2013

08.01.2013
Sylwester odbył się domowo - były tańce, śpiewy, lista przebojów! Nawet Marcyś wytrzymał do pierwszej w nocy!!!
Najbardziej podobały mu się wulkany - fajerwerki!
Klaudynkę zapisałam na angielski - drogi jak pieron, Maćka w przyszłym roku - nie chciał zrezygnować z Bukowiaczka (terminy się pokrywają), bo nie pojechałby na kolonie właśnie z Bukowiaczkiem. Myślałam, że się uciesze nie musi już tańczyć, a tu proszę...
Mam dziewczynkę z Wiśniowej z rotacyzmem - ciekawe kiedy będą efekty - na razie ma kłopoty z apeksem języka. Jejku, mama określiła ją jako niedorozwiniętą językowo. Niby w żartach, ale nieładnie!!! Postawiłam sobie za punkt honoru pomóc jej.
No i ta maturzystka... i jej praca...
Na Jasełka się urwałam z pracy - dobrze, że dyrekcja mnie zwolniła. Madzia była dziewczynką, która spotkała krasnoludki w lesie, a Marcyś był jednym z Trzech Króli. Cudny występ!!!

20.01.2013
No i chyba głupi ma zawsze szczęście!!! Chyba to przysłowie najbardziej pasuje do sytuacji z projektem w Anglii.
Fartem załapałam się z listy rezerwowej. Z Polski leci jeszcze pani Janina - ma chyba 70 lat i bardzo wolno mówi (bradylalia) w odróżnieniu do mojego zazwyczaj szybkiego tempa mowy (tachylalia). 2 marca wylot z W-wy.
Wczoraj były wyprawione urodziny Klaudii. Pomyłka, w zaproszeniach. Zdecydowanie było za dużo chłopców, ściany brudne, ze sto razy chyba trzaskały drzwi na górze!!! Dzieciaki się ganiały- klęska. W końcu powiedziałam, że będę pytała z polskiego.

24.01.2013
No przecież pamiętałam, że kupoowałam 4 polewy czekoladowe do ciasta. A tu wczoraj taki myk. Ja tu do robienia ciasta, a ja ani cukru pudru, ani polewy!
Kit, zrobiłam polewę z dwóch czekodad i ćwiartki masła, a na wierzchu położyłam rafaello przecięte na pół. 
I jeszcze lepiej wyszło. Człowiek to nieraz, żeby nie zwariować, coś wymyśli.
Za to dzisiaj to dostałam rano nerwiu!!! Ja chyba nigdy w czwartek nie będę na czas w pracy na 7.30, już nie mówię o dyżurze o 7.10.
Przecież ja w tym czasie to jeszcze walczę z kwasami Marcysia. Że spodnie nie takie, że bajka w połowie, że Starszaki nie mogą wyłączyć telewizora, że boli go rzęsa, że idzie na klop!
Ale to nic, trzeba przeczekać, bo to rozwojowe i tyle!
 


11.02.2013
No i znowu ryczałam na filmie! Na świetnym filmie NIEMOŻLIWE. Byłam na tym w kinie ze szkoły i też wyłam. Przybylska powiedziała, że mnie to tylko na komedie trzeba zabierać. Naprawdę przepiękny film. Dzisiaj obejrzeliśmy z Jackiem i ze starszymi dziećmi.
No i ferie. Ja muszę uczyć się angielskiego i to w tempie raz dwa.
Dzieci dostały dyplomy półroczne za bardzo dobre wyniki w nauce (Klaudynka jeszcze za 100% frekwencję). Super sprawa!

27.03.2013
Od 2 do 9 marca byłam w Anglii - załapałam się z listy rezerwowej!
Najgorzej wspominam podróż - najpierw samolot (2h15), potem autobus (15min.), potem pociąg (pół h), potem metro (40 min.) i znowu pociąg (prawie 3 h). Jejku, myślałam, że zwariuję! POmogła mi przy tym metrze taka dziewczyna - zaprowadziła mnie pod same drzwi, leciałam za nią z bagażem - po schodach w górę, potem w dół, potem tunelem i wreszcie do metra.Wyściskałam ją na koniec.
Musiałam kupić sobie bilety na te przesiadki i bilet powrotny. A w pociągu już do Great Malvern najpierw usiadłam w I klasie - dobra, zmieniłam przedział. Konduktor spytał dokąd jadę, to mówię. I ten przekazał swojej zmienniczce, żeby przypilnowała, gdzie mam wysiąść. 
Poza tym miałam z pociągu zadzwonić do Basi, że już jestem 4 stacje przed Great Malvern i grucha, nie miałam ani zasięgu, ani nic. Poprosiłam panią obok - wykręciła numer, zameldowałam, gdzie jestem. No i jeszcze jedna pani z Filipin ze mną rozmawiała - kiedy dowiedziała się, że jestem z Polski, zaraz zadzwoniła do swojego kolegi, dała mi słuchawkę, pogadałam z nim, ten przesłał na jej telefon mapę mojej trasy docelowej!!! No naprawdę!!!Taka kultura! My jesteśmy zaściankiem, wstyd!!!
Wyjechała po mnie Loraine na stację, no i była skucha w jej samochodzie, bo zwymiotowałam najpierw na moje rękawiczki, pomyślałam, że może nie zauważy, ale potem PLIS - STOP! i dokończyłam pod murem. Okropne pierwsze wrażenie.
Wszyscy już byli w hotelu, szykowali się na kolację, a ja poszłam spać.
Miałam pokój z panią Janiną z Krakowa - świetny przykład bradylalii, w odróżnieniu od mojej tachylalii. No naprawdę, już na początku jej zdania wiedziałam, jaki będzie jego koniec. No i wszystko musiałam robić, jak sobie życzyła:
najpierw to ty pójdziesz umyć głowę, bo ja myję co dwa dni, a ty codziennie; jak ja bym myła codziennie, to już by mi wszystkie włosy wypadły; nie jedz tego, weź sobie więcej owoców; zostawiłam ci kawę w dzbanku, skosztuj; nie czytaj opisów pod tymi obrazami, tam są ciekawsze; jeszcze w tej sali nie byłyśmy, pospieszmy się; zostawiłaś mnie, bo chciałaś iść na zakupy, a potem godzinę siedziałąśw kawiarni; czytaj napisy na Sky News; nie, teraz nie przeszkadzaj organizatorom, to nieładnie; z kim ci będzie tak dobrze w pokoju jak ze mną; 
Doobra tam, najgorsze były jej bąki (dała czadu, myślała, że śpię, ale dopiero się obudziłam i słyszałam jej gazy!!!! i chrapanie - mam na komórce nagrany jej koncert - od 2 godz. nie spałam - chrząkałam, cmokałam, wreszcie wzięłam reklamówkę najbardziej szeleszczącą i tak ją tarmosiłam do 6 - dopóki jakoś się nie przebudziła. Reklamówkę też mam nagraną. nastawiła sobie zegarek niby na 6, ale nie zmieniła czasu, więc wstała przed piątą i tralala, wstawia wodę na herbatę, idzie do łazienki, w końcu pyta: A ty ze mną nie idziesz na śniadanie? Dobrze, idę, ale za 2 godziny. Oj przepraszam... Nic nie mówiłam, bo ta pani ma 69 lat, jest po dziesięciu operacjach, ma endoprotezę, no i mózg niesamowity - profesor PAN i UJ z chemii.
A tak ogólnie mieliśmy warsztaty z historii malarstwa, rzeźby, fotografii, praktyki z tego, tego i tego. Pyszne jedzenie - śniadania szwedzki stół - co kto chciał - ja latałam z talerzykami, miseczkami po jajka, fasolkę, pomidory, pieczarki, owoce w śmietanie, rogaliki francuskie, grzanki.
I codziennie w innej restauracji jedliśmy - indyjska, włoska, francuska i jeszcze jakieś tam.
- Ja się nie przebieram, nieładnie tak, Loraine się też wczoraj nie przebrała do restauracji, więc nie trzeba tak (a ja akurat się zawsze przebierałam i pozostałe 14 osób też).
Hotel ekstra, organizacja też, ludzie też.
Najważniejsze, że ok. Dyrekcja mnie puściła, część lekcji wzięła za mnie Małgosia Matuszczak, część Justyna i dyrekcja.

10.04.2013
No przecież czas tak szybko ucieka... W  "Życe Pi" jest zdanie: Czas sprzyja panice. Zgadzam się z tym!
Marcyś powiedział pani Ewie z przedszkola, że ja pojechałam w Kosmos. Pani: Może mama pofrunęła samolotem? 
Nieee, rakietą w Kosmos.
Przedwczoraj powiedział, że mamy w domu psa i słonia i że go karmię zawsze przy jedzeniu...
Nooo, nooo...
Klaudynka idzie na konkurs ortograficzny!!!
Maćko jest najlepszy na zajęciach z gitary!!!
Madzia robi wszystkie szpagaty we wszystkie strony!!!
Marcyś uczy się literek, na razie zna G, R, A - bo tak wpisuje w wyszukiwarkę i pojawia mu się Gralandia - ulubiona strona...
Dobra, każdy już ma po kokardę zimna na dworze, ludzie!!! Prawie połowa kwietnia i 5 stopni. Dzisiaj się zakopałam samochodem w błocie koło domu. Sąsiad mi pomógł i wypchnął auto.
Jacek chodzi z Maćkiem na halę do Bukowca. Tata gra w siatkę, Maćko w nogę. Właśnie na nich czekam, jest 21:31.
A w sobotę jedziemy na mistrzostwa mażoretek, trzymam kciuki!!!

24.04.2013
Marcyś jest mistrzem u pani stomatolog! Otwiera buzię, pozwala na borowanie, na wiercenie i wszystko inne... Dzisiaj nawet usnął na fotelu!!! Jejku, taki fajniutki!!! 
Madzi rusza się górna jedyneczka - dwa razy była Wróżka Zębowa - od lat zostawia 5 zł. pod poduszką...
Klaudynka jedzie jutro na konkurs z języka angielskiego, Maciuś na turniej piłki noznej. 
A my przekopujemy kawałek działki - wywozimy piach i wypełniamy ziemią. Z przodu zrobione, jeszcze zostało z boku. 

15.05.2013
Zapisałam Maćka na angielski, bo przecież położył mi sprawdzian z liczebników - a ja zrezygnowałam, bo oddałam mu swój termin.
Za to Marcyś na angielskim robi wszystko prócz nauki - podobnie jak reszta dzieci. Pani sobie średnio radzi, dzieci wchodzą na stół, plują!!! Szok...
Dzisiaj założyli nam siłownik do bramy!!! Nareszcie!
 Właśnie Madzia wróciła z płaczem - przewróciła się na rowerze - jej debiut na dwóch kółkach... No i zaraz Marcyś też wył, bo też się przewrócił  - i to na nowiusieńki siłownik do bramy - porysował go rowerem i taki finał!
Jacek na siatkówce... ja jutro mam hospitację (Ikar - Iwaszkiewicza i Upadek Ikara P. Bruegla), a... no i Marysia maturzystka.

30.05.2013
Dzień bezczynny jest dniem bez wspomnień.
A... tak przy okazji... mam pytanie do siebie... Czy wyczaję sygnał zbliżającego się obłędu?

No i wreszcie znalazłam...
ILE DŹWIGASZ NA BARKACH?
Każda niewybaczona krzywda jest jak kamień, który wkładasz do plecaka. Dźwigasz to wszystko, idąc przez zycie.
1 kg - drobne zale
5 kg - zale średniego kalibru - pretensje tu i teraz
10 kg - cięzkie zale sięgające dzieciństwa.

Idę jutro ostatni raz do Honoratek, a potem do Kornela - daję mu korki z polskiego... Jadę do niego prawie godzinę...

Ale mi fajnie Aldonka powiedziała..., że grupa Madzi miała wykonać rysunek projekcyjny. Najpierw jakim zwierzątkiem by chcieli być. Madzia narysowała okapi (Aldonka myślała, że to koń, ale nie w tym rzecz). Potem dzieci miały narysowć resztę rodziny też w formie zwierząt. I Madzia narysowała wielkiego okapi (tata), przed nim mnie (tez okapi) a za nami reszta dzieci jako okapi.
I Aldonka mówi, że ja mam silną pozycję w rodzinie, Jacek tak samo, że Madzia narysowała te zwierzątka jako stado - jeden rodzaj zwierząt, a nie kotek czy pieski czy tam coś innego, że traktuje to jako rodzinę, stado.
No i że tam w ogóle wychwae dzieci wychowane, kulturalne, zadbane i kiedy ja mam na to czas i w ogóle jestem wzorem stawianym w tej szkole i tak dalej! Że Madzia miała piękne zaproszenia na imieniny i dla każdego dziecka osobne, i że tak pięknie zapraszała, i występowała jako Ufoludek...
Normalnie szok. Ale miło takie rzeczy usłyszeć!

Jutro przyjdą do Madzi dwie Amelki, Jula Dudek, Wiktoria Tołkacz, Kinga Lolo, Jula Comporek, Maja Górniak, Kasia Berent. Wyprawiamy Madzi imieniny, bo w urodziny albo nas nie ma, albo inni wyjadą i ciężko się spotkać...

10.06.2013
Mam chwilkę i szybko muszę napisać jak i co, bo mi życie stygnie...
W sobotębył Piknik Rodzinny w Bukowcu. Wszystkie dzieci występowały na scenie:
- Marcyś był żabką "Jedna człapka, druga człapka, my nie mamy nic takiego..."
- Madzia "Raz, dwa, trzy, cztery - stoję nieruchomo, pięć, sześć, siedem, osiem - kręcę lekko głową..."
- Maciuś grał na gitarze w pierwszym rzędzie do piosenki, którą śpewała II klasa
- Klaudynka wystąpiła w skeczu po angielsku, była w jury z dyrekcją w konkursie wiedzy o szkole
A my z Maćkiem poszliśmy do konkursu "rzut kapciem do wiadra", "rzut piłką lekarską", w rzutki no i do konkursu "moja krew". Najpierw ja odpowiadałam na 10 pytań, Maciek latał z Wojtkiem Murawskim po terenie, żeby nie podsłuchiwać, potem on odpowiadał.
1 pytanie- ulubiona zupa - razem powiedzieliśmy rosół
2 pytanie - ulubiony kolor - razem czarny
3 pytanie - ulubione słodycze - razem ciastka
4 pytanie - ulubiona książka - razem Mały Ksiązę
5 pytanie - wakacje w górach czy nad morzem - razem nad morzem
6 pytania nie pamiętam, ale też razem odpowiedzieliśmy. 
Maćko nie trafił: ulubiona liczba, film, piosenkarka i co najbardziej lubię gotować. Zajęliśmy trzecie miejsce!!!
Normalnie super!!! dziecko - bohater!!!
A wczoraj biedny tak długo - do 11 prawie robił pracę domową!
No bo w piątek dodatkowy angielski, w sobotę piknik, a w niedzielę dzieci były w strojach ludowych w kościele na dwugodzinnej mszy... Marcyś policzył wszystkie kwiatki w jego czapce krakowskiej, płytki w kościele, guziki przy swoim stroju!!!
A potem na Zarzewską... no i obiad, kolacja i życie dalsze bez chwili na pracę domową. A okazało się, że ma narysować rodzaje wagonów pociągowych, lokomotywę i napisaćopowiadanie, jak spotkał pociągowego ducha podczas podróży.
Normalnie szok!

28.06.2013
Nic nie szkodzi, że jest po północy i już tydzień śpię po 4-5 godzin...
Ojciec przepisuje sklep na mamę i jest małpi gaj tam ze sprzątaniem!
Ale to nic!!!
 Hit hitów mam, nawet dwa!
Hit nr 1: Klaudynka ma drugą średnią w szkole: 5,35! Wyprzedziłą ją tylko oceną z religii Martynka Urban.
Hit nr 2: Maciek został przewodniczącym szkoły!
Klaudynka też startowała, jest jego sekretarzem... Krystian Kępka jest zastępcą.
Nayuczycielki mi gratulowały na korytarzu... NO NIEEEE!!!!
Super!!!
A wczoraj było zakończenie roku przedszkolnego.Madzia mówiła po angielsku, po niemiecku liczyła i się przedstawiła, tańczyła poloneza i w mażoretkach!
A Marcyś też pięknie wystąpił! Śpiewał i po angielsku powiedział: By, by...
A.. byliśmy na Zjeździe dużych Rodzin ZDR3+ w Grodzisku Mazowieckim. Super sprawa! 
Mieliśmy spotkanie z prezydentem Komorowski,m, jego żoną i dwoma ministrami.
Dzieci były w tym czasie na warsztatach. Młodsze na Malarskich, muzycznych i moderowanych; starsze na spotkaniu z paraolimpijczykami w szermierce.
Potem my byliśmy na warsztacie: Jak budować poczucie wartości dziecka w wielodzietnej rodzinie - super babka to prowadziła.
Potem obiad i część artystyczno - zabawowa: występy "Warzywolandii", koncert Joszko Brody... My już nie zostaliśmy, bo poszliśmy do kina na film "Superman - człowiek ze stali". Wszystko za darmo!
A najlepiej Maciek się pyta Madzi:
- Idziemy do kina na film: Człowiek ze sta...
- jni (miało być: ze stali)

18.06.2013
Piszę od razu, bo zapomnę...
Nastawiłam sobie budzik dzisiaj na 6.30 i 6.32. Chciałam wstać, ale oczywiście przysnęłam. Śniło mi się jakieś spotkanie, dużo ludzi, pełno dzieci i jedna dziewczynka do mnie podchodzi (ze strupem na czole) i pyta:
- A cemu ty spis?
- Nie, ja nie śpię.
- A cemu ty spis?
Sobie pomyślałam, jaka uparta... i otworzyłam oczy! Ale jaja!

A wczoraj przy obiedzie było fajnie...
Były pampuchy z kurczakiem albo z truskawkami, kto co chciał...
Pampuchy smażone na patelni z dwóch stron. No i daję na stół wszystko, dzieci o czymś tam gadają... i mówię:
- Kto zje jednego, kładzie sobie od razu drugiego...I tu słyszę Maćka:
- Chcę pięć..
Jejku, sobie pomyślałam, fajnie, że już tyle je, nareszcie...
A on do Klaudynki mówił:
- C 5 - chodziło o jakąś nutę do zagrania na gitarze...
No i czar prysł!

Wesele - Ameryka! Najwyższa liga z jedzeniem i sala piękna, młodzi super!!! Mama z tatą wyjechsli wcześnie, bo już po 20
Ale słabo się ubawiłam, bo Jacek gadulca dostał i gadał z rodziną...
Ani potańczyć, bo z kim? Obrazi się...
Wróciliśmy do Moniki i tam do 9 się przespaliśmy. Potem do domu, odwiozłam Elę i Anię  i pojechałam do Ptaka po buty dla dziewczynek. 

 12.07.2013
Naprawdę, że Jacek się spiął i wziął urlop na ten tydzień, co ja byłam w Holandii. Podróż - 18 godzin w jedną stronę - jakoś przeszła. Z powrotem chyba było gorzej, bo mi nogi spuchły - nawet w japonkach.
Ale wyjazd ok, byliśmy w Amsterdamie w szlifierni diamentów, mieliśmy rejs statkiem po kanałach, kolację  w indyjskiej rest. Wagamama. Drugiego dnia byliśmy na plaży w Scheveningen i w Hadze pod Pałacem Pokoju z Międzyn. Trybunałem Sprawiedliwości i w znanym na świecie Madurodam -Holandia w miniaturze...
Byliśmy też na farmie Clara Maria produkującej sery i drewniane saboty, no i w Parlamencie na wystąpieniu ministra finansów.
A, no i Muzeum Seksu... i na ulicy czerwonych latarni.
Przywiozłam sadzonki tulipanów, nie wiem nawet czy się przyjmą.

Gdzieś to znalazłam, fajne...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/bobas.jpg

01.08.2013
Urlop - najwyższa liga! Trochę było dyskusji nt. wyjazdu Madzi i Marcysia z nami na wakacje... Ale 29 h do i 31 h z powrotem... Młodsze dzieci były na Wiskitnie i przyjechały zachwycone! Madzia wrażliwa jak nie wiem, płakała, jak oglądała zdjęcia... powiedziała, że tam nie nie chce jechać, bo cykady, robaki, jaszczurki. Jacek powiedział jej, że za rok w wakacje, to już wszyscy pojedziemy... Zaczynamy zbierać kasę...

Tutaj w drodze do Kokino Nero... jeszcze nie wiemy dokładnie, że 29 godzin przed nami... no i jeszcze uśmiechnięci...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg1.jpg


No i czekanie w Serbii... tylko godzinkę... W drodze powrotnej czekaliśmy 4 godziny - od 3 w nocy do 7.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/5a.jpg


Taki napis sobie olaminuję:)

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/4a.jpg


Pierwsze zdjęcie z widokiem na Morze Egejskie

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gg1gggg.jpg


No proszę, jaka dama...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/9a.jpg

No i cykada... Mamy ją w domu w pudełku z pamiątkami z wakacji. A w butelce złoty piasek z wyspy Skiatos.
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/g1.jpg

To był chyba najfajniejszy dzień wakacji. Płynęliśmy statkiem, kto się chciał bawić wchodził na górny pokład, kto wypoczywać, zostawał na dolnym. No to my sruuuu, na górę, do Zorby i metaxy. yły zawody drużynowe, sprawdzian z tańca, chodzenie na czworakach!
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg3s.jpg

Mówią, że jesteśmy do siebie podobni... Ale bajer... Chyba ze wzrostu...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gre8.jpg


Jacek się tak uśmiechał...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg1b.jpg

A ja tak...

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gggg.jpg


No i gdzie ten Zorba!!!!

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg2.jpg

A tutaj za dobrą zabawę była nagroda, metaksę dostał cały górny pokład

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg1c.jpg

Za nami Skiatos, tam kręcili m.in. film Mamma mia. 

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg2d.jpg

A to najkrótszy pas startowy świata

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg3a.jpg

Tutaj przy stadionie olimpijskim

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/gr1.jpg

No i wszyscy, którzy spotykali się na "nocne Polaków rozmowy". Pani w czarnym to właścicielka Kateriny. O pierwszej w nocy gasiła nam światło na tarasie i koniec, siedzieliśmy po ciemku.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg3c.jpg

Gdy jechaliśmy do Aten, trzeba było już o pierwszej w nocy być w autokarze. Wstaliśmy od stołu rozmów, obudziliśmy dzieci i fru... Dzieci fajnie znosiły jazdę i spanie w autobusie. A najlepiej było, jak mnie jedna dziewczyna z tyły obudziła w nocy "Eeeej, weź do tyłu siedzenie, to ja se nogi oprę". Dobra, cofnęłam - było mi nawet lepiej i kimam. A ta znowu później mnie budzi "Eeeej, już wystarczy, podnieś oparcie, bo mi niewygodnie". Normalnie nie powiedziałam jej nic, bardziej się śmiałam z tego eeeej. Jechaliśmy z dziećmi koniec gimnazjum i wczesne liceum ze Zgerza. 
A jeszcze najlepiej było na początku, bo wsiadaliśmy pod stadionem Widzewa jako prawie ostatni. Zgierz zadowolony, wsiadł w Zgierzu, a my mieliśmy rozstrzelone miejsca. No to weszłam do autobusu:
- Proszę bardzo, ta dwójka proszę, żeby się przesiadła, zaraz wsiądą tu moje dzieci i będą siedzieć koło mnie. |Poza tym wsiądą inne dzieci, więc potrzebujemy tych miejsc, no chyba  że wam zależy, by siedzieć koło tych panów (jakiś dwóch chłopaków siedziało przed nimi). No i się przesiadły. Potem to mi ich trochę było szkoda, bo zajęły pięć miejsc na końcu, a tam się siedzenia  nie rozkładały...

No i ostatnie zdjęcie w Kokino Nero...
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/ggg3da.jpg


26.08.2013
Dzisiaj rodzice mieli 40 rocznicę ślubu... Były kwiaty, dyplom gratulacyjny i życzenia!!! Super sprawa:)
No i Madzia pozwoliła sobie przebić drugie ucho... szło z oporami, ale się udało! Pierwsze ucho miała przebite w środę, w swoje urodziny, na drugie zdecydowała się trochę później. Wygląda pięknie!!!
Jutro dzieci jadą na wycieczkę do kopalni soli w Kłodawie. Jacek miał być kierowcą, ale jedzie inna firma. 
No i wreszcie spotkaliśmy się z Marciniakami - w grudniu by były 2 lata... a ja ich tak lubię przecież. Tyle było prób spotkania i za każdym razem coś nawalało...
Klaudynka pomagała, nosiła do stołu  z Julą... w ogóle pomaga! robi ciasto na naleśniki, smaży je, piecze ciasta i chętnie to robi, szykuje kolację z Maciusiem i w ogóle jest wszystko ok...
aaa, przypomniało mi się, że jak robiliśmy porządki w pokojach u dzieci, to jeszcze w sierpniu znalazły się kanapki z czerwca, gofry zielone i serki spuchnięte... Dooobra... nie czepiam się, też tak robiłam w podstawówce, że podobne kanapki nosiłam w torbie... zresztą  chyba każdego jakoś to dotyczy w tym wieku...
Muszę zadzwonić do sekretariatu dowiedzieć się, co tam z powitaniem dla Maćka... Ilonka miała przygotować... może zostawiław szkole...
A ja już się oczywiście denerwuję, bo się zacznie urwanie kija... Klaudyna i Maciek rezygnują z Bukowiaczka, Madzia kwasi, że też nie chce chodzić. Ale raczej z innego powodu - z tego samego, co na mażoretki - męczy się, nogi ją bolą... Normalnie miazga jakaś...
A, no i jeszcze w skrócie wyjazd nad morze:
- wyjazd o 3.30 w nocy; pod Toruniem awaria samochodu; chyba ze sto razy gasł i Jacek te sto razy wysiadał, podnosił maskę, dmuchał w przewód i odpalał... wymiana auta na drugie, w sumie 14 godzin w samochodzie. Dobrze, że dzieci były spokojne, w miarę... 
Pewnie w przyszłym roku nie pojedziemy już nad morze, chociaż właścicielka zapewniała zniżki... Byliśmy tylko dwa dni na plaży, ale tylko raz było naprawdę ciepło. Resztę dni padało, kropiło, mżało... 
Ale nic nie szkodzi... ja już odkładam kasę na przyszłe wakacje.
A, jeszcze odezwała się Basia - proponuje wyjazd do Mołdawii... 30% ceny od 8 września. Ale już mnie dyrekcja nie puści, a poza tym napisałam jej, że raczej teraz t ja tylko poproszę wymianę młodzieży gimnazjalnej albo z podstawówki... I tego się trzymam...

17.09.2013
Bo zapomnę!!!
Maćko nastawił sobie zegarek na 6, żeby wstać i zrobić wszystkim śniadanie do przedszkola i do szkoły!!! Nie zapomniał też o mnie - dostałam dwie kanapki z serkiem!!!Marcyś umie już się podpisać, trenował w sobotę - napisze MARCIN i BATMAN. Na razie te dwa słowa! A pracę domową (dwie strony szlaczków) robił w poniedziałek przed siódmą, bo zapomniałam mu przypomnieć, ale zrobił świetnie i jeszcze pokolorował trójkąty, prostokąty i kwadraty!
Starszaki wypisane z Bukowiaczka - nie chcą już chodzić. Młodszym na razie pasi...
Od dzisiaj zaczyna się angielski u Klaudynki, od czwartku u Maciusia.
Madzia siedzi z Mają Górniak. Szczęśliwa, bo się dziewczynki lubią - już się zapraszają nawzajem.
A Marcyś nadal najbardziej lubi Łukaszka Kurasika, chce go codziennie zapraszać do domu:)










26.12.2013
No i po Świętach... dzieci zadowolone z prezentów:) czyli marzenia się spełniają!!! Jutro przychodzi do nas Emilka z nowym wujem Marcinem, a i niedługo ma nas odwiedzić wujek Grzegorz z nową ciocią Anetką:)
Od rana trzeba też załatwić kilka rzeczy - zakupy (albumy na zdjęcia), pojechać pomóc mamie i lecieć w gary:)
Wywołałam 1250 zdjęć... muszę je poukładać w albumy po 500 - 600 sztuk. Co prawda 200 zdjęć nie udało się wywołać, bo pliki się nie otwierały. Muszę jeszcze raz je przejrzeć.
Mieliśmy spore zaległości w wywołaniu zdjęć! Chyba 4 lata jakoś. 
No i do tej pory nie wiem, co z zabawą sylwestrową... czy w ogóle będzie... Mieliśmy iść z Kasią na salę, ale się nie uda, bo miała operację na nogę i kicha...ej pojedziemy z dziećmi do Portu...


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060302.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060305.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060306.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060307.jpg

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060310.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060315.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060317.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060320.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060321.jpg
02.09.2013
Uf, wszystko się udało! Maćkowi poszło świetnie na rozpoczęciu roku szkolnego. Powitał bardzo ładnie przedszkolaków, uczniów, dyrekcję, n-cieli, pracowników szkoły i rodziców. Mówił naprawdę wyraźnie i kierował wzrok w stronę witanych! Widziałam na kamerze wszystko. Dyrekcja mu podziękowała, zaczęła bić brawo i cała szkoła klaskała. 
Madzia zadowolona ze szkoły, spakowała sięsama, podpisała książki, spakowała strój gimnastyczny i naprawdę się cieszy. Chciałaby siedzieć z Wiktorią Tołkacz. Ale powiedziała, że to zależy od pani i jutro sięwyjaśni.
Marcyś trafił do Renatki Rodak. Wczoraj mówił, że jego panią będzie pani Dorotka Federak... 
A u Klaudynki 5 klasa! Jejku! Jeszcze rok i będzie wyższa ode mnie... Na szczęście:)
A jutro idę w sprawie planu. Może już nie będę miała 8 okienek! A Jacek dzwoni w sprawie pompy do Phedry... Masakra z tą naprawą reduktora. Ciekawe, ile kasy pójdzie...

15.10.2013
Ja to powinnam pracować w innym zawodzie, np. w Tesco na regałach układać towar. Pensja pewnie ta sama, a ile roboty by odeszło w domu - klasówki, kartkówki,sprawdziany, ćwiczenia, testy, dyktanda i inne popaprańce! A na koniec egzamin gimnazjalny, który uczniowie mają głęboko w ...., a ja mam go głęboko dosyć! 
Ale to niiiic, to niiic, kurde, to niiic!
Klaudynka z Maćkiem jedzie w piątek na noc książkomaniaków do Domu Kultury na Widzewie, od tygodnia dzieci chodzą na basen, Madzia jeszcze na gimnastykę akrobatyczną, a Marcyś na hip - hop.
Plus wszystkie kółka i zajęcia angielskiego i ja jako szofer - tam i z powrotem. Jedni jedzą obiad, drudzy na zajęciach i zaraz zjedzą, a jeszcze spakować jedzenie i picie do plecaków na Bukowiaczek, na mażoretki, na gimnastykę...
A jutro Maćko bierze udział w zawodach lekkoatletycznych.
A w sobotę wywaliłam Klaudii ksiązkę od przyrody przez jej balkon, nie chciała się uczyć do sprawdzianu z 12 tematów. Faktycznie, dużo materiału, ale co mają powiedzieć osoby mniej zdolne?  Albo takie, których matki nie pilnują i nie rzucają książkami? Mnie nie jest wszystko jedno!

20.10.2013 
No i fajnie, bo tłumaczyłam dzisiaj Adrianowi język hiszpański, dokładnie odmianę przez osoby czasowników regularnych i nieregularnych! A... ale jaja, bo ja się nigdy nie uczyłam hiszpańskiego:) no i jeszcze chemię mu tłumaczyłam... edukację z chemii skończyłam 22 lata temu! No, ale wytłumaczyła, Adi zakumał i jest git! Czasowniki trzaskał od góry w dół i odwrotnie!
A dzieci po nocy z pisarzami zachwycone! A Maciek, gdy dowiedział  się, że przyjdzie do niego Adrian i Krystian, i Mateusz Comporek, powiedział: No nie, mam taki szczęśliwy dzień - będę czytał książkę - Magiczne drzewo (Gra) i jeszcze będą goście. Tak się bardzo cieszył!
Jacek nad morzem, 3 dni w delegacji z radnymi...
Madzia była u Amelki Comporek, przyszła też Maja - bawiły się w teatr - odegrały przedstawienie dla rodziców Amelki.
We wtorek Madzia ma ślubowanie klasy pierwszej, nie może doczekać się LEMIGITACJI:)
A Marcyś słucha tego, co chce... Ale jak się powie, że nie pójdzie na basen, to bardziej słucha... je, zasypia i sprząta po sobie:)

A to ślubowanie klasy pierwszej - trzymamy kciuki za Madziulkę
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060162.jpg

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060165.jpg

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060172.jpg

28.10.2013
Rany! Dopiero dwa miesiące pracy, a już taki zapierdziel!!!
A ja głupia myślałam, że kurs Bezpiecznej szkoły to takie nic tam...
A tu, proszę!!! 12 egzaminów, jakieś prace, konkursy, sprawdzanie prac dzieci i pilnowanie zadań 24 nauczycieli! Szok!
Ja jestem zwykłym robakiem w tej pracy! Nie pasuje mi taka rola! A jeszcze dziewczyny przychodzą, proszą o poprawienie sprawozdań, pytają, jak wysłać sprawozdania, dyrekcja odsyłą do mnie... no jakaś masakra!
A tak w ogóle, to trzeba wypocząć! już jestem zmęczona! Ale coraz bardziej nie mogę się doczekać, jak Klaudynka przyjdzie do mnie do gimnazjum. Potem Maćko i Madzia, i Marcyś!!!

02.11.2013
Dumna jestem z Klaudynki, jak nie wiem...
W czwartek była proszona do Martnki Wiśniewskiej (przyjechała z Anglii) na hallowin. Miały chodzić po domach i wołać cukierek albo psikus. No i sobie myślę, no fajnie... po ciemku, nie wiadomo gdzie, po jakich domach, po jakich ulicach. No i mówię do mamy Julki, że ja nie pozwalam Klaudii, no i ona tak samo zabroniła Julii. 
No i wszyscy poszli oprócz Klaudynki. Naprawdę! 
Została w domu Martyny z jej babcią i króliczkiem. I bawiła się z nim cały czas! Suuuper!

13.11.2013
A jutro Maćko i Madzia idą do teatru, tzn. do innych teatrów:)
A Klaudynka przyjeżdża do mnie z klasą i VI klasą do gimnazjum na Dzień Projektów. Ja mam dwie grupy: Polscy Laureaci Literackiej Nagrody Nobla i Metody mnemotechniczne.
Jedna grupa przebierze się za Alfreda Nobla, Szymborską, Reymonta, Sienkiewicza i Miłosza. Mamy też prezentację i wielki medal noblowski - ogromny jak blat stołu.
A druga grupa przedstawi prezentację o mnemotechnikach i zobaczymy, co jeszcze, bo Mariki - szefa zespołu nie było dzisiaj.
No i wchodzimy w międzynarodowy projekt ODYSEJA UMYSŁU. Superowa sprawa! 
Poza tym nie mogę się naprawdę doczekać, kiedy moje dzieci przyjdą do gimnazjum.
A... Klaudynka zostawiła mi list - a w nim ogromna prośba o kota brytyjskiego, który ma milion zalet i żadnej wady... Ciekawe...

15.11.2013
Dzisiaj Klaudynka i Maćko idą do przedszkola, żeby opowiedzieć dzieciom, na czym polega ich praca przy tworzeniu gazetki szkolnej.
Wczoraj miałam u siebie w szkole Giełdę projektów - no i była Klaudynka ze woją klasą była u mnie, była też szósta klasa z Bukowca - klasy IV-VI z Kurowic. Wszystko e w domu byłam przed siódmą wieczorem, a potem ogromne zmęczenie ze mnie wyszło - nagle fru do łazienki, cały obiad wyleciał a ja wyleciałam raz dwa spać! Wcześniej niż dzieci.
A wczoraj był numer na korkach. Zaparkowałam na trawie pod blokiem ucznia i jakiś gościu zaparkował za moim samochodem i zaczął gdzieś dzwonić. Zeszłam na dół i przeparkowałam auto na plac za bramą i weszłąm na górę. No i przyjechała Straż Miejska... ale ja już byłam bezpieczna...
Taki czujny i życzliwy obywatel...

26.11.2013
No i metoda MINIMUM EMOCJI, MINIMUM SŁÓW działa. Staram się systematycznie ją stosować, choc to bardzo trudne. Skuteczność potwierdzona!
Jutro roce. Ciekawe, jak to będzie i czy się uda. Podobno są dwa uda. Uda się, albo nie uda.
Wchodzę też w Odyseję Umysłu - na razie jako pomagier, bo nie mam skończonego kursu w WODN-ie. Małgosia będzie szefem oficjalnym. za rok ma zrobić tytuł sędziego, więc pewnie ja będę z tym szaleć.
Jutro Klaudynka i Maćko jadą na wycieczkę do Dziennika Łódzkiego. W tamtym roku byli w Agorze.
A Madzia ma się do czwartku (pojutrze) nauczyć szpagatu lewą nogą. No... no... ciekawe jak!
A Marcyś zna literki - bez tych z ogonkami... pisze proste słowa!!!

01.12.2013
Piątkowa zabawa się udała, były tańce, śpiewy... Dzieci były u Agnieszki na noc, a nas tata zawiózł do lokalu. Nocowaliśmy na Dąbrowie. Całe szczęście, bo za taksówkę wyszło nam trzy dychy.
Jak wracaliśmy z Retkini do Bukowca wyszło 95 zł. Pierwszy taksiarz chciał 120 zł!!! Masakra jakaś. 
No i wróżby były - kominiarz z guzikiem, lanie wosku i Cyganka...
Dzieci też zadowolone jak nie wiem! Teraz Klaudynka cały czas mówi o jakimś zwierzęciu, byle jakim, byle był!
No i wreszcie wiem, jak szukać oferty na wakacje. Pohulałam po forach, Jacek zebrał 6 katalogów i już wiem, o co pytać.



Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja