

25. 02. 2010r.
Dzisiaj był ostatni dzień tańców na półkoloniach.Pani wybierała najlepsze osoby. Spośród wszystkich uczestników zostałam wybrana za najlepszą, jednak po rozmowie i poinformowaniu, że w przeszłości tańczyłam w "Czarnych stopach" pani postanowiła przyznać pierwsze miejsce amatorom, a ja z koleżanką, która również tańczy w grupie tanecznej, zajęłyśmy drugie miejsce.
Nagroda za drugie miejsce była losowana, ja otrzymałam pluszaczka-kaczorka z przyssawką.



24. 02. 2010r.                                                                          
Dzisiaj odkryłam mój kolejny talent artystyczny.Na  szklanej butelce wykonywałam w sposób twórczy różne wzory wycinałam i przyklejałam .Mama powiedziała, że będzie to już nasz rodzinny wazon.



23. 02. 2010r.
Dzisiaj na zimowiskach było karaoke.Śpiewałam z Karoliną piosenkę pt."Dwie bajki".Dostałyśmy nagrody pocieszenia -batony Princessa .Ja ledwo dosięgałam do mikrofonu!Ona ode mnie jest o rok starsza i dlatego jest wyższa.Karolina jest mądrą dziewczyną ma długie blond włosy.



22. 02. 2010r.

Dzisiaj był wielki dzień! Zajęłam trzecie miejsce w konkursie wiedzy o Łodzi. Nagrodą był czerwony lizak. Oglądałam też dzisiaj na  zimowiskach film pt."Alvin i wiewiórki 2". Była to opowieść o 3 wiewiórkach i o 3 wiewióretkach. Najbardziej mi się podobały występy tych zwierzątek. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
25. 10. 2009r. 
ślubowanie na "pierwszaka"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20. 06. 2009r. 
II miejsce w ogólnołódzkim konkursie plastycznym przedszkolaków " Mój ulubiony sport - mój ulubiony sportowiec"

 

 

 

 

 

 

 

 

21. 06. 2009r. 
noszę aparat ortod. na górne ząbki 

 

 

 

 

luty 2009r. 
bal karnawałowy - jestem Hiszpanką

 

 

 

 

 

 

19. 12. 2008r.  
mam przebite uszy

 

 

 

 

14. 01. 2007r. - występ na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy w Szkole Podstawowej na Widzewie

02. 01. 2007r. - wiatrówka 

 

 

 

 

7. 01. 2003r. - mój pierwszy, samodzielny makijaż - mamy szminką wysmarowałam sobie brwi, czoło i stopki

3. 12. 2002r. - 
powiedziałam pierwszy raz "tata"

12. 11 2002 r. - umiem robić "kosi, kosi łapci" i "kizia mizia" 

 16. 06. 2002r. - chrzest 


Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja