2014


01.01.2014
No i tanecznym krokiem rozpoczęliśmy Nowy Rok:)
Byliśmy z Jackiem w Hiltonie na balu sylwestrowym połączonym z projekcją dwóch filmów (
Wilk z Wall Street iZniewolony).
Miało być inaczej - mieliśmy iść z Kasią na salę, ale 10 dni temu miała operację na nogę. Zostaliśmy bez widoków na ten dzień, a właściwie na noc sylwestrową.
Czekałam cierpliwie do ostatnich dni na jakikolwiek telefon od moich kolezanek... miliona kolezanek. No i się nie doczekałam, a sama nie chciałam wyprzedzać i wychodzić przed szereg... bo mówiły, ze zadzwonią... tylko że nie zadzwoniły, właściwie do tej pory...
Jest to doskonała recenzja moich znajomych!!!
Mam wobec tego postanowienie noworoczne. 

Dzisiaj rano wypowiadał się psycholog społeczny nt. postanowień... że nie dotrzymujemy, że nie mamy motywacji, determinacji, nie definiujemy czasowo tych postanowień... np. do marca zapiszę się na prawo jazdy, będę robiła rzeczy, których nie lubię - np. wyrzucanie śmieci. I powiedział mądre zdanie:
 spełniamy oczekiwania innych, które często nie są po naszej myśli.
Ja jestem przykładem takich ludzi. Ale dosyć, to jest dla mnie taki rok, kiedy mam w latach czwórkę z przodu. Życie zaczyna się po 40-stce, niektórzy mówią, że po 50-tce... jednej, drugiej... 
Planowałam, że zrobię huczne urodziny w lokalu, takie, zeby nam buty pospadały. Zmieniłam zdanie. Wyjedziemy gdzieś z dziećmi na weekend majowy i spędzę ten czas z rodziną:)

A w Hiltonie... proszę bardzo...
Powitanie drinkami, potem film, zabawa taneczna i jedzenie, powitanie Nowego Roku i jedzenie, konkursy z nagrodami, kolejny film i znowu zabawa i jedzenie (ogromny wybór na ciepło, na zimno, na słodko, na jarsko, co kto chciał). Byli tam ludzie kina, w kapeluszach, białym szliku, był też Marek Kamiński - ten, co po biegunach hasa (też z Jasiem Melą). I tacy jak my - w sumie 160 osób.

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060478.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060330.jpg

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060332.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060333.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060335.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060336.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060338.jpg\//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060342.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060344.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060345.jpg

A w ogóle to byłam w południe w sylwestra w perfumerii na Czerwony Rynku... a tam pani mnie zaprasza na makijaż sylwestrowy... pomyślałam i usiadłam na fotelu. Chciałam smookie eyes i wyszło cudnie. Naprawdę pierwszy raz w życiu tak ładnie wyglądałam. Dodatkowo byłam u fryzjera i ogólnie było super!!!
Całe szczęście, że Jacek też umie się bawić i była dobra zabawa. O piątej rano byliśmy w domu. Wykąpałam się, poszłam spać i o 12 w południe przywitał mnie Jacek ze śniadaniem na tacy - jajecznica na ciepło, przysmażone dwa plasterki szynki, dwie grzanki i gorąca herbata!!!
Normalnie super!!!
Po południu odebraliśmy dzieci - każde było gdzie indziej. Każde zadowolone bardzo!!! No i naprawdę nie ma tego złego...
Aaaa, przypomniało mi się, że już miejsc nie było na tą zabawę. Ale ja zadzwoniłam do właściciela i powiedziałam, że nie odłożę słuchawki, jak mi nie pomoże, bo ja 12 lat siedziałam w domu, a znajomi zawiedli... Kazał przyjechać po zaproszenia!!!

 


07.01.2014
Tylko tak na szybko napiszę:
- Maćko ma najwyższą średnią w klasie - 5.0!!! (za nim jest Natalka- 4.75)
- Klaudynka walczy o najlepszą średnią w SZKOLE!!! (teraz ma 5.1 albo 5.2)
Przecież normalnie SUPER!!!
Marcyś też ma sukcesy, bo przygotowuje sobie ubrania na następny dzień do przedszkola:)
A Madzia  też jest w czołówce w klasie!!!
Zadzwoniłam do mamy pochwalić dzieci:) mówię, że pewnie po Jacku takie są...:)Mama kazała wycałować i wyściskać!!!
Normalnie SUPER!!!




//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060348.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060350.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060358.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060360.jpg//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060371.jpg


12.01.2014
No i tak dokładnie nie wiem, jaką średnią ma Klaudynka - rzeczywiście walczy nawet o stypendium naukowe razem z Martynką Urban!!! 
A ja potwierdziłam udział w ZDR3+ w Lublinie 20-22 czerwca!
No i mam nagrany film Impossible - oglądałam trzeci raz i znowu wyłam. Wyłam też na filmie Mój rower! Cudny!
Projekt na Litwę jest w trakcie tworzenia, książka pisana przez wszystkie dzieci gminy też jest w trakcie pisania (Krótka historia o... tym, co zaproponują dzieci - ponad 800 dzieci i 40 wychowawców).
Bezpieczna szkoła i Aktywna edukacja - dwa roczne projekty właśnie realizuję. No i w lutym mam dwudniowy kurs w Warszawie na sędziego Odysei Umysłu, a w marcu mistrzostwa.

Właśnie Marcyś przyszedł powiedzieć, że m,a coś białego na oknie, na tym u góry. No to idę sprawdzić i myślę sobie, że to pewnie jakiś robal albo ćma jakaś... a tu Marcyś pokazuje na okno dachowe: Tu, takie białe - a to śnieg! Pierwszy tej zimy śnieg! 
Tak się ucieszył bardzo i zaczął klaskać ze szczęścia!

17.01.2014
JEJKU!!!
naprawdę ja mam cudne dzieci!!!
Maćko średnia 5,0
Klaudynka średnia 5,5 - będzie miała stypendium naukowe!!!
I w dodatku wczoraj dostałam smsa od p.Kuropatwy, że zajęła 2 miejsce w Polsce w konkursie czytania ze zrozumieniem BAT KID!!!
Taka byłam szczęśliwa, że pochwaliłam się u siebie w gimnazjum i Bogusi Połać. Kazała mi zadzwonić do Bukowca do szkoły i pochwalić się. Powiedziałam, że się wstydzę... i ona zadzwoniła!!!

30.01.2013
No i ferie minęły... prawie...
Pamiętam, że rok temu powtarzałam sobie angielski przed wyjazdem do Anglii. Całe ferie, nawet po nocach!!!
Teraz zajęta byłam książką - poprawianiem rozdziałów. Ciekawe, jak to wszystko wyjdzie.
Dzisiaj Marta przyjechała do mnie z Kubą i zostawiła samochód na światłach, a 11 stopni za oknem... No i nie odpalił nic a nic!!! Nawet z popychu. No i się akurat tak zdarzyło, że jechali Jacka koledzy z pracy i na hol go wzięli i też nie zapalił. Dobrze, że sąsiad ma mechanikę pojazdową i podłączył akumulator. Zmarzłam tak, jakbym miała milion żyletek w spodniach. Jakaś masakra!!!
Klaudynka ma uczulenie na dłoniach, pewnie od świnki... 
Posmarowałam i trochę przeszło, ale ma zakaz dotykania jej dopóki nie zniknie... Ciekawe czy da radę...
Nie no... jest taki zimny wiatr, że normalnie tnie w szyby wentylayjne. Powiedziałam dzieciom, żeby na dole spały.
A ja jutro na Odyseję jeszcze do szkoły idę. A mężu wężu jedzie w góry PKS-em z Kaliskiego.

02.02.2014
Jejku, ja nawet nie wiedziałam, że będę miała tyle roboty z tą ksiązką!
Jest kilka grup, gdzie np. dostałam tylko rysunki i mam je opisać sama w formie jednego opowiadania. Albo np. mam 12 prac od klasy i mam z nich stworzyć jedną historię. Chodzę spać baaardzo późno, śpię po 4 godziny, a ile jeszcze przede mną!
800 dzieci dostało karteczki ze zgodą na zamieszczenie imienia i nazwiska ich dziecka w książce. Są klasy, gdzie 100% oddało. Zobaczymy...
Wczoraj dzwoniłam do wydawcy, całe szczęście, że będzie w kolorze, bo się bardzo bałam, że będzie bez rysunków dzieci.
Wczoraj Dorotka Federak opowiedziała mi o zajęciach przed feriami. Dzieci mówiły o postanowieniach noworocznych, że pieska albo coś tam... No i Klaudynka się zgłasza. A Dorotka sobie pomyślała: co jeszcze sobie może Klaudia postanowić - jest śliczna, dobra, mądra... co jeszcze? Proszę pani - ja muszę popracować nad tym, żeby szybciej schodzić z góry, bo mama na mnie za długo czeka:)

03.03.2014
Wreszcie wiem, na czym stoję. Bo do tej pory robiam całą pracę związaną z książką sama  - ze świadomością, że podpisze się pod moją pracą jeszcze ktoś. Dziasiaj wyjaśniłyśmy sobie wszystko.
Na szczęście, bo naprawdę byłąm złą, tym bardziej, że już trzeci miesiąc piszę książkę.  Jeszcze tylko dziesięć rozdziałów, rysunki do ich (przynajmniej 10 na jeden rozdział, a jest tak, że jest ich 30), skanowanie ich, zebranie karteczek ze zgodami rodziców na umieszczenie imienia i nace, odhaczenie kto dał i wysłanie do Francji.
Dzieci moje osobiste mi pomagają, jak tylko mogą:)
Całe szczęście, że są takie kochane!!! Wczoraj musieliśmy dodać kolorów do prac przedszkolaków, bo ich pani powiedziała, ze lepiej tego nie zrobią, a były białe kartki z jakąś cyferką (bo rozdział jest o tym, skąd się wzięły cyferki) i tyle. Lewą kredką, żeby nie było za ładnie uzupełniliśmy rysunki - ja element, podałąm kartkę do Maćka, on element i podał do Klaudii, znowu ja i tak jednocześnie zrobiliśmy 10 rysunków. Śmiechu było sporo!!!

18.03.2014
Dobra... tak szybciutko! Moja drużyna w W-wie zajęła pierwsze miejsce i jedziemy do Gdańska na finał Polski. Jeżeli zajmą pierwzsze miejsce, lecą deli drugie - jadą do Tatralandii:)
Większość rozdziałów jest już u Oli - jeszcze ok. 330 zdjęć rysunków dzieci muszę jej mailem przesłać, zebrać zgody rodziców ce, a... i jeszcze ten rozdział n-cieli bez wychowawstwa!!!
Już nawet w soboty chodzę spać o trzeciej! Jejku!!! Masakra jakaś.
A jeszcze mam zrobić za 3 dni Pierwszy Dzień Wiosny dla podstawówki, na 9 maja święto szkoły (podstaw.) a na 8 czerwca święto gimnazjum. Rany!!!
Nie liczę tych rzeczy takich zwyczajnych jak moje kursy półtoraroczne i egzaminy z nich co miesiąc i sprawozdania, egzaminy i wszystko inne, co mnie zbliża do choroby psychicznej!!!
Dlaczego ja nie uczę w-fu!!! 


24.03.2014
Rewelacja!!!
Tyle konkursów i tyle sukcesów:
- Maciek przeszedł do dalszego etapu konkursu recytatorskiego z wierszem "Zapach czekolady" Wawiłow
- Klaudunia przeszła do ogólnopolskiego etapu recytat. z wierszem "Czarna jama" Papuzińskiej
- Klaudusia będzie pisała konkurs ortograficzny w Koluszkach, bo była najlepsza w szkole:)
- A 2 kwietnia Klaudynka pisze Olimpusa z wiedzy o papieżu JPII, a 26 kwietnia jedzie do Bedonia, bo też była najlepsza w szkole!!!!
- Maciek zajął II miejsce w piłce nożnej w Koluszkach 
- Madzia jedzie na mistrzostwa Polski w mażoretkach, Klaudunia też
- Marcyś zbiera uśmiechnięte buzie w przedszkolu - w domu walczy z fochem

Jedziemy w piątek na trzy dni do Gdańska na Odyseję Umysłu:)
Normalnie szok!!! 
Do książki muszę dopisać jeszcze 4 rozdziały i odebrać ilustracje i zgody rodziców.
Jeszcze korekta tekstu i finito:)


27.04.2014
No i wreszcie koniec pisania Wielkiej księgi opowieści. Jejku! Teraz tylko muszę pozbierać resztę z 800 zgód i wysłać do Oli nazwiska dzieci i ich wychowawców. sama jestem ciekawa, jak będzie wyglądała. Bez Klaudynki by się nie udało! Była pierwszym recenzentem tekstów i naprawdę pomogła mi bardzo!
Za cztery dni jedziemy do Krakowa - nie wyprawiam swoich 40-stych urodzin, bo... jest milion powodów. Wolę wyjechać z rodziną:)
Aaa... Maćkowi pan reżyser powiedział, że ma przyszłość aktorską:)

Tutaj są dwa rysunki Marcysia do jego rozdziału:

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1012417---kopia.jpg



//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1012642.jpg

To jest rysunek Klaudynki:

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1012615.jpg

Tutaj rysunek Maciusia 

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1012.jpg

i w pomniejszeniu - troszkę wyraźniejszy

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p10126.jpg

I jeszcze rysunek Madzi:
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1012434.jpg


28.04.2014
No nie do końca: koniec pisania. Jeszcze został ostatni rozdział nauczycieli. Myślałam, że dyrekcja się zgodzi, żeby go nie było, bo powiedziałam, że dziewczyny nie chcą nic dać. Powiedziała, że najwyżej będzie bez nich. No i muszę jeszcze to zrobić. 
Ale jaja wyszły z drukiem. Jedna sztuka ma kosztować 170 zł! przy nakładzie 10 sztuk, 

1 książka przy 10 szt. kosztuje 170 zł., 30 szt. 111 zł. i 50 sztuk druku 90 zł!
Masakra jakaś! Kto to kupi?
Szukam innego drukarza!!!


09.05.2014
Jest 4 w nocy, a ja cały czas siedzę przy korekcie Wielkiej księgi opowieści...






15.05.2014
Wielka księga opowieści poszła w nocy do drukarni! Nie sprawdzam nic a nic, teraz nie da się nic zmienić... nawet gdyby był błąd.
Marcyś w Toruniu. Właśnie przyjedzie za godzinę. Zbiera same skuchy, bo na religii przeszkadzał, Renatce skakał przy Odzie do radości, a miał siedzieć w kółku... w dodatku odkleił wszystkie naklejki z klocków Lego... 
A na mistrzostwach mażoretek Madzia i Klaudynka zajęły z grupą 2 pierwsze miejsca!
Marcyś zrezygnował z zajęć Bukowiaczka i hip-hopu. Ale za to Maćko się przełamał i znów chodzi na gitarę.
A ja niedługo się wyśpię. 
Aaa, zauważyłam, że nic nie napisałam o swojej 40-stce. Balony do tej pory trzymają fason i nie puszczają helu:)
W Krakowie byliśmy całą rodziną z okazji linijki wyżej! Cudny pomysł i świetnie spędzona majówka - od zamku w Ogrodzieńcu, przez Pustynię Błędowską i cały Kraków (łącznie z Kopcem Kościuszki późnym, późnym wieczorem, Jamą Smoka, manufakturą czekolady - ile kasy poszło!:), Wawelem, Kościołem Mariackim, Rynkiem, Sukiennicami, Wierzynkiem... i całą resztą na zdjęciach).
Aaa i kupiłam dzieciom 40 słodyczy na mają 40-stkę z napisem: Na moją 40-stkę daję Wam 40 słodyczy, które mam.i


16.05.2014
Jutro Klaudynka ma finał konkursu recytatorskiego! Mówi wiersz J. Papuzińskiej "Czarna jama"i fragment Pana Samochodzika. Jedziemy tam na 9 i jesteśmy aż do 18. 
No i znalazłam jeden błąd w literce w nazwisku. Jutro tam dzwonię! Jeżeli nie uda się poprawić na matrycy, trzeba będzie zrobić to korektorem. No nieee...



18.05.2014
Liczy się też dyplom uczestnictwa w Finale Ogólnopolskim "Strofy o Ojczyźnie"!!!
Ale sobie milutko spędziłyśmy całą sobotę - wydałyśmy kasę na ciuchy, jedzenie i moją torbę. Klaudynka powiedziała, że woli te rzeczy niż nawet I miejsce w konkursie:)

A z tym nazwiskiem, to całe szczęście, że jest na 228 stronie. Jeszcze nie zrobili do niej płyty. Uff!!


20.05.2014
Dobra, program do zjazdu w Lublinie ZDR3+ wybrany. 
I jeszcze mi się przypomniało, jak pisałam Wielką księgę opowieści, to Jacek mnie obudził chrapaniem kilka razy w nocy koło godz. 1-2, no i ja się już nie kładłam, tylko siedziałam i pisałam. I tak przez 4 i pół m-ca.
Klaudynka poszła z Hanią do p. Kurzawy piec ciasto. Nie wiem dokładnie jak i co, ale ja chciałam jej upiec, to powiedziała, że musi być to jakieś angielskie ciasto. 
Za tydzień mam ostatnie zajęcia w przedszkolu z logopedii. A rok szkolny taki długi...  do 29 czerwca! Masakra!


25.05.2014
Przed chwilą wróciliśmy z teatru - Klimakterium 2, czyli menopauzy szał. Jejku, jakie fajne!
***
-Babciu, ta pani jest prawie taka gruba jak ty.
Gdy zaczęłam płakać, powiedziała: Nie martw się, nikt nie jest taki gruby jak ty!
***
Wcześniej na twarzy miałam kurze łapki, nawet nie wiem, kiedy się zrobiło Animal Planet.
***
A najlepiej było, jak mi kazały się wpisywać na listę Klimakterium. No to ja sobie myślę:  dobra, może faktycznie już mnie dotyczy ten problem... może będzie spotkanie z lekarzem... No i idę, patrzę, osoba towarzysząca 100 zł. Aaaloe numer!

A dzisiaj jeszcze od rana byłam w programie Mama na obcasach. Wspólnie z dietetyczką, wizażystką, kosmetyczką, fryzjerką i jeszcze innymi kobietami byłyśmy ekspertkami w sali zabaw. Ja jako logopeda badałam dzieci, rozmawiałam z mamami...
No i poszłam do wizażystki. Powiedziała mi, że mam nosić wpuszczone koszule, albo przynajmniej z przodu wpuszczone, spódnice z klosza szyte i ciemne na górze a jasne na dole, no i na bluzce jakieś ozdoby, biżuterię i kieszenie na koszuli na wysokości klatki.

08.06.2014 r.
Tak sobie patrzę na poprzedni wpis i taka podjarana byłam, a dzień później...w Dzień Matki...
Kurcze! Dyrekcja do mnie zadzwoniła: Anetko, nie denerwuj się, ale krew sika! Twój Marcinek rozbił głowę. Mamy wzywać pogotowie. 
Nie kazałam, bo bałam się, że mogą być wcześniej ode mnie, a wtedy bym oszalałą, gdyby go zabrali.
Pojechałam, leżał w sekretariacie z opatrunkiem na głowie, już krew nie leciała, ale Marcyś płakał - miał rozcięte czoło mniej więcej wielkości i szerokości oka w połowie wysokości między brwiami a grzywką nad prawym okiem. Spadł z drabinek na placu przedszkolnym.
Pogotowie wezwała Ania, ale nie pojawiało się jakiś czas... i całe szczęście, bo ja miałam ten czas na uspokojenie się, przytulanie, rozmowę z Marcysiem. Napił się wody, zwolniłam Maciusia z lekcji i pojechaliśmy do Matki Polki. Od razu poszedł na stół i naprawdę był dzielny, mój kochany Marcyś... Naprawdę ładnie mu zszył ranę trzema szwami i jeszcze teraz za dwa dni idziemy na ostatnią wizytę w szpitalu.
Szwy miał mieć zdjęte we wtorek - 3.06, ale pani doktor odroczyła do czwartku - 5.06. Pojechaliśmy, opowiadałam Marcysiowi bajkę o zadowolonym brzuszku, który dostanie nagrodę... no i nie płakał za bardzo.
- Proszę posadzić dziecko i przygotować do opatrunku.
- A czy to co ja widzę jeszcze na czole to jest to, o czym ja myślę, a nie chcę głośno powiedzieć?
- Ale co?
- Szwy.
- A gdzie pani je widzi? Ojej! Z powrotem na stół!
No nie... masakra jakaś. Na szczęście bardzo ładnie goi się rana, nie widać jej pod grzywką, trzeba hronić przed słońcem, żeby nie było przebarwień i natłuszczać Alantanem.
Jutro będą dwa tygodnie od wypadku. Dyrekcja mnie pytała: Pierwszy raz?
- Tak, nigdy nic nie było z dziećmi. 
jejku, a Agnieszka Mariasik powiedziała: Rany to ordery.
Tak się mówi, ale swoje przeszliśmy. Byłam z Marcysiem w domu prawie przez cały ten czas, odmówiłam logopedię i korki. Jejku, żeby tylko nic więcej nie zdarzyło się, bo ja nie jestem w ogóle odporna na takie rzeczy.
Nawet wydanie książki, która przyszła dzień później w środę, nie cieszyło jak powinno.
Ale się mniej więcej już sprzedała, 500 sztuk poszło w trzy dni:)

Dzieci, n-ciele i rodzice mnie zaczepiali, że:
- wreszcie książka, którą chcą czytać
- że kwasili na początku, ale efekt przerósł ich wyobrażenia
- Kuba Nassalski czytał cały czas i powiedział na religii, że nareszcie książka, która mu się podoba
- Maja Milewska, że ma córkę w III klaie SP w Woli i ona nienawidzi czytać, a tą już przeczytała w jeden dzień
- Dorotka trzy razy podchodziła do wstępu i za każdym razem przerywała, bo miała kluchę w gardle 
- dzieci na świetlicy słuchały cichutko i prosiły o jeszcze jedną bajkę
- ksiądz powiedział, gdy poszliśmy z Bartkiem: Aaa, to ta książka, której jeszcze nie widziałem, a tyle o niej słyszałem.
- na zebraniu w Bukowcu były kolejki
- w SP w Kurowicach brakło
- dziewczynka Milenka z Marcysia grupy płakała, że bardzo chce książkę, ale jej rodzice chcieli jutro kupić
- z Klaudunią sprzedawałyśmy w szkole w Bukowcu i rodzice prosili, by odłożyć, żeby nie brakło
- u mamy w sklepie się sprzedało, musiałam napisać dedykację, Monika też sprzedała w pracy



15.07.2014
to zdjęcie z I Zjazdu Dużych Rodzin... w tle widać tatę:) 
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/zdjecie-z-zdr.png
http://lublinianki.pl/wp-content/uploads/2014/06/I-Ogolnopolski-Zjazd-Duzych-Rodzin-w-Grodzisku-Sobota-2012-06-21-08-59-12-660x400.jpg



16.07.2014
No i wakacje uciekają jak szalone...
Ważne, że rok szkolny zakończył się ogromnymi sukcesami!
- Klaudynka - najwyższa średnia w historii szkoły - 5.91 + stypendium naukowe
                    - kilkanaście dyplomów
                    - wygrana na przewodniczącego szkoły
- Maciuś - średnia 5.00 + stypendium naukowe + dyplomy
- Madzia - wyróżnienie na sali gimnastycznej i dyplomy
- Marcyś - dyplomy 
Za stypendia kupiliśmy dzieciom tablety:) 

Jejku! Ile ja zebrałam gratulacji po zakończeniu roku - rodzice i n-ciele zaczepiali mnie na korytarzu, dzwonili do mnie i chwalili dzieci!!! Naprawdę to są największe skarby!!!
A w przyszłym roku Jacek będzie musiał iść sam na zakończenie roku (odbierze list gratulacyjny za świadectwa Klaudynki z czerwonym paskiem w klasach 4-6), bo ja będę miała wychowawstwo i się nie wyrwę:(
Teraz poszłam do dyrekcji i mnie zwolniła.

W sobotę przyjeżdża Sebastian z Martą:)
Wyczaiłam dla rodziców tygodniowy pobyt w uzdrowisku w Wiśle i całkiem niedrogo - z zabiegami leczniczymi, to nie chcą jechać... tata mówi, że pojadą do Chęcin...
My też jedziemy... trochę dalej...:)


27.09.2014
Na wakacjach było OK! Ciekawe czy uda się zatrzymać znajomość z Dorotką i Zedem z Anglii...
Zaraz po przylocie zaopiekowali się nami ludzie ze Śląska - wyluzowane 2 małżeństwa. Zadbali o nasze jedzenie i picie:) potem trochę już im uciekaliśmy na basenie w inne miejsce. A 5 dni przed końcem poznaliśmy właśnie Dorotkę, Zeda (Zawisza:)), Asię i Grześka. Ciekawe, jak to wszystko wyjdzie w przyszłości, obiecali, że się odezwą...
Sam pobyt super! Jedzenie w porządku, pokój familijny z tarasem na parterze, przy restauracji. Fajne było to, że na śniadanie mogły nawet chodzić dzieci bez nas, bo sobie radziły!!! Jejku, ja naprawdę tam wypoczęłam. Temperatura była wysoka, ale znośna. Nie odczywało się tego w basenie i w cieniu. Szok był pierwszego dnia, a potem już OK. Madzi zeszła najszybciej skóra, do końca nosiła bolerko nawet w basenie. Baseny ciepłe i naprawdę dla dzieci odpowiednie, pełno zjeżdżalni, no i Figloraj - super sabawa od 10.30 do 13 i od 15 do 17.30. Atrakcje: malowanie, bajki, zabawy, lody... A wieczorem minidisco i lunapark! Jak sobie przypominam, to tylko jedna faraonka mnie wnerwiała. Mieliśmy ją wszyscy oprócz Maćka i Madzi. Marcyś to nawet mocno gorączkował, ale ich Antinal to czarodziejski nasz Nifuroksazyd - tylko 20 razy silniejszy. Już po pierwszej dawce było OK.
No i wycieczka do Luksoru - gorąco, ale warto jechać. Mówi się w Egipcie, że jak się było w Kairze, to koniecznie trzeba jechać do Luksoru, a jak się było w Luksorze, to wystarczy...
No i dali nam 6 paczek prowiantu na drogę powrotną - kanapki, pomidory, ogórki, małe dżemy, soczek i banana. Większość dałam obsłudze na lotnisku, bo tych kanapek mi dzieci nie chciały jeśćemem i serkiem topionym.
A najlepiej było, jak dopiero w Katowicach na lotnisku zobaczyłam, że Marcyś jedzie w starych butach... normalnie w starych butach!!! Nowe zostawił - jeszcze takie co mu się świeciły przy chodzeniu - drogie jak pieron... - no i je zostawił w chacie. Moja wina, że nie spojrzałam, ale wybiegł pierwszy do samochodu... nic się nie stało, w Luksorze w nich był, w grobowcach, na wyspie bananowej i dał radę:) Może zostawię mu je na pamiątkę - bardziej sobie na pamiątkę:)




//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060382.jpg

  
//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060383.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060384.jpg

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060408.jpg


//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060394.jpg

//img.webme.com/pic/s/sos-rodzina/p1060415.jpg



11.10.2014
Już ruszyła Odyseja w gimnazjum z dziećmi z Bukowca. Ciekawe, jak to wyjdzie... ale ważne że Klaudynka i Maćko chodzą i im się podoba i innym 13 dzieciom.
24-26 idę na kurs trenerski. Nie wiem też ile drużyn będę trenowała, chciałabym dwie... zobaczymy.
Najlepiej było, jak mi brakło paliwa na Rokicińskiej, bo wskazówka się posuła. Jacek nas autobusem zabrał. Madzia lekko płakała, że się spóźni, ale tylko ja się spóźniłam - IIIa była tak cicho... całe szczęście.

23.10.2014
Jutro Marcyś ma bal jesieni. Chciał być marchewką. No i zrobiłam mu pomarańczowe spodnie, z przodu i na plecach ma marchewki a na głowie bują natkę. Normalnie fajnie wyszło. Teraz jest już 23 godz. a jeszcze mam zeszyty do sprawdzenia...
Maćko ma nową wychowawczynię - uczy matmy i techniki (Monika jest w ciąży). Przyszedł też nowy pan od informatyki. Pierwsze wrażenie miał nie najlepsze... ale dzieci go polubiły, bo Maciek powiedział, że wystarczy notować w zeszycie informacje i ma się 5. Ciekawe czy tak rzeczywiście będzie i jak długo...
Dzieci mówią same dobre rzeczy o Odysei, że:
- tydzień się dzieli na dni do Odysei i po Odysei
- szkoda że Odyseja nie jest codziennie
- idą do Kurowic, bo tu jest Odyseja
A ja jutro idę z Beatką, Magdą i Moniką na kurs trenerski.


Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja